Widzieliście fejkowego "anioła stróża" na przejściu? Ten jest prawdziwy i jest kobietą [WIDEO]

Niedawno widzieliśmy film, na którym pieszy ratuje dziecko przed tragedią. Zabiera je z przejścia tuż przed pędzącym autem. Był sfingowany, ale takie historie dzieją się naprawdę. Oto dowód.

Mamy kolejne mrożące krew w żyłach wideo, ale tym razem jest prawdziwe. Sytuacja wydarzyła się najprawdopodobniej w Rosji kilka dni temu. Tak naprawdę to nie ma znaczenia, bo mogła wydarzyć się wszędzie, a wnioski, które z niej płyną, są uniwersalne. Jeśli wierzyć zapisowi kamery, 8 grudnia przypadkowa kobieta uratowała życie dziecku na przejściu dla pieszych.

Więcej wiadomości na temat BRD znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Zaczęło się tak, jak zwykle. Samochód osobowy zatrzymał się na lewym pasie ruchu jezdni jednokierunkowej, aby zgodnie z prawem przepuścić pieszą wchodzącą z prawej strony. Prawy pas był w tym momencie pusty.

Nagle z lewej pojawiło się biegnące dziecko. Pewnie spieszyło się do domu ze szkoły albo chciało zdążyć na autobus. Piesza zrobiła coś pozornie zaskakującego: złapała je za plecak i przewróciła na ziemię.

Chwilę później okazało się dlaczego. Prawym pasem pędził nieduży autokar, który nie miał zamiaru się zatrzymać. Gdyby nie kobieta, która błyskawicznie i intuicyjnie zareagowała, sytuacja pewnie skończyłaby się tragicznie.

Oczywiście znów pojawiają się wątpliwości dotyczące autentyczności tego materiału, ale tym razem wideo wygląda na prawdziwe. Skąd przechodząca kobieta wiedziała, że należy tak zareagować? Pozornie autokar nadjeżdża za nią.

 

Wszyscy uważajmy na przejściach dla pieszych, ale odpowiedzialność spoczywa na kierowcach

Prawdopodobnie widziała go już wcześniej i odruchowo oceniła jego prędkość jako niebezpieczną. Być może też słyszała hałas i stąd wiedziała, że się zbliża z dużą prędkością. Całe szczęście, że tak było.

Zapobiegła bardzo niebezpiecznej sytuacji. Winę za jej spowodowanie ponosi przede wszystkim kierowca autokaru. Zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie i niebezpiecznie. Sytuacja została nagrana w samym środku miasta, gdzie najpewniej obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h lub nawet niższej prędkości. Przejście jest prawidłowo i czytelnie oznakowane.

Drobną część winy ponosi chłopiec, który nie powinien przebiegać przez pasy, ale to od zawodowego kierowcy i dorosłego człowieka należy oczekiwać rozsądku i odpowiedzialności. Pieszy jest niechronionym uczestnikiem ruchu, a dziecku dodatkowo brakuje odpowiedniego doświadczenie i umiejętności przewidywania sytuacji. Powinniśmy chronić je za wszelką cenę. Tym razem udało się to zrobić w ostatniej chwili.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.