Jeździł przez kilka miesięcy miniaturowym jeepem, aż trafił do więzienia [WIDEO]

Komu się nie zdarzyło przymierzać do pojazdów elektrycznych swoich dzieci? Pewien Amerykanin jednak mocno z tym przesadził. Nie dość, że regularnie podróżował miniaturowym jeepem po drogach publicznych, to trafił za to do aresztu.

Tym razem nie będzie to opowieść o szalonym pościgu ulicami miasta, strzelaniu w opony, blokadach drogowych i helikopterach w akcji. Mimo że cała sytuacja odbyła się w USA. Niemniej jednak ta akcja amerykańskiej policji jest równie zadziwiająca. Chodzi o zatrzymanie 51-letniego mężczyzny w miniaturowym Jeepie Wranglerze wyprodukowanym przez Power Wheels.

„Stary", ale nie do końca... odpowiedzialny

Nagranie wideo, które zostało opublikowane przez policję stanową z Indiany, pokazuje moment zatrzymania 51-letniego mężczyznę jadącego miniaturką jeepa. Widać na nim jak policjanci, widząc po zmroku mały nieoświetlony pojazd, postanawiają go zatrzymać, żeby sprawdzić, o co tu chodzi. 

Więcej ciekawostek ze świata motoryzacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Mężczyzna na początku twierdził, że nie ma prawa jazdy, co skłoniło go do prowadzenia miniaturki Power Wheels. Podczas przeszukania wnętrza (o ile można tak to nazwać) pojazdu, funkcjonariusz znalazł butelkę z płynem, klucze i portfel. W środku znajdowało się także kilka akumulatorów motocyklowych, które zwiększyć miały zasięg pojazdu. Trudno się też dziwić, że mundurowi zaczęli podejrzewać, że za fantazja kierowcy stoją jakieś używki.

 

Kiedy funkcjonariusz zapytali, czy mężczyzna pił wcześniej alkohol, odpowiedział im szczerze, że jest pod wpływem metamfetaminy. Mężczyzna stwierdził też, że jeździł małym jeepem przez... dziewięć miesięcy. Rozbrajająca szczerość nie pomogła – 51-latek został aresztowany, a jego nietypowy pojazd odholowano pełnowymiarową lawetą.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.