Jaguar XJ na baterie

... i z niewielkim, trzycylindrowym silnikiem benzynowym. Oto, jak z luksusowej brytyjskiej limuzyny zrobiono wzorowego ekologa

Inżynierowie Jaguara przygotowali elektryczną odmianę modelu XJ z myślą o coraz popularniejszych, nisko- i bezemisyjnych strefach miejskich. To specjalnie wydzielone obszary, w których poruszać się mogą wyłącznie pojazdy o bardzo niskiej lub zerowej emisji dwutlenku węgla. Co prawda już dziś kupić można hybrydy umożliwiające jazdę z wykorzystaniem jedynie silnika elektrycznego, ale dystans, jaki auta mogą w ten sposób pokonać, w większości przypadków nie przekracza kilku kilometrów.

Jak z problemem niewielkiego zasięgu rozprawili się inżynierowie Jaguara? Oprócz 195-konnego silnika elektrycznego o maksymalnym momencie obrotowym równym 400 Nm, wyposażyli auto w małą jednostkę spalinową. Pełni ona funkcję generatora ładującego zestaw litowo-jonowych akumulatorów. 47-konny, trzycylindrowy benzynowiec opracowany został przez inżynierów Lotusa i powstał specjalnie na potrzeby samoładujących się aut elektrycznych.

Wbrew pozorom nie jest to żadna nowość. Podobne rozwiązanie zastosował przecież Chevrolet w modelu Volt . Zdaniem inżynierów Jaguara, taki tandem to "jedyny słuszny" sposób na budowanie napędzanych elektrycznie aut o rozsądnym zasięgu, a ten w przypadku elektrycznego Jaguara wynosi 600 mil (około 960 km). Aby jednak przejechać taki dystans, nie obędzie się bez uruchamiania silnika spalinowego. XJ będzie zatem potrzebował średnio 4,9 l paliwa na każde sto przejechanych kilometrów. I chociaż w pierwszej chwili wynik ten może wydawać się nieco rozczarowujący, to jak na ważącą dwie tony limuzynę jest chyba całkiem nieźle.

Bartosz Sińczuk                                                                                Jesteśmy też na Facebooku i Blipie

ZOBACZ TAKŻE:

Audi e-Tron - podejście drugie - ZOBACZ TUTAJ

Mitsubishi i-MIEV - pierwsza jazda

Samochody: Jaguar XJ - ogłoszenia

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.