Czesi szturmują polskie stacje. Zazdroszczą nam niskich cen

Choć wszyscy spodziewaliśmy się podwyżek cen paliw, to te nie zdrożały. Ba, są tańsze niż w reszcie Europy. Czesi spoglądają z zazdrością i tłumnie przyjeżdżają u nas tankować. Tylko czy wiedzą o zbliżających się w Polsce wyborach parlamentarnych?

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Nie tylko analitycy, ale i kierowcy są zaskoczeni brakiem powakacyjnych podwyżek cen paliw. Po 31 sierpnia zamiast oczekiwanych wzrostów cen benzyny i oleju napędowego te plasują się kolejno nieco ponad granicą 6 zł i nawet poniżej tej kwoty. Nie uszło to uwadze naszym sąsiadom.

Zobacz wideo Stawka vat do góry, ceny paliw bez zmian. "Przepłacaliśmy od jesieni"

Jeszcze do niedawna ceny paliw na polskich stacjach były zbliżone do tych zlokalizowanych w Czechach. W Polsce litr benzyny kosztował około 6,50 zł/litr, zaś za południowo-zachodnią granicą średnio 7,22. Wraz z upływem wakacji różnica stawała się jeszcze mniejsza. Jednak wraz z początkiem września kwota za litr czeskiej benzyny pierwszy raz w historii przekroczyła równowartość 7,50 zł. U nas tymczasem trend był odwrotny — i właśnie dlatego Czesi postanowili odwiedzać polskie stacje położone tuż przy przejściach granicznych. 

Czesi są w szoku. Różnice są kolosalne

Serwis denik.cz porównał ceny na oddalonych od siebie stacjach benzynowych w czeskiej Karwinie i polskich Zebrzydowicach w promieniu 10 km. Okazało się, że różnica jest kolosalna. Wylicza, że litr Pb95 w Karwinie kosztuje 40,2 koron, a w Zebrzydowicach (3 km za polsko-czeską granicą) 6,19 zł, czyli 34,5 koron po kursie z dnia porównania. Podobna różnica jest w cenie diesla. Kolejnym punktem na mapie dziennikarzy była Bogatynia. Tam benzynę i olej napędowy zapłacimy tu nieco ponad 33 korony, czyli około 6,33 zł/ litr. Informują przy tym, że choć ruch na stacji nie jest wielki, to zdecydowaną większość klientów stanowią ich rodacy.  

Tankuje tylko w Polsce, bo ceny w Czechach są zbyt wysokie

- mówi starszy mężczyzna na libereckich tablicach rejestracyjnych

Eksperci są zgodni. "To bomba z opóźnionym zapłonem"

Dane Komisji Europejskiej informują, że ceny "płynnego złota" są najniższe w Europie Środkowo-Wschodniej, nawet o 20 eurocentów w porównaniu do punktów na Litwie, Słowacji czy Węgrzech. Taka polityka jest dla niej niezrozumiała, a wyrokują, że Polaków czekają jeszcze obniżki do końca września. 

Eksperci jednak nie mają złudzeń. Orlen, czyli państwowa spółka paliwowa odpowiedzialna za 65 proc. zaopatrzenia krajowego sztucznie zaniża ceny na poczet finiszu kampanii wyborczej do wyborów parlamentarnych 15 października. Jednocześnie przestrzegają przed ich nagłym wystrzeleniem tuż po tej dacie. Nie możemy wykluczyć ceny przekraczającej nawet 8 zł/litr. Cóż, nieznajomość ekonomii szkodzi. Źródło: denik.cz

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.