Tesla Model X i Nissan GT-R spotkały się na drodze. Efekt? Tesla przecięta na pół

Sportowy Nissan GT-R miał wjechać na skrzyżowanie na czerwonym świetle i uderzyć w Teslę Model X. Nie wiadomo, z jaką prędkością się przemieszczał, ale elektryczny samochód firmy Elona Muska został przecięty wpół.
Zobacz wideo

Do zdarzenia doszło na Florydzie, w mieście Hallandale Beach, niedaleko Miami. Tesla Model X ruszyła na jednym ze skrzyżowań w centrum, a po przejechaniu kilku metrów została uderzona przez Nissana GT-R. Momentu wypadku nikomu nie udało się nagrać, dlatego doniesienia są oparte na relacjach świadków, którzy byli wtedy na miejscu.

Tesla przepołowiona przez Nissana GT-R

Ich zdaniem kierowca sportowego nissana wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Wszystko wskazuje na to, że tesla poruszała się prawidłowo i została uderzona w tylną część samochodu, mniej więcej w drugi rząd siedzeń. W wyniku zderzenia, elektryczny samochód został przecięty, a nissan przemknął dalej przez skrzyżowanie, uderzył w drzewo i zatrzymał się kilkadziesiąt czy nawet kilkaset metrów dalej.

Na zdjęcia i filmach, które szybko pojawiły się w sieci możemy zobaczyć, że obie części tesli pozostały na skrzyżowaniu wśród szczątków obu samochodów. Nissan z bardzo silnie wgniecionym przodem zatrzymał się w zupełnie innym miejscu.

Tesla uratowała kierowcę? 

Tył tesli, po oderwaniu się od przedniej części uderzył w pobliskiego Forda Mustanga, dzięki czemu nie wpadł na chodnik pełen pieszych. W wypadku nikt nie zginał, a najbardziej poszkodowani okazali się kierowca nissana i podróżująca z nim kobieta. Kierowca tesli (który był w samochodzie sam) nie doznał niemal żadnych obrażeń (poza "lekkim urazem nogi").

Internauci zastanawiają się, z jaką prędkością musiał poruszać się kierowca Nissana GT-R i dlaczego tesla nie wyszła ze zderzenia w jednym kawałku. Niektórzy zarzucają, że to efekt kiepskiej jakości materiałów, z których wykonana została Tesla Model X. Inni uważają, że prędkość była na tyle duża, że każdy samochód mógłby zostać przecięty wpół.

Najprawdopodobniej jednak, samochód został zbudowany w ten sposób, aby rozprowadzić jak największą energię i uratować pasażerów (przynajmniej tych z pierwszego rzędu). Dodatkowo samochód ma bardzo nisko położony środek ciężkości, dzięki czemu nie przewraca się przy podobnych wypadkach. To oczywiście zasługa ciężkich akumulatorów umieszczonych pod pokładem, które zostały dodatkowo zabezpieczone specjalną osłoną.

Koniec końców - choć samochód się rozpadł się na dwie części - kierowca wyszedł z wypadku (niemal) bez szwanku.