Kia Polska z zarzutami o zmowę cenową. Marce grożą wysokie kary od UOKiK [Aktualizacja]

Kara w wysokości 10 proc. rocznego dochodu i do 2 mln zł grzywny dla menadżerów zamieszanych w zmowę. To konsekwencję jakie grożą spółce Kia Polska i osób zarządzających w niektórych salonach marki, za stosowanie nieuczciwych praktyk wobec swoich klientów.

Aktualizacja 8 września. Dostaliśmy oświadczenie od Kii

Kia Polska Sp. z o.o. potwierdza otrzymanie w dniu 26 sierpnia 2022 r. zawiadomienia Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów informującego o wszczęciu postępowania antymonopolowego dotyczącego Kia Polska Sp. z o.o. i innych polskich podmiotów.
Kia Polska Sp. z o.o. jest przekonana, że toczące się postępowanie wykaże, iż jej działania były zgodne z prawem.

- czytamy w oświadczeniu Kia Polska Sp. z o.o., które otrzymali nasi koledzy z next.gazeta.pl.

Oryginalna treść artykułu

Polacy w ostatnich latach pokochali Kię, co widać po rosnących statystykach sprzedaży koreańskiej marki. Niestety, na wizerunku marki przybywa rys. Po wpadce ze znanym polskim raperem i jego przygodami z modelem Sportage, doszły teraz oskarżenia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Polskie przedstawicielstwo koreańskiej marki oraz sześciu menadżerów usłyszało zarzuty stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych. UOKiK zarzuca im, że nabywcy mogli być pozbawieni wyboru sprzedawcy i otrzymania tańszej oferty 

"Mamy dowody, że co najmniej od 2013 r. sprzedaż samochodów marki Kia mogła być prowadzona niezgodnie z prawem" - stwierdził prezes UOKiK Tomasz Chróstny. "Postawiłem zarzuty zarówno przedsiębiorcom, jak i menadżerom, którzy bezpośrednio mogli odpowiadać za ustalenia" - dodał. 

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Zarzuty UOKiK odnoszą się nie tylko do spółki Kia Polska jako wyłącznego importera aut tej marki w Polsce, ale także osób zarządzających poszczególnymi salonami. Dowody zdobyte podczas przeszukań w siedzibie spółki wskazują na to, że importer zawierał z dilerami niedozwolone porozumienia, które miały ograniczyć konkurencję między nimi i podzielić terytorium Polski na rejony wpływów, na które nie mieli wstępu inni autoryzowani przedstawiciele. To oznaczało, że dilerzy mogli sprzedawać pojazdy jedynie klientom, którzy mieszkają lub prowadzą działalność gospodarczą w ich okolicach.  

Zobacz wideo

Według UOKiK zapisy były na tyle restrykcyjnie stosowane, że jeśli do dealera zgłosił się potencjalny nabywca z innego regionu, wówczas musiał on być odesłany do konkurencyjnego dystrybutora działającego w miejscu jego zamieszkania. Z kolei jeśli klient nie podawał skąd pochodzi, proszono go by potwierdził, że dany salon sprzedaży jest najbliższym jego zamieszkania. 

To nie jedyne zarzutu, jakie usłyszała Kia Polska. UOKiK stwierdził także, że importer zbytnio ingerował w politykę cenową swoich dilerów. "Dystrybutorzy marki KIA prowadząc korespondencję z klientami wskazywali na spójny, jednolity w całej sieci charakter cen, a także na odgórnie zdefiniowane w Polityce Kia grupy rabatowe, argumentując przy tym, że nie mieli możliwości zwiększania rabatu" - czytamy w informacji UOKiK. 

Urząd uważa też, że KIA Polska prawdopodobnie dość restrykcyjnie pilnowała ustaleń dotyczących podziału rynku i cen. W sprawię oprócz importera zarzuty otrzymały także menadżerowie z: AS Motors Classic, Landcar, Marvel, Wrobud. 

Więcej o: