Elektryczny Fiat Panda będzie kusić ceną. Chińczycy mają się jej bać

Fiat Panda już dawno stał się bestsellerem. Kierowcy w Polsce i w Europie pokochali go przede wszystkim za przystępną cenę. Wszelkie znaki wskazują, że jego elektryczna odmiana również odniesie sukces. I przede wszystkim będzie odpowiedzią na konkurencyjne cenowo auta z Chin.

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Chińska ekspansja na europejski rynek motoryzacyjny trwa w najlepsze. Aby zachować konkurencyjność, UE rozmyśla nad wprowadzeniem ceł, aby producenci ze Starego Kontynentu nie zostali na straconej pozycji. A Fiat ma na to sposób - stworzenie Pandy z napędem elektrycznym.

Zobacz wideo Fiat 500 - miejskie auto o retro wyglądzie [RECENZJA]

Koncepcje Pandy w wersji EV poznaliśmy już w 2019 roku, gdy Włosi przedstawili światu Centoventi. Auto poza oczywistym, odświeżonym designem wciąż będzie dzierżyło najmocniejszy argument — przystępną cenę na rynku. To również wskazówka dla pozostałych marek, jak można walczyć z konkurencją ze strony elektryków z Państwa Środka. 

Fiat musi opracować rozwiązanie, które postawi Chińczyków w trudnej sytuacji. Koncepcja Centoventi daje nadzieję na rewolucję w segmencie aut elektrycznych

- oznajmił dyrektor generalny Fiata, Olivier Francois na łamach La Repubblica

Mniej znaczy więcej. W Pandzie tylko to, co niezbędne

Powiedział również, że nowa Panda będzie korzystać z rozwiązań znanych z aut elektrycznych produkowanych do tej pory. Mowa m.in. o modelu 500e czy najnowszym filigranowym Topolino. Samochód ma bazować przede wszystkim na elementach niezbędnych, a nie na aspektach luksusowych, jak w wymienionych samochodach. Zupełnie jak pierwsza generacja auta z lat 80. zaprojektowana przez studio projektowe Giugiaro. Oznacza to, że uda się zmniejszyć koszty produkcji, mimo że będzie powstawać w Europie (najpewniej we Włoszech). 

Przełom na rynku? Tańsze elektryki z Europy

Spekuluje się, że Fiat Panda EV będzie mocno bliźniaczy do Citroena E-C3, który już niebawem doczeka się debiutu. Citroen już teraz zapowiedział, że jego ceny zaczną się już poniżej 25 tys. euro (niecałe 115 tys. zł). Podobnie kosztować ma również Renault 5, którego premiera planowana jest na 2024 r. Jednak elektryczna Panda ma być jeszcze tańsza. Cennik ma startować od 110 tys. zł i ustępować będzie jedynie Dacii Spring, która jest obecnie najtańszym elektrykiem na rynku (od 106 900 zł). 

Aktualnie brakuje na rynku przystępnego cenowo samochodu z segmentu B. Dziś cennik najtańszych z nich, Renault Zoe i Opel e-Corsa zaczyna się dopiero od okolicy 160 tys. zł. A jeszcze a'propos Pandy. Wejście na rynek odmiany elektrycznej wcale nie oznacza końca silników spalinowych. Produkowana od 2012 r. obecna trzecia generacja będzie dostępna w "benzynie" do 2025 roku. Trzymamy kciuki za Fiata. Źródło: La Republicca

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.