Japońska marka wzywa do serwisów prawie 1,4 miliona aut. Mogą nagle... przyspieszyć

O szeroko zakrojonej akcji serwisowej Nissana donosi serwis Automotive News. Ma dotyczyć samochodów z rynku amerykańskiego, japońskiego i europejskiego.

Akcje serwisowe nie są w motoryzacji niczym szczególnym i producenci raz za razem wzywają kierowców do salonów, żeby na swój koszt naprawić usterki. Mniejsze lub większe. W tym przypadku mamy do czynienia z naprawdę szeroko zakrojoną akcją. "Automotive News" podaje, że japoński producent ściągnie do serwisów aż 1,38 miliona samochodów. Niektóre błędy brzmią groźnie, dobrze więc, że Nissan reaguje, zanim cokolwiek komukolwiek się stało. Błyskawiczna reakcja w takiej sytuacji to klucz do bezpieczeństwa. O tym w ruchu drogowym piszemy codziennie na stronie głównej gazeta.pl.

Zobacz wideo Senior na wózku inwalidzkim potrącony na przejściu dla pieszych w Sulechowie

Akcja serwisowa Nissana - jakie modele

Akcja serwisowa ma objąć prawie 1,4 miliona samochodów, ale wciąż czekamy na dokładne szczegóły. Wiemy, że modele były sprzedawane nie tylko w Stanach Zjednoczonych i Japonii, gdzie Nissan jest jednym z głównych rozgrywających, ale także w Europie. Na naprawy zostaną wezwane:

  • Nissan Leaf
  • Nissan Note
  • Nissan Note Aura
  • Nissan Kicks
  • Nissan Serena

Polskich kierowców, o ile nie ściągnęli swojego nissana zza oceanu, z pewnością najbardziej na tej liście zainteresuje Leaf. Elektryczny kompakt może nigdy nie bił nad Wisłą rekordów sprzedaży, ale w swojej kategorii był bardzo ciekawą propozycją i w elektrycznej niszy ma mocną pozycję. Jeśli pojawią się nowe szczegóły, a "nasze" Leafy trafią na listę, to na pewno was o tym poinformujemy. Motoryzacja.interia.pl zwraca uwagę, że także Note był kiedy w Polsce sprzedawany i miał grono oddanych kierowców. Otwierające zdjęcie jest więc poglądowe.

Akcja serwisowa Nissana - co się dzieje, usterki

Usterka jest symboliczna w przypadku modelu Auta. 6434 samochodów z rynku japońskiego może mieć problem z lampą. Poważniejszy jest inny problem. Wykryto dziwne zachowanie nissanów po wyłączeniu adaptacyjnego tempomatu. Samochody zamiast wytracać prędkość, hamując silnikiem mogą... przyspieszyć. To coś czego kierowca się nie spodziewa, może więc doprowadzić do groźnej sytuacji. Tak samo jak inna usterka, a więc zwarcie, które doprowadza do wyłączenia silnika.

Nissan dmucha na zimne i ma wezwać samochody na naprawy od razu po wykryciu potencjalnych usterek. Na razie żadna z nich nie doprowadziła do kolizji czy wypadku. Akcja serwisowa ma w ogóle wykluczyć, by kiedyś do nich doszło. W tekście wykorzystaliśmy zdjęcia producenta.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.