Koronawirus uderzył w branżę motoryzacyjną. Już dziś wiadomo, że rok 2020 będzie rokiem strat dla firm automotive

Piotr Kozłowski
Koronawirus spowodował zastoje w fabrykach w Chinach, przez co wstrzymano lub ograniczono produkcję w niektórych zakładach w Europie. Pech chciał, że epidemia koronawirusa wybuchła w jednym z głównych centrów przemysłowych Chin.

Czy wirus powodujący silne zapalenie płuc szalejący w Chinach może wpłynąć na niemieckiego czy amerykańskiego producenta aut? Ostatnie tygodnie pokazują, że tak. I to bardzo. To dobitny dowód na to jak bardzo zglobalizowaną mamy obecnie gospodarkę i jak skomplikowane są łańcuchy dostaw.

Zglobalizowany łańcuch dostaw

Na nieszczęście dla światowej motoryzacji epidemia koronawirusa wybuchła w jednym z głównych centrów przemysłowych Chin, gdzie swoje zakłady produkcyjne ulokowało wiele firm z branży motoryzacyjnej. W wielu fabrykach zlokalizowanych w Chinach przerwano produkcję, co spowodowało przestój w zakładach na całym świecie. Przykład? FCA musiało zamknąć serbską fabrykę z powodu wstrzymania dostaw komponentów elektronicznych. Jaguar Land Rover w celu dalszej produkcji w brytyjskich fabrykach musi transportować części samochodowe z Chin do Wielkiej Brytanii drogą lotniczą. Zagrożone są także amerykańskie montownie General Motors i Hyundaia, które importują z Chin znaczne ilości komponentów.

Chiny, koronawirus i tajemnice. Co ukrywa Xi Jinping?

Zobacz wideo

Przez zastoje w fabrykach producentów pojazdów, którym brakuje komponentów produkowanych w Chinach, stracą inni, często lokalni producenci części.

W przeciętnym samochodzie znajduje się około 30 tys. części pochodzących od setek dostawców. Wystarczy, że zabraknie jednej z nich by montownia musiała zatrzymać całą linię produkcyjną. Nie bez powodu mówi się, że łańcuch dostaw jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo. Dlatego też dłuższe przerwy w dostawach nawet tych pozornie mniej istotnych części i komponentów to problem nie tylko dla producentów pojazdów, ale również ich dostawców części, którzy nagle nie mają zbytu.

Problem wydawałoby się lokalny staje się globalny i zaczyna być odczuwalny także w Polsce. Choć słyszy się głosy, że polscy producenci mogą zyskać na obecnym zawirowaniu w motoryzacji związanym z koronawirusem, moim zdaniem możemy taki scenariusz rozpatrywać ewentualnie w perspektywie długookresowej, a obecnie pozytywów można szukać wyłącznie w przypadku zanotowania spadku ilości zachorowań

- mówi Alfred Franke, Prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.

Efekt domina

Wiele fabryk po dłuższej przerwie już otwarto. Jednak w przypadku ewentualnej nowej fali zarażonych scenariusz może się powtórzyć. Na razie trudno szacować straty, ponieważ rosną z każdym dniem i tylko po uporaniu się z wirusem będzie można pokusić się o bardziej wiarygodne analizy.

Szacuje się jednak, że w pierwszym kwartale tylko w Chinach wyprodukuje się ok. 900 tys. mniej pojazdów niż rok wcześniej. Jednym z najbardziej poszkodowanych producentów będzie niemiecki Volkswagen. Dodając do tego spadki producentów w innych krajach można być pewnym, że wyniki firm z branży automotive w tym roku nie będą dodatnie.

Wstępne wyniki badania Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych (CLEPA) wskazują, że 47 proc. firm zrzeszonych w tym stowarzyszeniu spodziewa się zakłócenia łańcucha dostaw, a 42 proc. przewiduje negatywny wpływ epidemii w Chinach na swoje przychody. Polscy producenci części motoryzacyjnych sygnalizują, że chiński koronawirus nie oszczędzi także firm działających w naszym kraju. Jesteśmy przecież zagłębiem produkcji części, z których wiele jest włączonych w łańcuchy dostaw producentów pojazdów ponoszących straty w związku z epidemią.

Komisja Europejska w swoich prognozach dotyczących PKB stwierdziła, że epidemia koronawirusa stanowi czynnik ryzyka dla europejskiej gospodarki. Jeżeli problem wirusa w Chinach nie zostanie szybko opanowany, niewykluczone, że firmy motoryzacyjne będą potrzebowały unijnej czy regionalnej pomocy i zastrzyku gotówki, by hamować efekt domina.

Więcej o:
Komentarze (5)
Koronawirus uderzył w branżę motoryzacyjną. Już dziś wiadomo, że to będzie rok strat dla firm automotive
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Mateusz 321

    0

    A my musimy nadrabiać produkcje. Chodzi o firmę GKN DRIVELINE produkujący półosie napędowe

  • Gość: z

    0

    i bardzo dobrze
    mniej niemieckiego szajsu na gnojowice

  • ghs blar

    0

    No patrz. A w salonach ciągle wyprzedaże rocznika 2019. Brać póki są !

  • alben albus

    0

    To jawny dowód iż globalizacja w produkcji jest błędem i jest harakiri dla gospodarki krajowej. Gdyby koronawirusa byłby np w latach 70-ych ub.w. to motoryzacja np w Europie praktycznie by nic nie odczuła jak teraz. Dla bezpieczeństwa krajowej (czywewnątrz UE) gospodarki powinien być wewnętrzny łańcuch możliwie najdłuższy... poza wyjątkiem wprowadzenia surowców do produkcji...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX