Top Gear testuje Teslę Cybertruck. "Pokazanie Muskowi projektu było błędem" [WIDEO]

Tesla wreszcie przekazała przedprodukcyjne sztuki pikapa Cybertruck dziennikarzom. Dzięki temu jej wszystkie tajemnice zostały odsłonięte. Marzenie Elona Muska okazało się koszmarem inżynierów.

Po czterech latach od ujawnienia koncepcyjnej wersji Tesla Cybertruck wreszcie trafia do produkcji seryjnej. Na razie chodzi o ograniczoną liczbę egzemplarzy, ale wkrótce ten wyjątkowy samochód wreszcie trafi do pierwszych klientów. Od początku było jasne, że pikap Tesli nie będzie zwyczajnym samochodem. Już jego wygląd budzi kontrowersje, polaryzuje opinie, nie pozostawia nikogo obojętnego. A to dopiero początek silnych emocji, które budzi elektryczny pikap. Właśnie takie uczucia chciał wywołać Elon Musk, od momentu kiedy zobaczył pierwsze rysunki Cybertrucka.

Zobacz wideo Tesla wprowadziła nas w nową erę elektromobilności [AUTOPROMOCJA]

Więcej wiadomości dotyczących samochodów elektrycznych znajdziesz na Gazeta.pl

A co sądzą o nim zawodowcy? Cybertruck przez pierwsze lata produkcji będzie dostępny tylko na kontynencie amerykańskim. To wynik jego imponujących rozmiarów i ogromnego popytu na ten model (ponad dwa miliony rezerwacji). Dlatego prezentacja prasowa była zorganizowana przede wszystkim dla amerykańskich mediów, ale znalazł się wśród nich przedstawiciel brytyjskiego magazynu "Top Gear".

"Top Gear" to nie tylko program TV. Dziennikarz magazynu jeździł Teslą Cybertruck

Warto wyjaśnić, że nie chodzi o program telewizyjny o takiej samej nazwie, którego produkcja została niedawno odłożona na święte nigdy. "Top Gear" to również motoryzacyjny drukowany magazyn i strona internetowa, w którym od 1993 roku zamiast showmanów pracują profesjonaliści. Choćby dlatego warto posłuchać, co o niej sądzi Jack Rix. Zastępca redaktora naczelnego "Top Gear" jeździł najdroższą wersją Tesli Cybertruck zwaną "Cyberbeast" po okolicach Los Angeles, a oprócz tego rozmawiał z jej projektantami. Oto co sądzi na temat wynalazku amerykańskiej firmy.

Na początek warto podać trochę danych. Topowa Tesla Cybetruck ma 5,7 m długości, waży 3,1 tony, ma trzysilnikowy napęd o łącznej mocy 857 KM, baterię o poj. 123 kWh, przyspiesza do setki w 2,6-2,7 s a jej szacowany zasięg wynosi około 320 mil (515 km). Oprócz tego kosztuje 99 tys. dolarów, czyli znacznie więcej niż początkowo obiecywał Musk (61 tys. dolarów). W dodatku jej zasięg się skurczył z 500 mil do 320, ale za to można go powiększyć do 440 mil przy pomocy sprytnego rozwiązania. Jedno się nie zmieniło: Cybertruck wciąż szokuje każdego, kto go zobaczy na żywo. Dziennikarz "Top Gear" w podobny sposób opisuje wrażenia z jazdy.

 

Tesla Cybertruck waży ponad trzy tony, ale prowadzi się zaskakująco zwinnie

Przede wszystkim Tesla Cybertruck jest bardzo dziwacznym samochodem. Ze względu na rozmiary i masywną sylwetkę czujesz się w niej, jak w czołgu, ale prowadzi się znacznie bardziej sportowo, niż można przypuszczać. Olbrzymi moment obrotowy napędu (prawie 14 tys. Nm na kołach) pozwala pokonać równie dużą masę, więc pikap jest bardzo zrywny. Dzięki czterem kołom skrętnym oraz układowi kierowniczemu drive-by-wire o zmiennym przełożeniu, który nie wymaga przekładania rąk na kanciastej kierownicy, pikap jest zaskakująco zwrotny. Trudno się do tego przyzwyczaić w czasie jazdy, bo oczekiwania względem tradycyjnych pikapów są zupełnie inne.

