Robert Scott to "Justin Bieber wśród kierowców". Do jego autobusu ustawiają się kolejki

Słyszeliście o charyzmatycznym kierowcy norweskiego autobusu? Robert Scott urodził się w Bostonie, ale mieszka i pracuje w Bergen. Jego poczynania śledzą miliony ludzi na całym świecie.

Jak się zdobywa taką popularność? Trzeba być odważnym, charyzmatycznym, bezpretensjonalnym i wesołym jak Robert Scott. Amerykanin z dużym wdziękiem produkuje zabawne filmy na TikToka oraz Instagrama. Tańczy na rurze, połyka banany, rozbiera się w trakcie mycia swojego pojazdu, ale nigdy nie przekracza granicy dobrego smaku. Jego wideo wywołują uśmiech radości, a nie zażenowania, dlatego tak wiele osób chce je oglądać.

Więcej motoryzacyjnych ciekawostek znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Popularność Amerykanina z Norwegii zatacza coraz szersze kręgi i nie ogranicza się do internetu. Udzielił wywiadu amerykańskiej telewizji ABC7, ja dowiedziałem się o nim z artykułu na portalu Noizz.pl, a fani tańczącego kierowcy z Bergen podobno ustawiają się w kolejce po to, żeby akurat z nim jechać do pracy. Niektórzy pasażerowie nazywają go "Justinem Bieberem wśród kierowcow autobusów" ze względu na wyjątkowy talent taneczny.

Nie wszystkim podoba się internetowa kariera, którą robi "Norway Rob". Scott spotyka się z zarzutami, że zamiast pracować, bawi się i zarabia pieniądze w internecie, ale on twierdzi, że to bzdura. Kocha swoją pracę tak samo, jak występy na TikToku i jej wykonywaniu oddaje się w 100 proc.

 

Nagrywanie wideo jest dla Roba Scotta sposobem na odzyskanie radości z życia

Jeśli czasem się spóźnia na przystanek, to tylko dlatego, że z poprzednich musiał zabierać zbyt wielu pasażerów. Poza tym jego dodatkowa działalność wpływa zdecydowanie pozytywnie na popularność i wizerunek wszystkich kierowców autobusów miejskich oraz rozsławia skromne Bergen na całym świecie.

Robert Scott urodził się biednej dzielnicy Bostonu, ale ostatecznie swoje miejsce znalazł na mroźnej północy Europy. Śmieszne filmy na TikToku na początku były jego metodą na walkę z depresją po rodzinnej tragedii, ale szybko stały się drugą naturą. W nagrywaniu niektórych wideo pomaga mu rodzina.

Scott od 30 lat żyje z norweską żoną. Wspólnie mają trójkę dzieci i to właśnie one były pierwszymi jurorami występów Roba Scotta. Ocena wypadła pozytywnie i wcale się temu nie dziwię. Po obejrzeniu kilku jego filmów od razu poprawił mi się humor. Świat potrzebuje więcej takich ludzi jak Scott, którzy jak w cytacie z kultowego filmu "Big Lebowski" są "wyluzowani za nas wszystkich".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.