Znana niemiecka marka motoryzacyjna bankrutuje... już po raz czwarty

W ubiegłym roku ta niemiecka firma miała 50 milionów euro, czyli ok. 228 mln złotych obrotu, mimo tego władze złożyły właśnie wniosek o upadłość. Co ciekawe spółka robi to już po raz czwarty! Tym razem nie chodzi jednak o producenta samochodów ani znanego tunera, ale kultową już firmę tworząca od lat 70. obręcze kół. Mowa o BBS.

Łezka w oku się kręci na myśl, że kultowe BBS-y po ponad 50 latach znikną całkowicie z rynku. O tych obręczach od lat marzyło wielu fanów motoryzacji i trudno się dziwić, bo w gamie jest kilka wzorów, które z pewnością przejdą do historii. Co więcej, BBS swego czau dostarczał felgi nawet do bolidów Formuły 1 i aut wyścigowych. Co prawda niemiecki producent obręczy nadal ma potężne moce produkcyjne i renomę, ale jak podała spółka, zabijają ją ogromne wzrosty kosztów energii i spadający popyt.

BBS, czyli historia wielu potknięć

Patrząc na historie firmy, można spodziewać się jednak, że mimo złożonego wniosku o upadłość, koniec znanej marki nie jest wcale przesądzony, bo firma wcześniej już trzy razy podnosiła się z progu bankructwa. W tym przypadku jednak happy endu może już nie być, bo ostatnie koło ratunkowe, jakie otrzymała od KW Automotive w 2021 roku, kiedy to też złożono wniosek o upadłość, na niewiele się zdał.

Nowy inwestor, który jest jednym z liderów w segmencie zawieszeń, planował wykorzystać swoją sieć sprzedaży, do podreperowania kondycji chwiejącego się na nogach kolosa. Celem było zachowanie marki BBS. KW Automotive, które oprócz siedziby w Fichtenberg w Niemczech ma zakłady produkcyjne w Holandii i USA, przeliczył się mimo że firma po ostaniej restrukturyzacji zmniejszyła zatrudnienie w swoich dwóch fabrykach z 500 do 270 pracowników.

Zobacz wideo

BBS – do czterech razy sztuka?

Wysokie koszty energii oraz nietrafiona strategia spowodowały, że 29 września 2023 roku firma BBS była zmuszona ponownie złożyć wniosek o upadłość w sądzie rejonowym w Rottweil. Tymczasowym zarządcą masy upadłościowej został syndyk Martina Mucha. Ma on teraz trzy miesiące na opracowanie nowego planu dla BBS lub znalezienie kupca. W tym czasie agencja pracy nadal będzie pokrywać koszty wynagrodzeń dla 270 pracowników fabryki w Schiltach.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.