Opozycja nie zlikwiduje Izery? Rząd PiS przykuł ją do środków z KPO

Okazuje się, że Izera, motoryzacyjna wizytówka aktualnego rządu, ma szansę pozostać z nami na dłużej. Mimo iż opozycja od dawna krytykowała projekt i najchętniej by go zlikwidowała, tak teraz musi nieco zmienić swoje podejście. Polski elektryk został bowiem wpisany do Krajowego Planu Odbudowy. Jeżeli inwestycja zostałaby teraz porzucona, Polska mogłaby stracić setki milionów euro unijnego wsparcia.

Rząd Mateusza Morawieckiego w ramach Krajowego Planu Odbudowy zawarł "Wsparcie dla gospodarki niskoemisyjnej". Zobowiązał się przy tym do realizacji kilku celów, w tym jednego ściśle związanego z Izerą. Mowa tutaj o "wzroście zainstalowanych mocy produkcyjnych nowych pojazdów zeroemisyjnych do połowy 2026 r., pozwalających na produkcję 100 tys. pojazdów w ciągu roku". Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Zobacz wideo

Bez Izery Polska straci setki milionów euro?

By otrzymać środki z Funduszu Elektromobilności, przyszły rząd będzie musiał najprawdopodobniej nadal wspierać elektryczny projekt. Jak wynika z zapisów, fabryka Izery nie będzie musiała jednak wyprodukować 100 tys. pojazdów, ale jedynie osiągnąć taką moc produkcyjną.

Także kooperacja z chińskim Geely mogłaby pomóc w pozyskaniu unijnych środków. Jak zauważa redakcja Business Insider - "W KPO założono też "zwiększenie zdolności produkcyjnych i magazynowych niskoemisyjnego/zeroemisyjnego magazynowania i produkcji paliw alternatywnych/energii do połowy 2026 r., do 1000 MW rocznie w zakresie całkowitej mocy produkcyjnej i magazynowej paliw alternatywnych dla pojazdów zeroemisyjnych i niskoemisyjnych"

Czy jednak nie da się zmodyfikować treśći KPO tak, by usunąć z jej zapisów Izerę i nie stracić przypadających Polsce środków? Jak stwierdza Jacek Kotrasiński, prezes zarządu w organizacji badawczej EPSEC (Europejskie Partnerstwo na rzecz Nauki i Konkurencyjności) jest już na to za późno. "Na zmianę treści Krajowego Planu Odbudowy nie ma już czasu ze względu na procedury. Pamiętajmy, że reformy i inwestycje zakładane w KPO mają skończyć się do 31 sierpnia 2026 r. A zatem czasu na realizację projektów jest niewiele, a na modyfikacje programu już go wręcz fizycznie brak" - stwierdza cytowany przez Business Insider ekspert.

Polityczna zmiana i ocieplenie się wizerunku Polski w oczach Brukseli raczej też nie przyniesie niczego szczególnego. Jeden ze specjalistów, cytowanych przez wymieniony wcześniej portal, stwierdza, że nie da się zmienić obowiązujących procedur. "Podczas zakulisowych rozmów z Komisją można przyspieszyć np. tempo rozliczania i refundowania środków. Ale nie da się dobrymi relacjami zlikwidować procedur, które trzeba przejść. A do odblokowania środków potrzeba konkretnych zmian prawnych – np. w zakresie sądownictwa. Czas zatem zdecydowanie nie jest sprzymierzeńcem" - podsumowuje ekspert chcący zachować anonimowość.

A o jakiej kwocie środków pochodzących z unijnej kasy mówimy? Jak stwierdza ekspert, całość funduszu niskoemisyjnego to 1,114 mld euro. "Wiadomo, że nie przypadnie w pełni Izerze, ale będzie ona znacznym jego beneficjentem. Środki zaprogramowane w KPO, które mógłby wykorzystać "projekt Izera", sięgają setek milionów euro. Oczywiście to też jest proces. Spółka EMP musiałaby najpierw zawnioskować o te środki i pilnie je wydatkować na realizację swojej inwestycji, na co potrzeba nieco czasu. Ale zrezygnowanie z realizacji tego punktu oznacza w praktyce rezygnację też z tych unijnych środków" – wylicza specjalista.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.