Cła na chińskie elektryki wpłyną na ceny europejskich modeli. Będzie drożej

Cła na auta elektryczne z Chin dotkną nie tylko producentów z Państwa Środka. Wpłyną także na ceny pojazdów zachodnich marek. Jak łatwo było się domyślić, chodzi o modele, które produkowane są w fabrykach ulokowanych w ChRL.

Tuż po wyborach do europarlamentu 12 czerwca Komisja Europejska poinformowała o wprowadzeniu ceł na auta elektryczne wyprodukowane w Chinach. To konsekwencja zeszłorocznego śledztwa, dotyczącego dopłat, których rząd w Pekinie udzielał rodzimym producentom. Tym samym chińskie władze działały na szkodę europejskich marek i ograniczały ich konkurencyjność. Karne opłaty zostaną doliczone do dotychczasowego 10-procentowego cła. Podstawowym kryterium, którym kierowano się podczas ustalania ich wysokości, była chęć współpracy podczas prowadzonego wtedy śledztwa.

W przypadku marek, które przyjęły wysłanników KE z otwartymi ramionami, stawka cła wyniesie 21 proc. Dla pozostałych, które nie zamierzały współpracować, jego wysokość będzie prawie dwukrotnie wyższa - 38,1 proc. Jedynie niektóre marki będą traktowane wyjątkowo i w ich przypadku celne stawki będą określone indywidualnie. Oczywiście karne cła dotkną wszystkie marki, które produkują w Chinach swoje elektryki. Mowa więc także o producentach z zachodu, m.in. o Mini.

Zobacz wideo

Mini w tarapatach. Cła uderzą w ceny

Należąca do BMW marka Mini ma nie lada problem. Wszystko w związku z jej biznesowymi układami z koncernem Great Wall. Oba podmioty założyły spółkę joint venture, która produkowała modele Cooper i Aceman. Sęk w tym, że firma nie złożyła w terminie ankiety, o której wypełnienie prosiła prowadząca śledztwo Komisja Europejska. Konsekwencje niedopełnienia tej formalności będą opłakane w skutkach - producent będzie traktowany jak podmiot, który nie współpracował w ramach dochodzenia, a w związku z tym będzie objęty najwyższą stawką cła. Można więc oczekiwać, że ceny niewielkich elektryków od Mini w niedalekiej przyszłości wzrosną, a przez to jeszcze bardziej spadnie na nie popyt.

Także Tesla ostrzega przed podwyżkami w cenniku. Najlepszy moment na zakup? Czerwiec

Co ciekawe, cła uderzą także w Teslę, która w Państwie Środka produkuje Model 3. W jej przypadku jednak karne opłaty celne będą niższe. Firma współpracowała z KE i w związku z tym objęta zostanie 21 proc. cłami. Jest jednak szansa, że zostanie ona potraktowana ulgowo i wysokość cła w jej przypadku zostanie ustalona indywidualnie.

Firma świetnie zdaje sobie sprawę ze swojego położenia. W związku z tym zachęca klientów z Europy do zamawiania swoich pojazdów jeszcze w czerwcu. Ma to pozwolić uniknąć im wyższych cen, które będą związane z wprowadzeniem w lipcu tymczasowych ceł. "Spodziewamy się, że od 1 lipca 2024 r. zostanie nałożony na nas wymóg podniesienia cen Modelu 3. Wynika to z dodatkowych ceł importowych, które prawdopodobnie zostaną nałożone na pojazdy elektryczne produkowane w Chinach i sprzedawane w UE" - czytamy w komunikacie marki.

Oczywiście, to nie jedyne zachodnie marki, które będą musiały mierzyć się z karnymi cłami. Innym przykładem jest m.in. Dacia. Współpracuje ona z chińskim Dongfeng, który produkuje na jej potrzeby niewielkiego elektryka, model Spring. Nie wiadomo jednak, jak wysokie cło zostanie nałożone na jej pojazdy. Tak czy inaczej - będzie drożej.

Czy twoim zdaniem wprowadzenie ceł na chińskie elektryki to dobry pomysł?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.