Chevrolet pokazuje środkowy palec ekologom. Camaro COPO z ponad 10-litrowym V8 już dostępne

Chevrolet właśnie rozpoczął proces przyjmowania zamówień na specjalne Camaro z limitowanej edycji COPO. Na szczycie silnikowej gamy znajduje się potężne, ponad 10-litrowe V8 o mocy ponad 1000 KM i momentem obrotowym przekraczającym 1100 Nm.

Chevrolet wraca do swoich korzeni, u których podstaw leżą silniki Hemi. Najwidoczniej producent nic nie robi sobie z ekologii i z uśmiechem wyciąga dłoń w kierunku automaniaków lubujących się w autach z olbrzymimi silnikami spalinowymi. Właśnie teraz, w dobie ekologicznej rewolucji, rozpoczął sprzedaż specjalnego Camaro z limitowanej edycji COPO.

To, co najbardziej wyróżnia serię, to oczywiście dostępne jednostki. Przewidziano trzy warianty - 350 SC i 427 NA (oba oparte na silniku LSX), oraz największy, mocarny 632 NA. Ten ostatni to potwór o pojemności ponad 10,3 litra, osiągający moc 1018 KM oraz 1194 Nm momentu obrotowego. Oczywiście takie osiągi dostępne są jedynie przy wykorzystaniu 93-oktanowej benzyny.

Ponad 10-litrowe monstrum to jednostka big-block typu Hemi (od hemispherical combustion chambers, czyli półkolistych komór spalania) z cylindrami o średnicy 4,6 cala (11,68 cm) oraz skokiem tłoków wynoszącym 4,75 cala (12,07 cm). Co do ich budowy, korbowody o trzonach z przekrojem w kształcie litery H wykonane zostały z kutej stali, natomiast tłoki sporządzono ze stopu aluminium. Z kolei sam blok silnika został odlany z żeliwa, a wał korbowy, tak jak korbowody, to kuta stal.

Zobacz wideo

Wysoki, pojedynczy kolektor dolotowy maksymalizuje przepływ powietrza, a za doprowadzenie paliwa odpowiadają masywne wtryskiwacze o wydajności 86 lb/h (39 l/h). Zawory mają średnicę 2,45 i 1,8 cala (6,22 cm i 4,57 cm). Stopień sprężania wynosi 12:1.

Jeżeli chodzi o przekładnie, to dla wszystkich opcji silnikowych przewidziana jest jedynie skrzynia TH400. Każde Camaro z serii COPO będzie również wyposażone w  klatkę bezpieczeństwa certyfikowaną przez NHRA (National Hot Rod Association). Chevrolet oferuje także pakiet wyścigowy, na który składają się m.in podwójne akumulatory, dolot z włókna węglowego, czy też spadochron.

Jak łatwo było się domyślić, z powodu swojego dragsterowego charakteru "COPO Camaro"  nie zostało dopuszczone do ruchu ulicznego. Pojazdy te nie będą miały także numeru VIN. Jakby jednak kogoś zainteresował zakup, mamy złe wieści — ten rarytas dostępny będzie jedynie dla klientów ze Stanów Zjednoczonych i tylko po wpłaceniu 15 tys. dolarów (oczywiście o ile uda się dostać na listę rezerwujących).

Więcej o:
Copyright © Agora SA