Większość amerykańskiego portfolio Hondy pokrywa się z europejskim i japońskim. Mamy więc jankeską wersję Jazza (pod nazwą Fit), pełną paletę kompaktowego Civica (sedan i coupé zamiast hatchbacka), hybrydowego Insighta, hybrydowo-sportowe coupé CR-Z oraz terenowego CR-V. Amerykanie mogą też wyjechać na ulicę limuzyną Accord, która jest większa i bardziej kanciasta niż nasza europejska, a poza tym ma jeden z trzech mocnych silników benzynowych (177, 190 i 271 KM) pod maską i dostępna jest w atrakcyjnej wersji coupé (a my dostajemy praktyczne kombi w zamian ? hmm...). No dobrze, a inne, typowo amerykańskie Hondy?
Crosstour to crossover zbudowany na bazie Accorda. Ma w sobie coś z hatchbacka, kombi, coupé i terenówki (nie tylko większy prześwit, ale także opcjonalny napęd 4x4). Jest technologicznym bratem bliźniakiem Acury ZDX i konkurentem BMW X6 oraz BMW serii 5 GT. Crosstour ma pod maską silnik 3,5 l V6 271 KM i kosztuje nieco ponad 30 tys. dolarów. Ostatnio ten model awansował na samodzielne stanowisko ? wcześniej był Accordem Crosstour, a teraz jest już niezależnym modelem. To tak samo jak Scenic ? kiedyś był tylko kolejną wersją Renault Megane, a teraz jest już zostawiony sam sobie pod względem nazewnictwa.
Ameryka terenówkami stoi, więc kluczowym elementem oferty Hondy jest Element, gdzieniegdzie widywany w Polsce dzięki prywatnemu importowi. To auto bazujące na płycie podłogowej CR-V. Element jest jednak od niego bardziej kanciasty, zadziorny i... młodzieżowy. Ma otwierane pod wiatr tylne drzwi, siedzenia wykończone tkaniną odporną na zabrudzenia i podłogę, którą można polać strumieniem wody i jest czysta. Element mieści cztery osoby, fotele wewnątrz można konfigurować na 64 sposoby, a bagażnik zmieści deskę surfingową. 166 KM napędza albo przednie, albo cztery koła. Fajny, charakterny model w każdym elemencie.
Honda ma jeszcze jedną terenówkę w ofercie. O ile CR-V jest dla masowego klienta, a Element celuje w młodzież, o tyle Pilot to propozycja dla starszych klientów oraz wielodzietnych rodzin. Wielodzietnych, bo wnętrze mieści osiem osób, które mogą dotrzeć do położonego w górach domku lub na biwak w parku Yellowstone. Pilot dość dobrze radzi sobie w terenie, ma napęd na cztery koła, silnik V6 i 250 KM i, jak chwali się Honda, osobno otwieraną szybę w tylnej klapie. Wow, to ci nowość.
Nieco oryginalniejsze otwarcie na potrzeby właściciela prezentuje pikap Ridgeline, którego klapę można otwierać tradycyjnie (w dół) i nietradycyjne (na lewą stronę, niczym w terenówce). Pod podłogą przestrzeni bagażowej jest jeszcze dodatkowy schowek, więc hondowski pikap jest pojemny i praktyczny. Auto mieści 5 osób, sześć cylindrów, 250 KM i kosztuje niecałe 30 tys. dolarów.
O tysiąc dolarów tańszy jest van Odyssey. Nie ma w sobie nic kosmicznego ? żadnych silników odrzutowych, laserów i kombinezonów dla kosmitów w bagażniku, ale mieści 8 osób, jest wielki jak dom (5,2 m długości) i oferuje fotele, które dają się ustawiać na niezliczoną ilość sposobów. Silnik 3,5 l V8 o mocy prawie 250 KM dość sprawnie radzi sobie z transportowaniem tego rodzinnego statku kosmicznego. Kłopot to jedynie skrzynia biegów. Powolna w typowo amerykański sposób.
Na deser zostaje jeszcze jeden model Hondy w USA - FCX Clarity. Jest bezcenny (nie można go kupić, tylko wziąć w leasing - 600 dolarów, czyli jakieś 2280 zł miesięcznie przez trzy lata), jest niemoralnie futurystyczny na zewnątrz i bezdyskusyjnie futurystyczny wewnątrz. FCX jest autem elektrycznym, a prąd, który go napędza, powstaje w wyniku syntezy wodoru i tlenu.
Wodór tankowany jest na stacjach niczym benzyna, tlen pochodzi z powietrza, a z rury wydechowej cieknie... czysta woda. Generalnie wszystko wskazuje na to, że za kilkanaście lat będziemy jeździć właśnie takimi autami, a auta elektryczne i hybrydy szybko odejdą w zapomnienie, gdyż nie są tak wygodne i nie dają nam takiej wolności jak auta tankowane benzyną i olejem napędowym (kto ma czas, by czekać 8 godzin, aż auto się naładuje?!). Wygląda więc na to, że Honda w przypadku FCX trochę wyprzedziła swoje czasy i daje nam auto jutra już dziś. Choć FCX nie jest tak naprawdę amerykańskim modelem Hondy, ale wyłącznie kalifornijskim. Ten model sprzedawany jest tylko w Kalifornii, gdzie znajduje się kilka stacji z wodorem.