Wśród obcokrajowców to Niemcy najczęściej łamią prawo w Polsce. Ale płacą mandaty. Drudzy Ukraińcy i trzeci Rosjanie są bezkarni

Piotr Kozłowski
Co piąte zdjęcie robione przez polskie fotoradary uwiecznia wykroczenie popełniane przez kierowcę z zagranicy. Ci z UE płacą mandaty. Kierowcy ze Wschodu - nie. Bo nie muszą.
Szanowny Panie Redaktorze, uprzejmie informujemy, że w 2018 roku kierujący pojazdami zarejestrowanymi w Niemczech popełnili na terenie Polski 52 tys. wykroczeń, na Ukrainie - 33 tys., natomiast w Rosji - 20 tys.

- powiedział w rozmowie z Moto.pl Wojciech Król z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

>>> TRWA PLEBISCYT THE BEST OF MOTO. ZAGŁOSUJ NA SAMOCHÓD ROKU MOTO.PL I WYGRAJ NOWĄ HONDĘ CIVIC <<<

To dane z samych fotoradarów. Jak ustaliliśmy, w ubiegłym roku lampy stojących w Polsce fotoradarów rozbłyskiwały aż 1 mln 265 tys. razy. Na prawie co piątym zdjęciu (18 proc.) widniał samochód na zagranicznych numerach rejestracyjnych. 12 proc. wszystkich zdjęć uwieczniało wykroczenie popełniane przez zagranicznego kierowcę z Unii Europejskiej. 6 proc. dotyczyło kierowców spoza Unii. Z punktu widzenia budżetu ci drudzy są sporym problemem.

Przerażający wypadek uchwycony przez kamery monitoringu. Zginęła 25-letnia kobieta

Zobacz wideo

Niemcy płacą, Ukraińcy i Rosjanie są bezkarni

W 2014 r. Polska wdrożyła unijną dyrektywę "w sprawie ułatwień w zakresie transgranicznej wymiany informacji dotyczących przestępstw lub wykroczeń związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego". Tym sposobem zarządzający fotoradarami Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) uzyskał dostęp do informacji na temat właścicieli pojazdów zarejestrowanych w krajach Unii Europejskiej.

W przypadku zarejestrowania przez fotoradar wykroczenia popełnionego przez obywatela państwa UE, zapytanie o właściciela pojazdu trafia do Krajowego Punktu Kontaktowego (KPK). Po uzyskaniu danych procedura postępowania nie różni się znacząco od postępowania mandatowego stosowanego wobec Polaków. Pod wskazany w KPK adres zamieszkania zostaje wysłane oświadczenie do wypełnienia, a następnie, zgodnie z wyrażoną wolą, wysłany zostaje mandat karny kredytowany zgodnie z polskimi przepisami i taryfikatorem mandatów. Tak wygląda procedura postępowania m.in. w przypadku kierowców z Niemiec, którzy najczęściej popełniają wykroczenia w Polsce. A co jeśli kierowca nie jest obywatelem UE?

Dostępu do bazy z informacjami o kierowcach spoza UE polskie służby nie mają. I choć od wielu lat mówi się, by w końcu nadać Straży Granicznej uprawnienia do wystawiania zaległych mandatów, nic w tej sprawie się nie dzieje. A - przynajmniej z nieformalnego punktu widzenia - sprawa jest prosta. Wystarczyłoby nie wpuszczać do Polski tych, którzy na granicy nie opłacą zaległych mandatów. Tak się jednak nie dzieje. GITD ma związane ręce, choć sama podejmuje próby wyegzekwowania zaległych mandatów.

Obecnie służbę na drogach pełni 75 inspektorów, którzy poruszają się nieoznakowanymi samochodami mającymi stały dostęp do systemu CANARD. Pozwala to na bieżące sprawdzenie, czy obserwowany na drodze pojazd widnieje w systemie i typowanie pojazdów do kontroli. Inspektorzy nałożyli w ten sposób 4,2 tys. mandatów na kierujących autami zarejestrowanymi za naszą wschodnią granicą, których wyczyny na drodze zostały wcześniej uwiecznione na zdjęciu z fotoradaru na łączną kwotę 595 tys. zł

- powiedział nam Wojciech Król.

Pieniądze wyciekają przez wschodnią granicę

Średnia wysokość mandatów wystawianych na podstawie zdjęć z fotoradarów to w Polsce 250 zł. Oznacza to, że przez niezapłacone głównie przez Ukraińców, Rosjan i Białorusinów polski budżet stracił w ubiegłym roku prawie 19 mln zł. To jednak niejedyny koszt. Świadomość bezkarności sprawia, że kierowcy ze Wschodu często jeżdżą wyjątkowo brawurowo, co zwiększa ryzyko wypadku.

W ubiegłym roku kierowcy z zagranicy byli sprawcami 730 wypadków (nie licząc kolizji), w których zginęło 108 osób. Kosztowało to nasz budżet - nie biorąc pod uwagę niemierzalnego kosztu społecznego - prawie 220 mln zł. Za zdecydowaną większość z nich odpowiadają kierowcy spoza UE. Sami Ukraińcy spowodowali 596 wypadków, w których zginęły 104 osoby. Jeśli kierowcy spoza Unii wciąż będą karani tylko w przypadku złapania na gorącym uczynku, liczby te wciąż będą rosnąć.