Renault 5. Zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia, mimo że nie jest wolne od wad

Władze Renault przekonują, że produkcja samochodów elektrycznych w Europie wciąż się opłaca. Czas zatem na przełom. Pora na zupełnie nowe elektryczne Renault 5 ze znaczkiem "Made in France". A skoro z Francji to nie zabrakło słynnego koguta, a nawet fabrycznego uchwytu na koszyczek na bagietkę. Francuskiego malucha poznałem już z bliska. Niemal skradł moje serce.

Przez wiele lat było tak samo. Kiedy wróci Renault 5? - Nigdy! - przekonywali przedstawiciele Renault i dodawali jednocześnie — Po co nam 5, skoro Clio sprzedaje się znakomicie? Okazało się, że wraz ze zmianą prezesa można pogodzić jedno i drugie. Clio i 5 w tej samej ofercie. To zasługa Luca de Meo, który tak zachwalał powrót słynnego modelu:

Niektóre rzeczy są po prostu magiczne. Nie trzeba spierać się tygodniami, wszyscy są zawsze zgodni co do tego, co trzeba zrobić. I to robią. Zero inercji. Kiedy cały zespół przywraca do życia samochód, z którym wiąże się tyle wspomnień, każdy wkłada w to serce. To dobry znak na przyszłość, bo klienci wyczuwają tę pasję w samochodzie
Luca de Meo, szef Grupy Renault

Renault 5 - jedna z ikon francuskiej markiRenault 5 - jedna z ikon francuskiej marki Tomasz Okurowski

Renault 5 - jedna z ikon francuskiej markiRenault 5 - jedna z ikon francuskiej marki Tomasz Okurowski

Zobacz wideo Nowe Renault 5. Poznałem je z bliska


Po trzech latach od debiutu konceptu wreszcie zobaczyłem produkcyjną wersję Renault 5. Na kilkanaście dni przed światową premierą na salonie samochodowym w Genewie wybrałem się do Paryża w gronie przedstawicieli zaledwie kilku redakcji z Polski. Okazało się, że wszyscy byliśmy zgodni. Nowe Renault 5 w kontakcie na żywo to niebywale czarujący samochód. Jakże przyjemna dla oka interpretacja jednego z największych francuskich bestsellerów. A z dedykowanym uchwytem na bagietkę to już prawdziwy ukłon w stronę miłośników wszystkiego, co nosi etykietę "Made in France". Zresztą francuskich akcentów jest mnóstwo: w reflektorach, obudowach tylnych lamp, oparciu fotela kierowcy, szybie czy końcówce dźwigni wyboru trybu jazdy.

Nowe Renault 5. Elektryczna nowość z Francji. Z uchwytem na bagietkęNowe Renault 5. Elektryczna nowość z Francji. Z uchwytem na bagietkę Tomasz Okurowski

Nowe Renault 5. Elektryczna nowość z Francji. Z uchwytem na bagietkęNowe Renault 5. Elektryczna nowość z Francji. Z uchwytem na bagietkę Tomasz Okurowski

 

"Made in France", a nie "Made in China"

Oznaczenie "Made in France" jest jak najbardziej uzasadnione w przypadku Renault 5 (R5). Nie tylko sam samochód będzie wytwarzany we Francji. Także tak kluczowe części jak silnik elektryczny czy akumulator dojadą z francuskich zakładów. I do tego pobliskich. Wszystko z fabryk w rejonie Dunkierki. Aż 80 proc. dostawców zlokalizowano w miejscu o jakże znanej historii sięgającej jeszcze czasów wojny z Niemcami. Po co? By oszczędzić na logistyce. I znacząco zmienić emisję CO2. A to nie wszystko.

Renault 5. Elektryczna nowość z FrancjiRenault 5. Elektryczna nowość z Francji Tomasz Okurowski

Renault 5. Elektryczna nowość z FrancjiRenault 5. Elektryczna nowość z Francji Tomasz Okurowski


Renault chce udowodnić, że produkcja w Europie ma sens. Luca de Meo nie krył, że potrzeba było kultowego modelu samochodu, by na dobre zmienić firmową strategię, w której optymalizacja kosztów ma jakże istotne znaczenie. Zapewne musiało być bardzo ciężko, skoro prezes wspomniał o konieczności podejmowania przełomowych decyzji i potrzebie "wykazania najwyższej elastyczności".

Jako pierwsi zdecydowaliśmy się na opracowanie platformy przeznaczonej specjalnie do małych samochodów elektrycznych na rynku europejskim, dążymy do optymalizacji kosztów w całym łańcuchu wartości, przenosimy zakłady produkcyjne z powrotem do Francji... Tylko kultowy samochód mógł to spowodować i trwale zmienić wewnętrzne zasady firmy. W obliczu zmian, które przeżywa nasza branża, ten samochód otwiera nową drogę przed Renault. Jest kluczowym elementem procesu przekształcania europejskiego przemysłu, aby stawić czoła konkurencji ze wschodu i zachodu. Pozwoli nam udowodnić, że można produkować w Europie i we Francji!
Luca de Meo, szef Grupy Renault

Diesel, benzyna czy hybryda w nowym Renault 5? Nie. Już nie

Były też i smutne wiadomości. Porzućcie nadzieję miłośnicy aut spalinowych. Nie będzie innego Renault 5 niż elektryczne. Żadnej wersji benzynowej. Żadnej hybrydy. Diesla także nie ujrzymy. Liczy się tylko prąd. Chcesz klasyczny napęd? W salonach wciąż jest świeżo zmodernizowane Clio. 

Renault 5. Elektryczna nowość z FrancjiRenault 5. Elektryczna nowość z Francji Tomasz Okurowski

Jedno źródło napędu elektrycznego w Renault 5? Nic z tego. Do wyboru aż trzy wersje z zupełnie nowym francuskim silnikiem synchronicznym o mocy 70 kW (95 KM, 215 Nm), 90 kW (120 KM i 225 Nm) i 110 kW (150 KM i 245 Nm) i instalacją 400 V (w planach jest też mocniejsza wersja, ale już pod szyldem Alpine). Wszystkie na 18-calowych kołach. Na tym nie koniec. Przewidziano jeszcze dwa warianty modułowego akumulatora - 40 kWh (3 moduły po 31 ogniw każdy) i 52 kWh (4 moduły po 46 ogniw każdy; łącznie 240 kg masy). Szacowany zasięg od 300 km w najprostszej odmianie po 400 km w wersji z większą baterią litowo-jonową. Francuzi nie oszczędzali i w standardzie stosują pompę ciepła oraz układ aktywnej kontroli termicznej z chłodzeniem wodą. Na dodatek uwzględniono także układ wstępnego przygotowania akumulatora do ładowania. Aktywuje się automatycznie, gdy w pokładowej nawigacji Google Maps wskażesz stację ładowania jako cel. System uruchomisz również ręcznie programując harmonogram zasilania w aplikacji czy menu komputera pokładowego. W dużym uproszczeniu — na bogato jak segment B. 

 

Niecałe 4 m. Jak próbowałem zmieścić się w maluchu

Francuski maluch to auto segmentu B (stąd też masa od 1,35 t do 1,45 t). Do 4 m długości zabrakło 8 cm (3,92 m). W ciasne paryskie miejsce parkingowe Renault 5 wciśnie się zatem bez problemu (1,77 m szerokości). A ile zabierze na pokład? Przy rozstawie osi 2,54 m oczekiwałem przestronnej kabiny. Niestety srogo się pomyliłem. Na tylną kanapę ledwie się wcisnąłem. Stopy zmieściłem dopiero wówczas, gdy przednie fotele uniosłem niemal maksymalnie do góry. Gdy za kierownicą w końcu znalazłem optymalną pozycję, to z tyłu zmieściłoby się dziecko. Takie kilkuletnie. Nastolatek już by marudził w nowym Renault 5. Przy pozycji przypominającej scyzoryk. Na osłodę pozostaje elegancko wykończony bagażnik o pojemności 326 l. Jest dość głęboki i skrywa jeszcze pod podłogą dość obszerną wnękę. Starczy na kable, a nawet plecak czy niewielką torbę. Innymi słowy. Nowa francuska piątka starczy rodzinie z małym dzieckiem, parze czy singlowi. 

Nowe Renault 5. Elektryczna nowość z FrancjiNowe Renault 5. Elektryczna nowość z Francji Tomasz Okurowski

Nowe Renault 5. Elektryczna nowość z FrancjiNowe Renault 5. Elektryczna nowość z Francji Tomasz Okurowski

Nowe Renault 5. Elektryczna nowość z FrancjiNowe Renault 5. Elektryczna nowość z Francji Tomasz Okurowski


Pod względem technologii to znaczący krok do przodu w Renault. Nowa platforma AmpR Small (wcześniej CMF-B EV), nowy akumulator (przyjmie 80-100 kW), nowy silnik elektryczny, technologie V2G (oddawanie energii do sieci na początek we Francji, Niemczech i Wielkiej Brytanii) i V2L (zasilanie różnych domowych urządzeń z baterii samochodu) i pomysłowy zintegrowany moduł „One box", by uprościć konstrukcję układu hamulcowego (jako część zamienna będzie z pewnością droższy) oraz poprawić efektywność systemu odzyskiwania energii (niestety w R5 nie ma praktycznej regulacji rekuperacji z łopatkami w kolumnie kierownicy znanej z Mégane). Pojawił się także najnowszy Android Automotive (to już wersja Android 12) z zupełnie nowym, bardziej przyjaznym dla użytkownika menu i dostępem do usług Google. A to oznacza pokładową nawigację Google Maps, asystenta głosowego Google (pogadasz z nim po polsku) i sklepem Google Play. A na deser dźwięki powitalne, które skomponował sam Jean-Michel Jarre.

 

Nowe Renault 5. LED w masceNowe Renault 5. LED w masce Tomasz Okurowski

Na żywo z paskami LED w masce

Pisałem już, że na żywo prezentuje się znakomicie? Bez wątpienia to taki „eye catcher". Przyciąga wzrok i nie chce puścić. Francuzi zadbali o to, by uwagę skupić na dłużej. Trudno bowiem przeoczyć niezwykły gadżet. Niewielki panel LED zamontowany na masce samochodu. To ukłon m.in. w stronę starego R5 w wersji Alpine, czyli szalonego hot hatch z minionej przepięknej epoki. We współczesnym elektrycznym R5 to wskaźnik poziomu naładowania akumulatora. Każdy pasek LED (łatwo o skojarzenia z markami butów) to 20 proc. Na żywo wygląda bardzo ciekawie.

A kiedy na żywo zobaczymy nowe Renault 5? Na polskich drogach nieprędko. Produkcja auta ruszy pod koniec 2024 r. Pełne moce produkcyjne będą dostępne dopiero po uruchomieniu francuskich zakładów w Dunkierce. A to oznacza, że na więcej R5 na drogach można liczyć dopiero w 2025 r. Jest jednak na co czekać. Wyjazd na premierę Renault 5 sfinansowało Renault Polska. Firma nie miała wpływu i wglądu w treść w publikacji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.