Strażacy przesiadają się do elektrycznych wozów strażackich

Testy elektrycznych wozów strażackich trwały w Berlinie od 2020 roku. Po 13 miesiącach eLHF wszedł do regularnej służby, a miasto kupuje kolejne jednostki. Oprócz Berlina taki pojazdy wprowadziły już m.in. Amsterdam i Dubaj.

Elektryczny wóz strażacki eLHF (Electric Firefighting Vehicle), został dostarczony przez austriackiego producenta sprzętu pożarniczego Rosenbauer. Aktualnie do służby trafiło 21 tego typu pojazdów na całym świecie. Więcej informacji ze świata motoryzacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Elektryczny wóz strażacki ma zasięg elektryczny do 100 kilometrów, jest częścią nowatorskiej serii Rosenbauer RT (Revolutionary Technology). eLHF może być ładowany z mocą do 150 kW, co przy takich parametrach zapewnia, że pełne naładowanie baterii zajmuje zaledwie 30 minut. W trybie elektrycznym pojazd ten jest w stanie działać przez około 60 do 90 minut podczas akcji gaśniczej. Po wyczerpaniu baterii samochód przełącza się na silnik wysokoprężny, który może pracować przez około cztery godziny.

Nowy pojazd nie jest jednak pozbawiony wad. Samochód waży prawie 13 ton, czyli jest znacznie cięższy niż konwencjonalne pojazdy strażackie. Same środki gaśnicze ważą około 1,3 tony. Jest także sześciu strażaków, każdy ważący około 95 kilogramów, oraz 100-kilogramowy zbiornik na olej napędowy. Mimo to Berlińska straż pożarna twierdzi, że masa całkowita pojazdu, włączając załogę i zbiorniki, mieści się w granicach 15,8 ton, co z kolei nie przekracza dopuszczalnych norm dla dróg dojazdowych dla straży pożarnej ograniczonych do 16 ton.

Zobacz wideo

Wóz strażacki eLHF został zaopatrzony w kompleksowe wyposażenie, w tym agregat prądotwórczy, piłę łańcuchową, hydrauliczne urządzenia do cięcia i rozprowadzania, butle z powietrzem do oddychania, węże, reflektory oraz drabiny o różnej długości.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.