Mosiężne ostrze ma znaczenie. Skrobaczkę też można wybrać złą... Jaka nie porysuje szyby?

Zła skrobaczka? Bardzo szybko doprowadzi do porysowania szyb w aucie. A to problem o tyle duży, że kierowca ryzykuje nawet utratą dowodu rejestracyjnego. Jako że mróz na dobre zadomowił się w Polsce, powstaje zasadnicze pytanie: jaką skrobaczkę kupić?

Więcej porad eksploatacyjnych poszukiwać możesz w serwisie Gazeta.pl.

Mrozy w tym tygodniu na dobre zadomowiły się w Polsce. Dlatego temperatura na poziomie -4 czy -5 stopni Celsjusza o poranku nie dziwi kierowców. I choć przez kilka dni zdążyli przyzwyczaić się do chłodu, z jedną rzeczą zaprzyjaźnić się nie da. Mowa o porannym skrobaniu szyb. Pół biedy jeżeli na szybie zalegnie sam szron. Dużo gorzej będzie w przypadku, w którym wraz ze szronem, pojawi się również i lód. Jak wygląda wtedy zimowe remedium na marznące szyby? Recepta może być tylko jedna – tą jest dobra skrobaczka.

Zobacz wideo Wyprzedzanie na trzeciego i rowem, poślizgi i ucieczka do lasu. Niebezpieczny rajd czeskiego kierowcy

Fińskie skrobaczki z mosiężną końcówką. Hit czy kit?

Jaką skrobaczkę kupić? Najlepiej, aby miała ona mosiężną końcówkę. Tzw. fińskie skrobaczki są odporne na uszkodzenia, ale jednocześnie sprawnie usuwają szron i lód z szyb. Poza tym mosiądz jest materiałem o niższej twardości od szkła. A to sprawia, że minimalizowane jest ryzyko podrapania szyby w czasie skrobania. Poza tym fińskie skrobaczki często mają dodatkowe pióro gumowe. A to jest o tyle przydatne, że pozwala na zebranie wody lub resztek szronu.

Na te błędy uważaj. Czyli jak nie skrobać szyb?

Skrobaczki z mosiężną końcówką spisują się najlepiej. To jednak nie oznacza, że kierowcy powinni wyrzucić wszystkie plastikowe skrobaczki. Jeżeli ich powierzchnia skrobiąca jest prosta i nie ma śladów wybrzuszeń czy "zębów", kierowcy śmiało mogą z nich korzystać. Powinni jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze kluczem do sukcesu jest równomierna siła nacisku. Jeżeli skrobaczka nie będzie równomiernie zbierać szronu, może rysować szybę. Po drugie ważna jest... czystość. Bo rysy powodują często np. ziarenka zebrane na powierzchni skrobaczki. Dlatego warto przeczyścić ją przed każdym użyciem.

Największą "zbrodnią" w czasie skrobania szyb i tak jest użycie zamiennika skrobaczki. Kierowcy korzystają z przedmiotów, które akurat mają pod ręką – tj. obecnie głównie płyt CD czy kart płatniczych. Te nie nadają się jednak do skrobania i często powodują powstanie głębokich rys.

A może zamiast skrobaczki mata antyszronowa?

No dobrze, ale czy dobra skrobaczka ma jakieś zamienniki? Na początek zastanówmy się nad skutecznością odmrażacza. I z tą bywa różnie... O ile sprawdzi się świetnie w przypadku szronu, o tyle z lodem nie poradzi sobie już zbyt dobrze. Dobrym pomysłem jest też mata antyszronowa. Skutecznie zapobiega marznięciu szyby i jest niedroga – kosztuje jakieś 20 zł. Niestety maty są produkowane głównie na przednie szyby. Boczne i tylną nadal trzeba zatem skrobać.

Szyby podrapane w czasie skrobania to spory problem

Skrobanie szyb wydaje się czynnością prostą. I choć prosta rzeczywiście jest, kierowca nadal w jej ramach może popełnić serię błędów. A gdy te poskutkują powstaniem głębokich rys na przedniej szybie, rodzi się poważny problem. Rysy powodują refleksy świetlne, które mogą oślepiać prowadzącego. A to oznacza, że dalsza eksploatacja takiej szyby... nie jest możliwa. Wymiana? Kosztuje od 300 – 400 do nawet 2 – 3 tys. zł. A bez wymiany właściciel auta naraża się na konsekwencje.

  • Porysowana szyba może oznaczać brak przeglądu technicznego. Diagnosta nie przedłuży ważności badania.
  • Porysowana szyba to też problemy w czasie kontroli drogowej – a konkretnie odebranie dowodu rejestracyjnego i mandat wynoszący od 20 do 500 zł.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.