Lidl zawstydził Orlen. Ma więcej stacji ładowania aut elektrycznych niż naftowy gigant

Lidl szuka nowych pomysłów na zwiększenie zainteresowania swoimi usługami. Od niedawna wykorzystuje trend na auta elektryczne i buduje stacje szybkiego ładowania. Póki co na terenie Polski postawił cztery. To więcej niż Orlen.

Popularność aut elektrycznych rośnie. W Polsce powoli z uwagi na brak ulg podatkowych. W ubiegłym roku zarejestrowano nad Wisłą niewiele ponad 500 samochodów na prąd, ale wzrosty względem poprzednich lat są bardzo wyraźne. W pierwszym kwartale tego roku rejestracji było 160. Według prognoz obecna tendencja ma się utrzymać. To z kolei szybko przełoży się na zainteresowanie sklepami ze stacjami szybkiego ładowania. Niemiecka sieć handlowa zbudowała ich już ponad 100 w całej Europie. Odpowiednią infrastrukturę zainstalowano w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Hiszpanii, Szwecji, Holandii, Słowacji, Francji, a nawet na Węgrzech. Teraz czas na Polskę.

Poznań, Warszawa i Gródków

Pierwsza stacja szybkiego ładowania stanęła w Poznaniu. W tym roku do użytku oddano trzy kolejne: dwie w Warszawie (na ulicy Modlińskiej i Puławskiej) i jedną w Centrum Dystrybucyjnym w Gródkowie (woj. śląskie). Ich dostawcą jest firma ABB. Poza ładowarkami dostarcza ona Lidlowi autorską aplikację opartą na cyfrowej platformie AbilityTM. Umożliwia ona pełny monitoring i zarządzanie stworzoną siecią. Dane gromadzi w chmurze dzięki narzędziu Microsoft Azure. Przelicza i analizuje informacje dostarczane z urządzeń i umożliwia również zdalne wykonywanie diagnostyki. W skrócie – planowanie przeglądów i szybkie reagowanie w razie pojawienia się usterki. Ponadto, właściciel stacji może na bieżąco sprawdzać parametry poszczególnych ładowarek (zużywanej energii czy średniego czasu ładowania podzielonego na użytkowników). Dla klientów najistotniejszy jest fakt, że ładowanie jest w pełni darmowe.

W zgodzie z międzynarodowymi standardami

ABB opracowało ładowarki spełniające trzy międzynarodowe standardy. Dzięki temu, infrastruktura pozwala uzupełniać energię we wszystkich modelach pojazdów. Wystarczy odpowiedni kabel z przejściówką, by w pół godziny naładować baterię od 0 do 80 proc. W ostatniej fazie ładowania urządzenia bazujące na przepływie prądu stałego zmniejszają pobór mocy z uwagi na ograniczenia technologiczne akumulatorów i szybki wzrost temperatury. To oznacza, że zakupy najlepiej robić w godzinach szczytu, gdy stanie w kolejce czasem przekracza 15 minut.

Plan ministra Morawieckiego

Otwarcie nowych stacji szybkiego ładowania samochodów elektrycznych to jednak wciąż działanie głównie marketingowe. Choć Lidl zapowiada, że powstaną kolejne, nie będzie to obligatoryjny element każdego nowego sklepu. Warto jednak wspomnieć, że obecnie Lidl ma więcej tego typu stacji w Polsce niż np. Orlen. To nie najlepszy prognostyk w kontekście planu, jaki ma wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki. Rząd chce, by za dziesięć lat po Polsce jeździło 10 mln aut elektrycznych. Póki co nie zachęca do tego infrastrukturą - stacji ładowania samochodów elektrycznych w całej Polsce jest zaledwie około 250, a tych, które potrafią szybko naładować akumulatory, zaledwie 25. Tymczasem tradycyjnych stacji benzynowych przy polskich drogach stoi około 7 tys.