Dwie kobiety zginęły. Uczestnik wypadku nagrał filmik o kupowaniu nowych aut [Aktualizacja]

Policja wstępnie wskazała go jako sprawcę tragicznego w skutkach wypadku. Później nagrał filmik ze swoimi przemyśleniami. [Aktualizacja] Nagranie wiele osób zbulwersowało, ale właśnie pojawiły się przeprosiny za te słowa.

[Aktualizacja 30 września] Adwokat przeprasza za swoje słowa

Wieczorem w środę 29 września na Instagramie uczestniczącego w wypadku adwokata pojawiły się przeprosiny za wcześniejsze nagranie. Aktualizujemy więc artykuł i wklejamy je na sam początek tekstu, a nie jak to zwykle bywa przy okazji aktualizacji na sam koniec. To ważne słowa i cieszymy się, że padły. Nie każdy potrafi przeprosić.

Dzień po tragicznym wypadku, w którym śmierć poniosły dwie kobiety, pod wpływem emocji nagrałem relację, w której użyłem niewłaściwych słów. Z całego serca przepraszam za te wypowiedzi rodziny ofiar i wszystkich tych, których moje wypowiedzi uraziły, zbulwersowały, oburzyły. Nigdy moim zamiarem nie było zrzucenie winy za spowodowanie tego wypadku na ofiary śmiertelne, które poruszały się samochodem starszej generacji. Składam najszczersze kondolencje rodzinom ofiar. Modlę się za obie zmarłe kobiety oraz ich rodziny. Czekam na oficjalne ustalenia śledztwa, które prowadzą odpowiednie służby. Jeszcze raz wyrażam głębokie ubolewanie i przepraszam za wypowiedziane słowa.

Pełna treść artykułu, który opublikowaliśmy 29 września

Do wypadku doszło w niedzielę 26 września na trasie Stare Włóki — Jeziorany na Warmii, nieopodal Olsztyna. Zderzyły się dwa samochody. Ze wstępnych policyjnych ustaleń wynika, że kierowca jednego z aut zjechał na przeciwległy pas ruchu i czołowo uderzył w drugi, jadący w przeciwnym kierunku starszy samochód osobowy. Obie kobiety, które nim podróżowały, zginęły na miejscu. Policja jako winnego (to wciąż wstępne ustalenia) wskazała 41-letniego kierowcę nowszego auta. To ważne, bo adwokat postanowił na Twitterze podzielić się swoimi przemyśleniami.

To była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach

- słyszymy na nagraniu. Mówi o nadmiernej prędkości, brawurze, telefonach komórkowych i pijanych kierowcach, wskazując, że tragedia to wina starego samochodu ofiar. Gdyby nie jechały "trumną na kółkach", to przecież nic by się nie stało, prawda? Najwyraźniej zapomniał, że to jego policja wskazała wstępnie jako winnego zdarzenia. Do ewentualnego rozstrzygnięcia sprawy nie możemy przesądzać o winie, ale są sytuacje, w których lepiej po prostu nic nie mówić. Krótki filmik zapisał na swoim koncie Jan Śpiewak, przewodniczący stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa.

Adwokat wracał z wesela znanej influencerki

O wypadku zrobiło się tak głośno m.in. dlatego, że adwokat wracał z wesela influencerki Martyny Kaczmarek. Specjalizujący się w bezpieczeństwie ruchu drogowego portal brd24.pl zwraca uwagę, że po zdarzeniu "zamieściła wiadomość na Instagramie, która wiele osób zniesmaczyła. Uwagę zwróciła na doskonale wyposażone 2-letnie auto jej znajomych i fakt, że ofiary jechały dwudziestokilkuletnim autem bez poduszek". Pani Martyna najwyraźniej sprawę przemyślała i w najnowszej relacji postanowiła się odciąć od słów swojego gościa.

Tłumaczenie tragedii tylko starszym samochodem jest wyjątkowo oburzające. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy prawdopodobnie to nie z winy kobiet doszło do wypadku. Poniższy zrzut ekranu zrobiliśmy tuż przed publikacją artykułu. Cieszymy się, że influencerka wydała takie oświadczenie. Oby dotarło do jak największej liczby obserwujących jej profil.

Zrzut ekranu z profilu Martyny KaczmarekZrzut ekranu z profilu Martyny Kaczmarek fot. oficjalne konto Martyny Kaczmarek

Sprawa ma ciąg dalszy...

Kontrowersje budzi nie tylko krótki filmik, ale w ogóle podejście nagrywającego do przepisów i bezpieczeństwa na drodze. Na Twitterze Jana Śpiewaka znajdziemy choćby zrzuty ekranu z jego mediów społecznościowych, kiedy jedzie drogą ekspresową S8 200 km/h albo nagrywa filmiki, nie patrząc na drogę.

Działania w tej sprawie zapowiedział już m.in. wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Takie zachowania trzeba piętnować

Niestety, to tylko wyjątkowo jaskrawy, ale nie jedyny przykład lekceważącego podejścia polskich kierowców do przepisów ruchu drogowego. Nad Wisłą wciąż jest spora grupa osób, zupełnie nieprzejmujących się ograniczeniami prędkości, jeżdżących "szybko, ale bezpiecznie" i usprawiedliwiająca wszystko nie swoją jazdą, a winą otoczenia. Właśnie np. starszym samochodem ofiar. Najbardziej przeraża, że w dobie mediów społecznościowych chętnie chwalą się swoimi wyczynami i zbierają poklask. Dlatego takie zachowania trzeba na każdym kroku piętnować i pokazywać, jak niebezpieczne są. W staranowanym samochodzie mógł jechać przecież każdy z nas.

Jeśli nie zmienimy naszego podejścia do prędkości i zachowania na drodze, to polskie drogi wciąż będą się znajdować w czołówce najbardziej niebezpiecznych w Europie.

Zobacz wideo Co się zmieni od grudnia 2021? Jak wzrosną mandaty?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.