Saab może wrócić na rynek. Nowy inwestor zainteresowany ożywieniem kultowej marki

Chyba uda się ocalić Saaba. Fani szwedzkiej marki będą zachwyceni, a jest ich w Polsce sporo. Oprócz radości czeka ich też zdziwienie. Szwedzki producent samochodów będzie musiał wymyślić nową nazwę.

Wygląda na to, że naklejki "SAVE SAAB", które umieszczają na zderzakach miłośnicy aut tej marki, wreszcie pomogły. Opiniotwórcze szwedzkie czasopismo i portal motoryzacyjny Auto, Motor i Sport informuje, że firma NEVS, która wykupiła samochodową część Saaba, jednak rozpocznie produkcję nowego modelu samochodu. Za to nie może używać nazwy Saab.

Zobacz wideo Lexus RZ - jeździmy pierwszym autem elektrycznym Lexusa, które nie ma kierownicy

Więcej wiadomości na temat nowych samochodów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Saab zdążył przyzwyczaić się do umierania. Robił to już kilka razy

Zanim oburzycie się i powiecie: "co to za Saab, skoro nie będzie się tak nazywał?", musicie zaakceptować, że ostatnie dekady historii szwedzkiego producenta samochodów są bardzo zawiłe. Saab powoli umierał od dawna. Już za czasów koncernu General Motors, który stał się wyłącznym właścicielem Saaba w 2000 r., oryginalność tej marki zaczęła zanikać.

Po dziesięciu latach GM sprzedał Saaba holenderskiemu Spykerowi i wtedy zaczęły się jego kłopoty finansowe. Później firma stanęła na krawędzi bankructwa i po różnych perturbacjach jej właścicielem stał się NEVS (National Electric Vehicle Sweden). Firma jest szwedzką spółką, ale jej właściciel to chiński gigant rynku nieruchomości: Evergrande Group. Evergrande inwestuje w różne gałęzie przemysłu i biznesu. Z branży samochodowej ma jeszcze amerykański startup Faraday Future. To dlatego, że chińskie konsorcjum interesuje się elektryfikacją transportu i chciałoby na niej zarobić.

Problem w tym, że kiedy NEVS kupił pozostałe aktywa Saaba, wszedł w posiadanie fabryki nie najnowszych modeli, za to nie ma prawa do używania znaczka Saab. Słynna marka teraz stanowi wyłączną własność koncernu lotniczego Saab AB. Mimo to, pod względem technicznym to właśnie NEVS jest spadkobiercą motoryzacyjnej dywizji Saaba.

 

Dziennikarze zachwycali się prototypem NEVS Emily GT. To duchowy spadkobierca Saaba

Firma najpierw próbowała sprzedawać przestarzały model 9-3, a potem skonstruować jego elektryczną wersję NEVS 9-3EV, ale plany zdobycia rynku w ten sposób spełzły na niczym. Wreszcie inżynierowie dawnego Saaba z Trollhattan opracowali atrakcyjny prototyp elektrycznego sedana wielkości Tesli Model S: NEVS Emily GT. Rynek zareagował na niego entuzjastycznie, ale wprowadzenie do produkcji wymaga dużych inwestycji. Te plany niestety zbiegły się z załamaniem rynku nieruchomości w Chinach i grupie Evergrande zaczął ciążyć niedochodowy, kosztowny NEVS. Firma już na początku zapłaciła za niego ponad 1,3 miliarda dolarów, dlatego w marcu 2023 r. postanowiła zamrozić wszelkie operacje. Wydawało się, że to ostateczny koniec Saab Automobile i NEVS.

Kilka dni temu w szwedzkich mediach gruchnęła wiadomość, że projekt NEVS Emily GT zmartwychwstał i będzie wprowadzony do produkcji seryjnej. Pisze o tym dziennikarz szwedzkiego Auto, Motor i Sport, który rozmawiał z "wiarygodną osobą z zarządu firmy". Prace nad prototypem Emily GT rozpoczęły się ponoć jeszcze w 2019 r., ale ich efekty NEVS ujawnił dopiero w 2023 roku.

Saab żyje! Szczegóły dotyczące ożywienia szwedzkiego producenta poznamy w sierpniu

Parametry NEVS Emily GT zapowiadają się imponująco. Już bazowa wersja ma cztery silniki elektryczne umieszczone nie przy kołach, ale wewnątrz nich (dokładnie w piastach). Taka konstrukcja ma zmniejszać straty energii napędu i dawać wyjątkową elastyczność zagospodarowania przestrzeni w nadwoziu. Napęd złożony z silników tarczowych powstał we współpracy z firmą Protean Electric i ma łączną moc 480 KM, a we wzmocnionej odmianie systemowa moc ma przekroczyć 650 KM.

Do tego produkcyjna wersja miałaby być wyposażona w akumulator trakcyjny o imponującej pojemności energetycznej 175 kWh, co dawałoby teoretyczny zasięg rzędu 1000 km. To oczywiście również podniesie cenę i masę auta w nieboskłon, ale nieliczne osoby, które jeździły prototypem Emily GT, uważają, że nowy model NEVS jest znakomity pod każdym względem.

Teraz szwedzki dziennikarz Alrik Soderlind twierdzi, że nowy samochód znajdzie się w sprzedaży. Raczej nie będzie miał znaczka Saaba, ale wyglądem wyraźnie nawiązuje do modelu 9-5 tej marki, a opracowali go ci sami szwedzcy inżynierowie. Jeśli ktoś zmieni nazwisko, ale wciąż jest fajny, nie przestajemy go lubić. Jest szansa, że z "niesaabem" będzie podobnie. Jeszcze w sierpniu br. NEVS ma wystosować oficjalny komunikat, wtedy poznamy więcej szczegółów dotyczących ożywienia legendarnej firmy z Trollhattan. W materiale wykorzystano zdjęcia producenta.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.