Czy w tym roku można stracić prawo jazdy za znakiem D-42?

TK stwierdził, że przepisy pozwalające na odebranie prawa jazdy za prędkość w mieście są niekonstytucyjne. Czy to oznacza, że za znakiem D-42 nie da się już stracić uprawnień do kierowania? Oczywiście że da. Tyle że sytuacja się skomplikowała.

O sytuacji prawnej polskich kierowców więcej opowiadamy również w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Znak D-42 w kontekście tego materiału ma niebagatelne znaczenie. Oznacza bowiem obszar zabudowany. A w nim kierujący może stracić uprawnienia na 3 miesiące po przekroczeniu dozwolonej prędkości o więcej niż 50 km/h. Tylko czy przepis ten nadal obowiązuje? To zasadnicze pytanie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zapadł dokładnie 13 grudnia 2022 roku.

Zobacz wideo 2500 zł mandatu i utrata prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 89 km/h

Zatrzymanie prawa jazdy za prędkość. Wadliwa jest nie kara, a procedura

W tym punkcie warto wyjaśnić dwie kwestie. Co prawda, TK uznał, że zapis pozwalający na odbieranie prawa jazdy za prędkość w mieście jest niezgodny z konstytucją. Jednak trybunał nie zajmował się samą zasadnością kary. Badał wyłącznie jego konstytucyjność pod względem procedury, a więc faktu że starosta musi podjąć decyzję o wstrzymaniu uprawnień na podstawie autonomicznej decyzji funkcjonariusza. Kierujący nie ma możliwości odwołania się od decyzji. To oznacza, że kara w postaci zatrzymania wydanego w kraju prawa jazdy za pokwitowaniem nadal jest aktualna. Tu się nic nie zmieniło.

Identycznie sytuacja wygląda w przypadku przepisów pozwalających za odbieranie prawa jazdy w przypadku przewożenia w pojeździe zbyt dużej ilości pasażerów.

Wyrok TK w sprawie zatrzymania prawa jazdy dezorientuje wszystkich

Na razie brakuje konkretnej wykładni mówiącej o tym, co w praktyce może oznaczać wyrok Trybunału Konstytucyjnego. A to zdaniem prawników doprowadzi do patowej sytuacji zarówno dla kierowców, jak i policjantów czy starostów. Czego dotyczą wątpliwości? Tych jest szereg:

  1. Nie do końca wiadomo co zrobią starości, którzy do tej pory musieli zatrzymywać uprawnienia do kierowania pojazdami na 3 miesiące po przekroczeniu prędkości w terenie zabudowanym o więcej niż 50 km/h. Część może uważniej przyglądać się konkretnym przypadkom i dopiero na tej podstawie podejmować decyzję, a część może odmawiać sankcjonowania wpisów w bazie CEPiK w niektórych przypadkach. Których? To zależy uznaniowo od starosty (jedni w podobnych sytuacjach uprawnienia będą wstrzymywać, inni nie).
  2. Policjanci nie wiedzą czy mają zatrzymywać uprawnienia zaraz po kontroli czy czekać z adnotacją wprowadzoną do systemu CEPiK na decyzję starosty.
  3. Większa ilość kierowców, licząc na pozytywne rozstrzygnięcie sądowe, nie będzie przyjmować mandatów. To może oznaczać nawał spraw w sądach. I słowo nawał nie jest tu użyte na wyrost. Rocznie nawet 50 tys. kierowców traci prawo jazdy na 3 miesiące za prędkość.

Zatrzymanie prawa jazdy za prędkość niekonstytucyjne. Co zrobią starości?

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego może niewiele pomóc kierowcom, którzy naprawdę drastycznie przekroczyli prędkość w mieście. Gdy pomiar wykaże jazdę o 60 czy 70 km/h więcej od limitu wyznaczonego na drodze, sprawa będzie raczej oczywista. Starosta zawsze przychyli się do stanowiska policji.

Furtkę do odzyskania uprawnień otwierają natomiast pomiary graniczne. Zarejestrowanie przez policję przekroczenia np. o 51 km/h sprawia, że kierowca uzyskując możliwość odwołania się, z pewnością wskaże na błąd urządzenia pomiarowego, który wynosi co najmniej 3 km/h. Zgodnie z prawem musi on być uwzględniany w postępowaniu administracyjnym – oczywiście zawsze na korzyść oskarżonego.

Warto pamiętać o tym, że sędziowie TK nie tylko otworzyli furtkę kierowcom do odzyskania dokumentów, ale według prawników specjalizujących się w prawie drogowym, także dali ukaranym kierowcom możliwość walczenie o odszkodowania za niesłuszne kary.

Sytuacja unormuje się po nowelizacji. Tej jednak nie widać na horyzoncie

Kiedy sytuacja po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przekroczenia prędkości o więcej niż 50 km/h w mieście unormuje się? Tylko w jednym przypadku. W sytuacji, w której rządzący zastosują się do orzeczenia i zaktualizują przepisy. Konkretnie wprowadzą procedurę, na mocy której uprawnienia nie będą obligatoryjnie wstrzymywane przez starostę po wpłynięciu informacji z Policji, a dadzą kierowcy np. możliwość odwołania się od takiej decyzji. Tyle że na razie o nowelizacji przepisów jest cicho. Trzeba będzie na nią zatem pewnie trochę poczekać. To oznacza, że do legislacyjnego bałaganu warto się przyzwyczaić.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.