Dotkliwa kara dla pijanego, rozśpiewanego traktorzysty

Traktorzysta z Bończy ani nie miał talentu do śpiewania, ani za grosz rozsądku. Z 3 promilami alkoholu we krwi prowadził pojazd po drodze publicznej. Sąd nie miał dla niego litości. Dostał karę więzienia, 10 tys. zł grzywny i dożywotni zakaz prowadzenia.

O bulwersujących przykładach łamania przepisów na drogach opowiadamy również w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Opis tego zdarzenia brzmi kuriozalnie. Jeden z kierujących jadących drogą w Bończy w powiecie krasnostawskim, zauważył dziwnie poruszający się traktor. A jazda wężykiem i niemalże wjechanie w przydrożną latarnię, to dopiero pierwsze symptomy. Drugim stały się... wesołe, ale nieco nieporadne śpiewy dobiegające z kabiny pojazdu. Wniosek? Ten mógł być jeden. Traktorzysta musiał być pijany.

Zobacz wideo Traktorzysta jechał zygzakiem i śpiewał

Policjanci zatrzymali traktor. Jego kierowca miał ponad 3 promile alkoholu!

Traktor z osobą będącą pod wpływem alkoholu za kierownicą tworzy realne zagrożenie. Dla innych pojazdów, ale przede wszystkim i pieszych. Dlatego prowadzący obserwujący pijanego traktorzystę najpierw zaczął nagrywać pojazd, a później wezwał na miejsce zdarzenia patrol policji. Funkcjonariusze bardzo szybko zareagowali.

Wesołe melodie wyśpiewywane przez traktorzystę ustały dopiero w momencie, w którym został zatrzymany przez policjantów. I kierujący miał ku temu co najmniej kilka powodów. Pierwszy był taki, że badanie alkomatem wykazało ponad 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Tak, 3 promile podczas prowadzenia przeszło 2-tonowego pojazdu! Drugi był taki, że okazało się iż prowadzący już wcześniej miał alkoholowe epizody w czasie jazdy pojazdem mechanicznym. Dlatego miał aktywny zakaz prowadzenia. W skrócie za jednym razem popełnił dwa przestępstwa, nie wykroczenia.

W czasie kontroli okazało się, że traktorzysta ma 45 lat. Po osobie w średnim wieku chyba można byłoby oczekiwać nieco większego poziomu rozsądku.

Sąd nie miał litości dla pijanego traktorzysty. Więzienie, grzywna i zakaz prowadzenia

Policjanci dość szybko doszli jednak do wniosku, że odstąpią od ukarania kierowcy. Nie zadecydowało o tym kolesiostwo, empatia czy podziw nad talentem wokalnym, a fakt że sprawa trafiła do sądu. I sędzia ewidentnie litości dla kierowcy traktora nie miał. Jak informuje redakcja serwisu Slowopodlasia.pl, wrześniowy eksces prowadzącego zakończył się surowym wyrokiem. Traktorzysta dostał od Sądu Rejonowego w Krasnymstawie 10 tys. zł grzywny, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i 10 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Co ważne, wyrok jest prawomocny.

Sprawę można żartobliwie podsumować tak naprawdę w jeden sposób. Teraz traktorzysta będzie miał sporo czasu na popracowanie nad swoimi umiejętnościami wokalnymi. Ciekawe tylko czy jego talent spodoba się kolegom z celi...
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.