Czarne złoto to już za mało dla szejków. Arabowie inwestują w branżę akumulatorów

Jeden z czołowych krajów organizacji OPEC zrzeszającej państwa eksportujące ropę naftową inwestuje w branżę baterii. Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) rozpoczynają budowę pierwszego zakładu recyklingu akumulatorów litowo-jonowych. A to dopiero początek. Rząd planuje pozbyć się aut spalinowych, by kierowcy przesiedli się do samochodów elektrycznych.

Nie tylko na wydobyciu ropy można dobrze zarobić. Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich widzą potencjał w branży recyklingu akumulatorów. I trudno się z nimi nie zgodzić. Prędzej czy później współczesne samochody elektryczne znikną z ulic (amerykańskich, azjatyckich czy europejskich), a akumulatory nie trafią na złom (są zbyt cenne) tylko do przetworzenia czy modernizacji na potrzeby magazynów energii. Stąd decyzja o budowie pierwszego zakładu recyklingu ogniw litowo-jonowych w ZEA.

Zobacz wideo Elektryczne samochody? Derski: Jeszcze w latach 50. będziemy użytkować samochody spalinowe!

W ramach porozumienia kilku firm (indyjskie Lohum i arabskie Beeah Group) oraz Ministerstwa Energii i Infrastruktury ZEA powstanie pierwszy zakład recyklingu ogniw litowo-jonowych o zdolności przetwarzania do 3 tys. ton baterii. Inwestorzy liczą także na to, że część baterii zyska drugie życie w magazynach energii (do 15 MWh). Nie kryją także planów na stworzenie nowego łańcucha dostaw surowców odzyskanych podczas przetwarzania. Surowce są bowiem niebywale pożądane do produkcji nowych baterii.

Skąd wziąć stare baterie? 

Otwartą kwestią pozostaje źródło dostaw. Skąd trafią baterie z produktów wycofanych z użytku? Z pewnością trudno liczyć na Europę w przypadku elektroniki konsumenckiej i pojazdów. Nie jest tajemnicą, że Unia Europejska dąży do ograniczenia wywozu zużytych akumulatorów i planuje przetwarzanie w zakładach zlokalizowanych na terenie UE. Stąd wdrażany pomysł unijnego paszportu bateryjnego, by zyskać kontrolę nad produktami wprowadzanymi na rynek europejski. Paszport będzie wymagany nie tylko dla samochodów, ale także takich produktów jak laptopy czy tablety.

Niewykluczone, że część starszych pojazdów na prąd trafi z Azji, USA oraz z lokalnego rynku. Rośnie bowiem import nowych chińskich samochodów elektrycznych do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Według danych analityków RH Motion tylko w ciągu pierwszych 10 miesięcy 2023 r. sprowadzono do ZEA ponad 26,5 tys. nowych samochodów z Chin.

Taksówka w Dubaju. Wodorowa, hybrydowa lub elektryczna

A co z promowaniem elektromobilności? Zgodnie z planem NEVP (National Electric Vehicles Policy) i UAE Net Zero samochody spalinowe będą stopniowo wycofywane na rzecz elektrycznych i wodorowych. Do 2050 proc. połowa samochodów poruszających się po drogach ZEA to już modele zasilane prądem. W przypadku pojazdów z floty rządowej w Dubaju udział elektryków powinien sięgnąć 30 proc. (w przypadku nowych zamówień) w ciągu najbliższych 6 lat (do 2030 r.). Flota taksówek będzie zaś bazować tylko na hybrydach, elektrykach i modelach wodorowych (ZEA stawia nie tylko na prąd, ale i wodór). Taksówkarze mają czas na wymianę swoich pojazdów do 2027 r.

A gdzie będzie można naładować elektryki w kraju słynącym z wydobycia ropy naftowej? ZEA zamierza uniknąć błędów, jakie popełniono w Europie czy USA i chce ograniczyć liczbę operatorów i niezależnych od siebie systemów (dla kierowcy oznaczało to tyle, że do każdego zwykle wymagano osobnej aplikacji i umowy). Stąd plan inwestycji w budowę sieci stacji ładowania zarządzanych centralnie (jedna baza danych to lepszy nadzór i ułatwienie dla kierowców, którzy nie będą musieli zawierać umów z wieloma operatorami). W Dubaju wprowadzono także przepisy o miejscach parkingowych dla pojazdów zeroemisyjnych. Na początek 5 proc. z całej puli dostępnych lokalizacji będzie zarezerwowanych dla aut z nowymi napędami. Otwartą kwestią pozostaje, czy zostaną szybko wykorzystane, a kierowcy tak chętnie zrezygnują z aut z mocnymi silnikami benzynowymi czy diesla.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.