To dopiero drugi szok po wyglądzie, ale jest ich więcej. Na olbrzymią masę własną składa się nie tylko wielka bateria, ale również "egzoszkielet", czyli panele poszycia z grubej walcowanej blachy. Poprawiają sztywność nadwozia i zapewniają kuloodporność. Ostatnia cecha stanowi dobry argument marketingowy, ale po prezentacji studyjnej wersji Cybertrucka wszyscy się z niej śmiali, bo w aucie pękła boczna szyba. Niesłusznie, bo odporność na kule ma gwarantować ochronę pasażerów, a nie to, że auto wyjdzie z ostrzału bez szwanku.

Nadwozie Tesli Cybertruck jest kuloodporne, ale nie zupełnie

Spełnienie fantazji Elona Muska było bardzo trudne. Finalnie okazało się wykonalne, ale kosztowało inżynierów Tesli wiele lat pracy. Stal nierdzewna wbrew nazwie wcale taka nie jest, więc wymagała zabezpieczenia, a wyginanie grubych paneli w odpowiednie kształty było bardzo trudne. Poza tym główny inżynier Tesli Lars Moravy podkreśla, że ochrona jest tylko częściowa. Nadwozie Cybertrucka zatrzyma pociski poddźwiękowe, czyli wystrzelone przede wszystkim z broni krótkiej albo historycznej. Tak naprawdę trudno określić, jaka jest kuloodporność nadwozia nowej Tesli, ale na pewno stanowi ciekawy argument marketingowy, a Elon Musk jest od tego wybitnym specjalistą.

W produkcyjnej Tesli Cybertruck jest mnóstwo ciekawostek, o których opowiada dziennikarz Top Gear. Paka ładunkowa jest dłuższa niż w konkurencyjnym Fordzie F-150 Lightning, ale zmniejsza się po zainstalowaniu tam dodatkowego modułu akumulatorów o poj. 50 kWh, dzięki któremu zasięg rośnie do ponad 700 km. To dalej mniej niż początkowo obiecywał Musk (ponad 800 km), ale obiektywnie całkiem sporo.

Wygląd Cybertrucka jest inspirowany supersportowymi autami z lat 80.

W Tesli Cybetruck można znaleźć dużo nietypowych rozwiązań, które były prawdziwym wyzwaniem dla inżynierów. Opowiada o nich dziennikarz "Top Gear", ale także bohaterowie trwającego ponad 40 minut wideo: inżynier Lars Moravy i projektant Franz von Holzhausen. Wyjaśniają m.in. dlaczego zastosowali układ kierowniczy i hamulcowy bez fizycznego połączenia (ang. by-wire), wyjątkowy napęd pracujący przy napięciu 800 V oraz 48-woltowy układ elektryczny, pierwsze tego typu nadwozie na świecie itd. To bardzo skomplikowany samochód. Nie sposób streścić wszystkie ciekawostki w krótkim tekście. Dlaczego na tym aucie nie ma żadnego logo Tesli, ani klamek, za to zostały lusterka zewnętrzne i olbrzymia wycieraczka? Żeby poznać sekrety Tesli Cybertruck, musicie sami obejrzeć film, a wtedy być może część z was przestanie nienawidzić dziwnego pikapa, a zamiast tego zacznie o nim marzyć. Żeby spełnić tę fantazję trzeba mieć 100 tys. dolarów, dużo cierpliwości i mieszkać w Ameryce. Tańsze wersje i eksport pikapa na inne rynki wchodzą w grę dopiero za kilka lat. Dodatkowo nie jest jasne, czy kanciasty pikap spełni europejskie przepisy dotyczące bezpieczeństwa pieszych. Poza tym nie wierzyłbym Elonowi Muskowi na słowo, jeśli chodzi o daty.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.