Izera pod lupą nowej ministry. Projekt wymaga "intensywnej refleksji"

Nowy rząd przygląda się uważniej projektowi budowy polskiego samochodu elektrycznego. Izera zaczyna przypominać gorący kartofel, który zaczyna być sporym problemem. W lutym Donald Tusk ma podjąć decyzję w sprawie dalszych losów Izery. Będzie kciuk w górę, czy w dół?

Resort funduszy i polityki regionalnej zdradził, że przygotowuje pakiet rewizji KPO do rozmów z Komisją Europejską. Z podanych przez ministerstwo informacji wynika, że szczególne miejsce w audycie będzie miała projekt budowy narodowego auta elektrycznego – Izera. Wnioski mają trafić na biurko premiera Donalda Tuska już w lutym.

Projekt trzeba tak ustawić, żeby zainwestować pieniądze w dobre reformy. Być może warto zrezygnować z jakiejś części pieniędzy, które być może zostały przeznaczone na rzeczy niepotrzebne, ponieważ nie przyniosą efektu reformatorskiego 

- powiedziała w środę Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej w "Porannej rozmowie Gazeta.pl".

Z pewnością w pozytywnej ocenie wniosku nie pomaga krytyczne wnioski kontroli NIK-u. Wynikało z nich w uproszczeniu, że projekt prowadzony jest nieudolnie, a poniesione do tej pory nakłady nie przekładają się, na faktyczne efekty. NIK ostrzegał w swoim raporcie, że w takim tempie Polska Izera może być projektem przestrzelonym w czasie, co sprawi, że straci swój potencjał, który zakładano przy jego uruchomieniu.

Jak wygląda aktualnie sytuacja projektu Izera?

Oficjalnie spółka Elektro Mobility Poland twierdzi, że projekt budowy Izery jest zaawansowany w 40 proc. W listopadzie ubiegłego roku zakończono drugą fazę projektową realizowaną we współpracy z koncernem Geely i studiem stylistycznym Pininfarina. Dziś wiemy jednak tyle, że pierwszy narodowy elektryk ma być kompaktowym SUV-em, a współpraca z chińskim koncernem nie jest wcale tak oczywista. Przedsięwzięcie syto finansowana przez spółki skarbu państwa, nie ma na razie fabryki, a jedynie pozyskano formalnie teren pod fabrykę na terenie Jaworznickiego Obszaru Gospodarczego (117 h) – budowa fabryki miała ruszyć w pierwszym kwartale 2024 roku, a zakończyć się z końcem 2025 roku.

Piotr Zaremba z Elektro Mobility Poland w rozmowie z IBRM Samar twierdził też, że dziś zamknięta została specyfikacja techniczna samochodu. Rozpoczęte też miały zostać prace nad procesem homologacyjnym dla trzech modeli samochodów elektrycznych, nad którymi pracuje Electro Mobility Poland oraz podpisano umowy z dostawcami komponentów samochodów.

Zobacz wideo

Wydano dużo, a potrzeba wielokrotnie więcej

Czy tak faktycznie jest? To ma ocenić już nowy rząd, który swoją drogą może nie być w tym przypadku obiektywny. Z drugiej strony zamknięcie projektu, w który do tej pory wpompowano już pół miliarda złotych, tylko z chęci szukania haków na poprzednią ekipę rządzącą, może być mocno ryzykowne. Jednak jak przyznał Zaremba to dopiero początek finansowych potrzeb spółki. Cały projekt wyceniono na sześć miliardów złotych. Do tej pory większość z 277 mln złotych (blisko 80 proc.), które spółka wydała, pochłonęły prace projektowe i przygotowanie inwestycji.

Co to oznacza? Choć prezes spółki twierdzi, że część kolejnych wydatków ma być finansowane za pomocą długu komercyjnego. Podobno firma od dłuższego czasu prowadzi już rozmowy z instytucjami finansowymi z Polski, ale także z zagranicznymi korporacjami. Jednak Zaremba przyznaje, że nie uda się to bez wsparcia z Krajowego Planu Odbudowy. Pytanie tylko, czy nowy rząd zdecyduje się na dalsze finansowanie sztandarowego projektu poprzedniego rządu?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.