Zderzenie samolotu z pociągiem w Los Angeles. Policja uratowała pilota w ostatniej chwili [WIDEO]

Mężczyzna został wyciągnięty z awionetki tuż przed tym, jak rozpędzony pociąg rozniósł ją na strzępy. To tak nieprawdopodobne, że nie powinno się wydarzyć, a jednak zostało nagrane przez kamery.

Nagrania z kamery na mundurze policjanta z Los Angeles oraz te wykonane przez gapiów po prostu mrożą krew w żyłach. Pilot lekkiego rekreacyjnego samolotu został uratowany przez funkcjonariuszy z komendy w dzielnicy Foothill z narażeniem ich życia.

Dosłownie dwie sekundy po tym, jak wyciągnęli rannego człowieka, w awionetkę, uderzył rozpędzony pociąg. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Reuters donosi, że pilot został odwieziony do szpitala z lekkimi obrażeniami, ale niewiele brakowało do tragedii.

Przede wszystkim taka historia w ogóle nie miała prawa się wydarzyć. Jakie jest prawdopodobieństwo, że samolot wyląduje awaryjnie na terenie metropolii, jego pilot przeżyje, ale zatrzyma się wprost na przejeździe kolejowym, do którego właśnie pędzi pociąg?

 

Pilot awionetki nie powinien grać na loterii. Już wykorzystał limit szczęścia

A jednak coś takiego miało miejsce 10 stycznia 2022 r. dwie godziny po południu na północy Los Angeles (dokładnie na skrzyżowaniu ulic San Fernando i Osborne), stolicy słonecznej Kalifornii. Ludzie wprost nie mogli w to uwierzyć, a jednak to dramatyczne wydarzenie zostało całkiem dobrze uwiecznione.

Poza pilotem nikt nie ucierpiał w wypadku. Maszynista oraz pasażerowie pociągu wyszli z niego cało. Na szczęście nic się nie stało również ratującym pilota policjantom, ale łatwo sobie wyobrazić, co mogłoby się zdarzyć, gdyby byli minimalnie mniej sprawni.

Człowiek uratowany z awionetki zawdzięcza im życie. Siłę zderzenia masywnego pociągu z lekkim samolotem najlepiej widać na wideo czekającego przed przejazdem kierowcy. Awionetka rozleciała się na kawałki, które fruwały po całej okolicy. Jeden z jej elementów niemal trafił w kamerzystę, ale na szczęście udało mi się tego uniknąć.

Najciekawszy fakt w całym wydarzeniu, oprócz ogromnego zbiegu okoliczności, jest taki, że prawdopodobnie trudno komukolwiek zarzucić winę. Pilot wykazał się zimną krwią i bezpiecznie posadził samolot na ziemi. Policjanci — bohaterstwem. Maszynista pociągu zrobił, co mógł, ale trudno zatrzymać pędzący po torach pojazd, który waży tysiące ton. Nie wiadomo tylko, co było przyczyną awaryjnego lądowania: awaria statku powietrznego, czy błąd pilota. Trwa śledztwo, które ma to wyjaśnić.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.