Śpią w samochodach, tydzień czekając w kolejce po węgiel. Kolejki pod Bogdanką pokazują już światowe media

Koczują w korku w 30-stopniowych upałach i śpią w samochodach, niektórzy nawet tydzień. Tak wygląda sytuacja osób czekających po odbiór węgla pod Bogdanką. Wszystko po to, by kupić znacznie tańsze paliwo. O sytuacji w lubelskiej kopalni piszą już światowe media.

Tona Węgla w Bogdance kosztuje 1600 zł, czyli o połowę mniej niż w wielu składach węgla, jednak nie tylko cena przyczyniła się do powstania gigantycznych kolejek pod kopalnią. Jak relacjonuje dziennikarce TVN24 jeden z czekających od tygodnia kierowca, który sam prowadzi skład węgla, na rynku po prostu zaczyna brakować tego surowca. Z drugiej strony dużą część obrotu detalicznego jest w rękach pośredników, którzy mają już zupełni inne ceny.

Więcej ciekawych newsów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Sprawą zainteresowały się już nawet światowe media 

Pod Bogdankę, kopalnię kontrolowaną przez Skarb Państwa, wybrali się dziennikarze agencji Reuters, po to żeby zrelacjonować, jak wygląda sytuacja ludzi czekających przez wiele dni w ponad 30-stopniowym upale, na swój przydział węgla. 

W upale powoli dogasającego lata pod kopalnią Bogdanka stoją w kolejce dziesiątki samochodów osobowych i ciężarowych. Domownicy obawiają się zimowych niedoborów, więc niestrudzeni kierowcy czekają dniami i nocami, by zaopatrzyć się w opał w kolejkach rodem wziętych z wydawałoby się zamierzchłych czasów PRL-u 

- opisuje sytuację pod Bogdanką Reuters. 

Dziennikarze opisali historię 57-letniego pana Artura, emeryta, który swoim samochodem przyjechał we wtorek ze Świdnika, oddalonego o 30 km od kopalni Bogdanka, żeby kupić węgiel dla siebie i swojej rodziny.  

To niewyobrażalne, ludzie śpią w samochodach. Pamiętam czasy komunizmu i nie przyszłoby mi do głowy, że może być gorzej 

- skarżył się dziennikarzom Pan Artur. 

Aktualnie zakup węgla nie jest już tak prosty, mimo że wiele osób nadal sądzi, że Polska węglem stoi. Ogromne zainteresowanie zakupem tego paliwa zmusiło lubelską Bogdankę i inne kopalnie kontrolowane przez Skarb Państwa do wprowadzenia ograniczeń dla indywidualnych nabywców. Każdemu gospodarstwu domowemu przysługują po 3 tony węgla w roku kalendarzowym.  

Zobacz wideo

Rząd zapewnia, że węgla nie zabraknie dla klientów indywidualnych, ale widać, że trwają nerwowe ruchy, które z jednej strony mają zapewnić dostarczenie odpowiedniej liczby węgla do kraju, a z drugiej utrzymanie cen w ryzach.

Z taśm Łady do fabryki Kałasznikowa. Co dziś dzieje się z 400 tys. Rosjan pracujących w branży motoryzacyjnej?Z taśm Łady do fabryki Kałasznikowa. Co dziś dzieje się z 400 tys. Rosjan pracujących w branży motoryzacyjnej?

Nie jest to zadanie proste, bo od lat wydobycie w polskich kopalniach spada, ze względu na rosnące koszty eksploatacji polskich złóż. To automatycznie oznacza wzrost importu tego paliwa. W 2021 roku Polska sprowadziła 12 mln ton węgla, z czego 8 mln ton pochodziło z Rosji - jak wyjaśniają eksperci był to węgiel wykorzystywany głównie przez gospodarstwa domowe i ciepłownie. 

Kolejki mają być mniejsze 

Władze Bogdanki zapewniły, że mimo braku odpowiedniej infrastruktury do sprzedaży detalicznej, kopalnia postara się rozwiązać, przynajmniej częściowo, problem kolejek. Po pierwsze, wprowadzono już sprzedaż weekendową, a po drugie, od poniedziałku zacznie obowiązywać system zapisów. Niestety, chętni na zakup węgla i tak będą musieli pojawić się w kopalni osobiście, aby zapisać się, ale podczas wizyty dostaną konkretną datę odbioru węgla.

Więcej o: