Najniebezpieczniejsze trasy w Polsce. Już 23 śmiertelne wypadki w te wakacje

Do największej liczby wypadków dochodzi na trzech popularnych autostradach (m.in. A1) oraz na drodze krajowej nr 7 - podaje firma Yanosik. Duża część wypadków powodowana jest przez prędkość, jednak na widok fotoradarów większość kierowców mocno zwalnia.
Zobacz wideo 23-latek na motocyklu uciekał przed policją. Dogonił go funkcjonariusz na rowerze

Specjaliści z firmy Yanosik przeanalizowali liczbę wypadków na popularnych trasach w Polsce, które służą nam, aby dojechać na wakacyjny wypoczynek w kraju. Na tej podstawie przygotowano zestawienie najniebezpieczniejszych dróg w Polsce. Gdzie należy zachować szczególną ostrożność?

Już 23 śmiertelne wypadki w końcówce czerwca

2020 rok ze względu na lockdown był zdecydowanie spokojniejszy pod względem liczby wypadków na drogach. Odnotowano wtedy 23 540 wypadków (zginęło 2 491 osób), czyli zdecydowanie mniej niż rok wcześniej, gdy wypadków było 30 288 (zginęło 2 909 osób). W 2020 roku najgorszym wakacyjnym miesiącem okazał się sierpień (2 595 wypadków), a w 2019 - czerwiec (3000 wypadków).

W tym roku sezon wakacyjny dopiero się zaczyna, a statystyki już nie napawają optymizmem. Z danych policji przytaczanych przez Yanosika wynika, że tylko w końcówce czerwca doszło już do 23 wypadków śmiertelnych. A większość osób rusza na wypoczynek dopiero w lipcu. 

Najniebezpieczniejsze wakacyjne trasy w Polsce

W zestawieniu przygotowanym przez firmę na podium najniebezpieczniejszych tras znalazły się trzy autostrady - A1, A2 i A4. Nie jest chyba zaskoczeniem, że do wypadków dochodzi tam głównie przez niedostosowanie prędkości do warunków na drodze i niezachowywanie odpowiednich odstępów od innych pojazdów. Co ciekawe, kierowcy poruszają się na A1 ze średnią prędkością 119 km/h, na A2 jest to to 118 km/h, a w przypadku A4 - 113 km/h.

W przypadku dróg krajowych wymieniono cztery szczególnie niebezpieczne odcinki: DK7 (z Gdańska do granicy ze Słowacją), DK94 (bezpłatna alternatywa dla autostrady A4) DK91 (od okolic Gdańska do granicy z Czechami) oraz DK12 (z woj. lubuskiego do Dorohuska w woj. lubelskim przy granicy z Ukrainą).

Z danych z systemu Yanosika wynika, że kierowcy na krajówkach poruszają się stosunkowo wolno, bo ze średnią prędkością 63-66 km/h. Specjaliści zaznaczają jednak, że na widok fotoradaru większość kierowców znacznie zwalnia, nawet o 30 km/h poniżej obowiązującego limitu. Główną przyczyną wypadków na krajówkach są zderzenia boczne z innymi pojazdami. Najwięcej fotoradarów jest w woj. mazowieckim.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.