Straż miejska wystawia nowe mandaty. Ten za 500 zł... zależy od interpretacji

Zbyt szybka jazda hulajnogą po chodniku może oznaczać mandat. W czasie jego wypisywania strażnicy miejscy spokojnie mogą jednak... otworzyć bęben maszyny losującej. Bo wysokość grzywny tak naprawdę zależy od frywolnej interpretacji przepisów przez funkcjonariusza.

Pod koniec maja 2021 roku w polskim prawie wreszcie pojawiły się pojęcia określające zasady ruchu elektrycznych hulajnóg i urządzeń transportu osobistego. A gdzie prawo sprecyzowało regulacje, tam musiały się też pojawić sankcje za ich niestosowanie. Tak też się stało i w tym przypadku. Choć na nowelizację Kodeksu wykroczeń trzeba było poczekać do końca sierpnia. Na osoby jeżdżące hulajnogami lub UTO czeka przede wszystkim mandat za zbyt szybką jazdę po chodniku lub nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu. Kara wynosi do 500 zł.

Zobacz wideo Co się zmieni od grudnia 2021? Jak wzrosną mandaty?
Sprawa równie dobrze może jednak zostać skierowana do sądu - gdy np. prowadzący odmówi przyjęcia mandatu. W takim przypadku grzywna wynosi do 5 tys. zł.

Mandat dla osoby na hulajnodze: tak właściwie za co?

Kto, kierując rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego albo poruszając się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch na chodniku lub drodze dla pieszych, nie porusza się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego lub nie ustępuje pierwszeństwa pieszemu, podlega karze grzywny albo karze nagany. – art. 86a Kodeksu wykroczeń.

Na pierwszy rzut oka kryteria wyznaczone przez znowelizowany Kodeks drogowy wydają się precyzyjne. Hulajnogą elektryczną lub UTO można jechać tak szybko, jak szybko jest w stanie iść pieszy. Tylko czy ta precyzja przekłada się na realną sytuację na chodniku? No właśnie nie. I można sobie wyobrazić co najmniej kilka spornych scenariuszy, które sprawią że między strażnikami miejskimi krającymi wykroczenie, a użytkownikami hulajnóg lub UTO będą wybuchać awantury – które pewnie będą się kończyć w sądzie.

  1. Po chodniku poruszają się osoby starsze (idą wolniej) i młodsi (czasami ich chód to prawie bieganie). Którą z tych kategorii mają zatem za normę przyjąć funkcjonariusze? Mniej czy bardziej korzystną?
  2. Na chodniku pojawia się hulajnoga elektryczna, ale nie ma aktualnie pieszych. Skąd zatem funkcjonariusz straży miejskiej ma wiedzieć, że kierowca jedzie zbyt szybko? Nie ma odnośnika prędkości, ale też prędkości pojazdu zbadać nie może, bo nie ma takich uprawnień.
  3. W jaki sposób miarkować karę? Przepisy mówią o mandacie do 500 zł – to daje spory rozstrzał możliwych do wlepienia grzywien.

Wypadek z udziałem hulajnogi i samochodu osobowego w LublinieHulajnoga kontra samochód. Wyglądało groźnie

Przepisy były potrzebne, ale dobrymi intencjami...

W całej sprawie jedno jest pewne. Nowe przepisy były niezbędne. Szczególnie że do tej pory użytkownicy elektrycznych hulajnóg lub UTO musieli być formalnie traktowani jako... piesi. Niestety w czasie prac legislacyjnych coś poszło nie tak i twórcy nowych przepisów nie wykazali się przesadną wyobraźnią. A skutkiem jest nie tylko problem funkcjonariuszy straży miejskiej, ale i dość komiczne komentarze. Bo wszyscy zastanawiają się nad tym, czy spodziewać się można strażników realizujących z ukrycia w krzakach łapanki na kierowcach hulajnóg...

Więcej o: