Pierwszy wyrok dla Polaka. Cztery lata temu doprowadzili do tragedii na Słowacji

To jeden z najgłośniejszych wypadków ostatnich lat. Na Słowacji zginął 57-letni kierowca skody. Jako przyczynę tragedii prokuratura wskazała brawurową jazdę Polaków w mercedesie, porsche i ferrari. Właśnie jeden z nich usłyszał wyrok.

O bezpieczeństwie na drogach piszemy codziennie na stronie głównej gazety.pl

Głośna sprawa wypadku na Słowacji ciągnie się już prawie cztery lata. Miał miejsce 30 września 2018 roku. W zdarzeniu zginął 57-letni Słowak w skodzie, z którym czołowo zderzyło się kierowane przez jednego z Polaków porsche. Skodą podróżowała trzyosobowa rodzina, ale żonie i synowi kierowcy udało się przeżyć. Trafili do szpitala.

Sprawa wciąż jest w toku, ale właśnie dowiedzieliśmy się, że jeden z kierowców przyznał się do winy i poszedł na ugodę ze słowacką prokuraturą.

Zobacz wideo Niebezpieczne zdarzenie na przejściu dla pieszych. Kierowca wjechał w nastolatka na rowerze

Brawurowa jazda sportowymi samochodami skończyła się tragedią

Ogromne kontrowersje wzbudzały okoliczności wypadku. Słowackie media i służby donosiły, że Polacy urządzili sobie rajd po krętych słowackich drogach, a do tragedii doprowadziła brawurowa, bezmyślna jazda. Kolumna trzech rozpędzonych samochodów wyprzedzała w niedozwolonych miejscach i znacznie łamała ograniczenia prędkości. Na opinii publicznej robiły wrażenia też auta, którymi polscy kierowcy jechali: Mercedes-AMG C 43 Coupe, Ferrari 458 Italia oraz Porsche Cayenne Turbo.

Adam Sz. w ferrari i Marcin L. w porsche zaczęli wyprzedzać na ciągłej linii. Kierowca ferrari nagle zwolnił i próbował wrócić na swój pas, Marcin. L nie zdążył zareagować i uderzył w jego tył. Stracił panowanie nad samochodem i czołowo uderzył w jadącą po swoim pasie skodę.

Wyprzedzam. Czy mogę przekroczyć dozwoloną prędkość?Wyprzedzam. Czy mogę przekroczyć dozwoloną prędkość?

Słowacka prokuratura bardzo skrupulatnie zbierała dowody przez prawie trzy lata. Marcinowi L. (kierowca porsche) postawiono zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prokurator domagał się dla niego aż 20 lat więzienia. Drugiemu z uczestników zdarzenia, Adam Sz. (ferrari) groziło dziesięć lat więzienia za świadome narażanie innych uczestników ruchu drogowego na śmierć lub poważne obrażenia.

Jadący mercedesem Łukasz K. nie brał udziału w wypadku. Prokuratura oskarżyła go jednak o branie udziału w nielegalnym wyścigu ulicznym i wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu. W tym przypadku kara to trzy lata pozbawienia wolności.

Polacy nie przyznawali się do winy

Marcin L. i Łukasz K. nie zgadzają się ze słowacką prokuraturą i nie zamierzają przyznać się do winy. Czekają na rozprawę, a tę słowacki sąd zaplanował na lato 2022 r. Dokładna data nie jest jeszcze znana. Najczęściej mówi się o czerwcu lub lipcu.

Inaczej do sprawy podszedł kierowca ferrari. Adam Sz. poszedł na współpracę z prokuraturą, o czym właśnie poinformował onet.pl. Przypomnijmy, groziło mu dziesięć lat więzienia.

Ten mężczyzna (Adam Sz. - red.) współpracował z nami, złożył zeznania i przyznał się do winy. Zawarliśmy więc z nim ugodę, na mocy której przyjął zaproponowaną mu karę. Sąd Rejonowy w Żylinie na rozprawie przystał na tę ugodę, w związku z czym Adam Sz. jest już osobą prawomocnie skazaną za udział w tym wypadku

- czytamy wypowiedź prokuratora Koklesa, który prowadzi sprawę głośnego wypadku. Słowackie władze nie podają, jak dokładnie został ukarany Adam Sz.

Więcej o: