Mustang w powietrzu, ale to nie myśliwiec. Auto ląduje na ścianie domu [WIDEO]

Kierowca Forda Mustanga pozazdrościł wyczynów asom przestworzy, jednak zapomniał, że nie siedzi w kokpicie słynnego myśliwca. Zderzenie z rzeczywistością okazało się dla niego bolesne. Wylądował w ścianie domu. Aż dziw, że nikomu nic się nie stało.

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Co jakiś czas trafiamy na wyczyny amerykańskich kierowców kończące się na ścianach budynków. Ten kierowca Mustanga 5 generacji nie chciał być gorszy i również postanowił wzbić się w powietrze. Okazał się jednak nielotem, bo swój lot zakończył na ścianie domu mieszkalnego

Zobacz wideo 18-latek w Audi przeskoczył przez rondo w Sulechowie

Do osobliwego zdarzenia doszło pod koniec września w San Bernardino w Kaliforni. Poruszający się z nadmierną prędkością kierowca pony cara nagle zauważył przez skrzyżowaniem znak STOP. Natychmiast wcisnął pedał hamulca, który w połączeniu z lekko wystającym chodnikiem zadziałał niczym katapulta.

 

Auto wręcz wzbiło się w powietrze, raz jeszcze odbiło się od drogi i zakończyło swój lot na położonym naprzeciwko budynku. Wszystko zarejestrowała kamera z jednego z sąsiedzkich domów. Nagranie szybko stało się viralem w serwisie YouTube.

Ścianę się wyklepie. Mustanga niekoniecznie

Ściana budynku okazała się na tyle twarda, że Mustang na szczęście nie zdołał dostać się do wnętrza budynku. Zniszczeniu uległa elewacja oraz przód auta, w postaci zniszczonego zawieszenia, zmiażdżonego silnika i pogiętej maski. Prawdopodobnie nadaje się ono do kasacji. O wielkim szczęściu mogą mówić osoby postronne. Mieszkańcy domu wyszli bez szwanku, choć przerażeni do szpiku kości, zaś w pobliżu ulicy nie znajdowali się inni uczestnicy ruchu. Wolimy nie wiedzieć, jakby skończyła się ich obecność na pasie wyimaginowanego lotniska...

18-latek odmawiał pomocy. Nie miał też prawa jazdy

Powołując się na informacje ze stacji telewizyjnej KTLA z Los Angeles, kierujący autem sam wydostał się z wraku pony cara oraz odmówił udzielenia mu pomocy. Badanie alkomatem nie wskazało na stan nietrzeźwości. Nas dziwi jedynie, czemu nie skorzystał z fotelu wyrzucanego i nie katapultował się tuż przed kraksą?

Okazało się również, że 18-letni mężczyzna za kierownicą Mustanga poruszał się nim bez prawa jazdy. Tym samym niezatrzymanie się przed znakiem nie było jego jedynym wykroczeniem. Teraz czeka na rozprawę sądową. Choć bardziej należałoby nazwać go niedojrzałym chłopcem, aniżeli facetem. Młodzieńcza brawura w sportowym aucie mogła się skończyć tragedią? Doprawdy szokujące. Źródła: Onescene/YouTube, KTLA

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.