W tym roku kolejny wzrost cen na rynku motoryzacyjnym. Nie będzie jednak tak źle

Kryzys na rynku motoryzacyjnym trwa w najlepsze. W tym roku również czekają nas podwyżki cen, jednak nie będą one tak wysokie, jak do tej pory. Co istotne, na plus uległa zmianie dostępność samochodów w salonach.

Jak donosi TVN Turbo, 2023 rok nie będzie się szczególnie różnić od ubiegłego w kwestii wzrostu cen samochodów. Jak przekazała stacji Katarzyna Siwek z platformy sprzedaży pojazdów Carsmile - "Spodziewamy się, że samochody będą drożały maksymalnie o 10 proc. w całym roku. Natomiast mamy nadzieję, że to nie będą już tak szalone podwyżki jak w ubiegłym roku, gdy łapaliśmy się za głowę, widząc, jak ceny czy raty za samochód mogą rosnąć z miesiąca na miesiąc".

Jak wyliczyli specjaliści z Carsmile, opierając się o dane zgromadzone przez Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, w 2022 roku ceny aut wzrosły nawet o 15 proc. W tym roku podwyżki mają być jednak niższe.

Droższe auta, mniejsza sprzedaż, większa dostępność

Wiadomo jednak, że wraz ze wzrostem cen, spada sprzedaż. Jak przekazał redakcji TVN Turbo Wojciech Drzewiecki z instytutu Samar - "To, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, nie wpływa oczywiście pozytywnie na gospodarkę. Gdy gospodarka jest słaba, a głównym odbiorcą samochód w Polsce są klienci instytucjonalni, to wiadomo, że te zakupy będą się raczej zmniejszały".

Jak dodaje ekspert, przewidywane spadki sprzedaży będą wynosiły w granicach od 5 do 10 proc. Oczywiście, może to ulec zmianie. Dużo zależy bowiem od producentów i ich polityki cenowej. "Wzrost cen zawsze oznacza mniejsze zainteresowanie zakupem samochodu" - przekazuje Drzewiecki.

Zobacz wideo

Duży wzrost cen, jak również poprawienie się sytuacji związanej z łańcuchem dostaw i szeroko pojętej produkcji, wpłynęły na dostępność samochodów. Gdy w jeszcze w tamtym roku trudno było o zakup nowego auta, tak teraz coraz częściej można się spotkać z hasłami mówiącymi o dostępności pojazdów "od ręki".

Jak przekazała Katarzyna Siwek -."Dealerzy przypomnieli sobie takie słowo "rabat". Zapowiedzią tego były pewne rabaty, promocje, które pojawiły się w takcie tak zwanego Black Week. One pozwalają nam patrzeć z optymizmem, że w tym roku przynajmniej w wersji ograniczonej wróci wyprzedaż rocznika. Ona w ubiegłym roku, poza reklamami, nie istniała".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.