Tak kierowcy wpadają na ignorowaniu znaku B-20. A wystarczy tylko zahamować do zera

Kierowcy pojazdów nagminnie wykazują się lekceważącym stosunkiem do znaku B-20, co może prowadzić do fatalnych skutków. Czerwona tablica z wielkim napisem "STOP" z daleka krzyczy, że należy zahamować do zera. Niestety, w wielu przypadkach tak się jednak nie dzieje.

Przypomnijmy. Znak B-20 czyli "STOP", zakazuje wjazdu na skrzyżowanie bez zatrzymania się przed drogą z pierwszeństwem i informuje o obowiązku ustąpienia pierwszeństwa kierującym poruszającym się tą drogą. Zmotoryzowany bezwzględnie powinien zatrzymać pojazd i rozejrzeć się wokół, zanim wjedzie na skrzyżowanie. Więcej o zasadach bezpieczeństwa w ruchu drogowym piszemy na stronie Gazeta.pl.

To na pozór proste skrzyżowanie z drogą pierwszeństwa okazuje się dla zmotoryzowanych niezwykle ciężkie do pokonania przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jak widać na zamieszczonym filmie, nie wszyscy kierowcy wiedzą, jak postępować na takim skrzyżowaniu mimo prawidłowego oznakowania.

300 zł mandatu i 2 punkty karne

Kolejny przykład nieprawidłowego zachowania płynie z Radziejowa. Policjanci prowadzący działania z użyciem Mobilnego Centrum Monitoringu, przy pomocy zawieszonego w powietrzu drona obserwowali skrzyżowanie drogi krajowej nr 62 z ulicą Franciszkańską. Nierespektowanie znaku B-20 było nagminne. Takie zachowania jest według kodeksu drogowego wykroczeniem. Za popełnienie przewinienia ustawodawca przewiduje mandat karny w wysokości 300 złotych oraz 2 punkty karne.

Zobacz wideo Tak kierowcy wpadają na ignorowaniu znaku B-20

Uważne czytanie znaków drogowych to podstawa

Każdy kierowca musi zdawać sobie sprawę z tego, że jest odpowiedzialny za prowadzenie pojazdu mechanicznego i ma wpływ na to, co się dzieje. Koncentracja i skupienie, a także uważne czytanie znaków drogowych, to bezpieczna i zarazem bezkolizyjna jazda. W trakcie kierowania pojazdem silnikowym należy również unikać czynności, które rozpraszają i mogą doprowadzić do spowodowania wypadku.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.