Na Florydzie jechał SUV. Nie uwierzycie, co wiózł z tyłu

Taki widok na drodze można zobaczyć tylko w USA. Po autostradzie międzystanowej I-95 jechał Chevrolet Traverse, którego właściciel wiózł na platformie umieszczonej z tyłu olbrzymiego, martwego aligatora.

Mieszkanka Florydy Karen Kress pochwaliła się swoim zdjęciem na Facebooku i wzbudziła powszechną sensację. Widocznie jednak martwe aligatory przewożone na specjalnym zewnętrznym bagażniku samochodu nie są popularnym widokiem nawet w Stanach Zjednoczonych.

Więcej motoryzacyjnych ciekawostek znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Dlaczego właściciel popularnego SUV-a marki Chevrolet wiózł swoje myśliwskie trofeum w taki sposób? Najprostsza odpowiedź jest odruchowa: bo nie zmieścił się w środku! Dokładne wyjaśnienie uchwyconej na zdjęciu sytuacji będzie bardziej skomplikowane.

Egzamin na prawo jazdy (zdjęcie ilustracyjne)Kolejny paraliż w WORD-ach. Egzaminatorzy nie dogadali się z ministrem

Co roku 15 września do 1 listopada w Stanach Zjednoczonych trwa sezon polowań na aligatory. Mogą w nich wziąć udział Amerykanie, którzy mają pozwolenie od stanowej Komisji Ochrony Ryb i Dzikich Zwierząt. Przez półtora miesiąca odstrzał tych zwierząt przez 7 tys. posiadaczy licencji (ich liczba jest stała i ograniczona) jest legalny, a zdaniem wielu osób, nawet wskazany.

Widocznie jeden z myśliwych skorzystał ze swoich uprawnień, a rozmiary bestii uniemożliwiły przewiezienie trofeum w inny sposób. Czy to się komuś podoba czy nie, aligatory są prawdziwą plagą i zagrożeniem w południowo-wschodnich stanach USA, od Tennessee po Karolinę Północną.

Martwy aligator na Florydzie. Te gady są plagą na południu USA

Drapieżnych gadów jest najwięcej właśnie na Florydzie. Szacuje się, że w Słonecznym Stanie może żyć aż 1,3 miliona przedstawicieli tego gatunku. Czasem ich ofiarami padają nawet ludzie. W 2022 roku zdarzyło się to w Ameryce już kilka razy. Poza USA aligatory żyją tylko w niektórych regionach Chin.

Nic dziwnego, że większość mieszkańców Nowego Kontynentu nie pała do nich miłością. Wyjątkowe zdjęcie poruszyło lawinę komentarzy. Wśród nich znalazły się te żartobliwe, sugerujące, że ktoś wiezie do domu nowe zwierzątko do towarzystwa.

Inny użytkownik Twittera stwierdził, że taki widok to nic nowego i bardziej go zastanawia, ile ludzkich ciał zostało przewiezione w podobny sposób w przeciwnym kierunku i skończyło jako karma dla aligatorów.

To wszystko makabryczne domysły, ale kilka rzeczy jest pewnych. Mieszkaniec Florydy jadący w stronę Melbourne złowił cenne (w przenośni i dosłownie, bo są ludzie, którzy za skórę i mięso aligatora płacą majątek) trofeum. A olbrzymi aligator, który wisi na zderzaku SUV-a, już z nikim się nie pobawi.

Więcej o: