Marża Lotosu wyższa o 700 procent. Temat trafił pod lupę prezesa UOKiK

Kilka dni temu posłowie i senatorowie opozycji alarmowali o ogromnym wzroście marży rafineryjnej spółki Lotos - blisko 700 proc. w ciągu miesiąca. Co ciekawe, wysoka dynamika wzrostu zbiegła się z momentem wydarzeń za naszą wschodnią granicą.

Senator Krzysztof Brejza złożył kilka dni temu wniosek do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o pilną kontrolę w spółce. Sprawa dotyczy zawyżania marży w Lotosie, ale przy okazji wezwano do tablicy spółkę PKN Orlen.

Więcej informacji na temat rynku paliwowego znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

„Z danych dotyczących marż rafineryjnych koncernu Lotos wynika, że od momentu agresji militarnej Rosji na Ukrainę Lotos podniósł wartość marży rafineryjnej prawie o 700 proc." – napisał senator Brejza na Twitterze.

Aktualna dzienna modelowa marża rafineryjna Lotosu prezentowana na stronie internetowej koncernu wynosi nieco ponad 27 dolarów za baryłkę ropy (stan na 16 marca 2022 r.). W szczytowym momencie wynosiła 40 dolarów za baryłkę. Dla porównania na początku stycznia wynosiła ok. 2 dolarów.

Na wniosek zareagował już UOKiK, który z rozmowie z mediami poinformował, że prezes urzędu przygotowuje się do wstąpienia do spółki, aby uzyskać wyjaśnienia w tej sprawie.

Ceny paliw w Polsce rosną w szalonym tempie - zdjęcie ilustracyjneCeny paliw. 95-ka tanieje, ale z dieslem nie jest już tak łatwo

W odpowiedzi na zarzuty senatora Brejzy spółka Lotos zajęła stanowisko. Rzecznik Grupy Lotos opublikował wpis na Twitterze, w którym nazwał zarzuty posłów opozycji w kontekście podwyżki marży "fake newsami".

Dane dotyczące wzrostu marży są jawne i dostępne na stronie internetowej Grupy Lotos w zakładce z informacjami dla inwestorów. Informacji należy szukać pod hasłem "dzienna modelowa marża rafineryjna". Od kilku tygodni eksperci i komentatorzy rynku paliwowego wraz z politykami alarmowali o dużych podwyżkach marży w Lotosie. Sprawa dotyczy też Orlenu, ale tam wzrosty były niższe.

Zobacz wideo

W komunikacie Grupy Lotos można przeczytać, że "od początku konfliktu na wschodzie spółka nie podjęła żadnych działań mających na celu maksymalizację marży osiąganej na przerobie ropy naftowej. Aktualny jej poziom wynika z otoczenia makroekonomicznego, które jednakowo obowiązuje wszystkich uczestników rynku. Sugerowanie, że spółka próbuje wykorzystać sytuację do osiągania dodatkowych zysków, uznajemy za pozbawione jakichkolwiek podstaw i dalece krzywdzące. Zwłaszcza w obliczu wielomilionowego wsparcia, jakie poprzez swoją fundację koncern przeznacza na pomoc obywatelom Ukrainy".

Spółka Lotos przestrzega również przed dosłownym interpretowaniem danych dostępnych na stronie.

Przywołany wskaźnik marży modelowej, jak sama nazwa wskazuje, wynika z przyjętego przez spółkę modelu. Ten z kolei opiera się na uproszczonych założeniach, które są najbardziej zbliżone do faktycznej marży rafineryjnej w czasie, kiedy rynki są stabilne i przewidywalne. Tymczasem najpierw pandemia, a teraz wojna na Ukrainie znacząco tę równowagę zachwiały. Model ten zakłada m.in. przerób w 100% ropy rosyjskiej, a tak aktualnie nie jest. Nie uwzględnia natomiast kosztu CO2, ogromnego kosztu transportu morskiego, instrumentów zabezpieczeniowych typu hedge czy też zmiany kursu dolara. Dodajmy, że płacimy za ropę w dolarach, a cena na stacjach jest w złotówkach.

O wynikach kontroli prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów będziemy informować w najbliższym czasie.

Więcej o: