Polskie samochody z okresu PRL zyskują na wartości. To dobra inwestycja

Jeszcze kilkanaście lat temu auta pochodzące z okresu PRL-u sprzedawane były w cenie przysłowiowego złomu. Właściciele pozbywali się swoich samochodów za bezcen, byleby tylko uwolnić się od niechcianego problemu. Od kilku lat sytuacja na rynku zmieniła się diametralnie - nastała moda na pojazdy z minionej epoki. Ceny poczciwych Maluchów, Polonezów, Syren czy Warszaw wystrzeliły do poziomu zachodnich klasyków, stając się dobrą lokatą kapitału.
Polonez Polonez fot. zdjęcie prasowe

Polonez

Polonez, jak wszystkie inne wytwory polskiego przemysłu motoryzacyjnego już w chwili premiery w 1978 roku był konstrukcją archaiczną, opartą na mechanice Fiata 125p. Z licznymi modernizacjami wytwarzany był aż do 2002 roku. Przez lata produkcji polski towar eksportowy doczekał się podstawowej wersji pięciodrzwiowej, unikatowego coupe i odmiany trzydrzwiowej, sedana Atu, roboczego Trucka, kombi i niewprowadzonej do produkcji wersji z napędem 4x4 Analog. Typowa dla PRL niska jakość wykonania przekłada się na niewielką liczbę ocalonych egzemplarzy z początku okresu produkcji - to one są obecnie najwyżej wyceniane.

Oferowany od 1991 roku model Caro z każdym rokiem zyskuje na wartości. Proste wnętrze Poloneza w komfortowych warunkach mieści cztery dorosłe osoby. Niekiedy możemy liczyć na fabryczne radio, elektrycznie sterowane szyby, szyberdach i aluminiowe felgi. W latach 90. pojawiła się też manualna klimatyzacja. Przez lata pod maskę Poloneza trafiały czterocylindrowe silniki 1.3, 1.5, 1.6 o mocy 60-65, 60-75, 84-87 KM, 2.0 105-112 KM, 1.4 16V 104 KM oraz dopracowany diesel 1.9 D autorstwa koncernu PSA.

Fiat 125p Fiat 125p fot. Fiat

Fiat 125p

Kariera rynkowa Fiata 125p trwała od 1967 do 1991 roku. W ofercie znalazł się klasyczny, najpopularniejszy sedan, kombi oraz wymarły praktycznie pickup. Do 1983 roku produkowany na licencji Fiat był technicznym połączeniem modelu 125 i znacznie starszych 1300/1500, z których pochodziła przestarzała mechanika. Niemniej, w zestawieniu z Warszawą oferował fenomenalne osiągi, trakcję i komfort jazdy czterem dorosłym osobom. Przez lata produkcji Duży Fiat doczekał się kilku modernizacji wprowadzających nowy kształt pasa przedniego, nowocześniejszy układ zegarów, czy plastikowe zderzaki w miejsce niemodnych już wówczas chromowanych. Pojawiały się także nowsze jednostki napędowe.

W katalogu 125p możemy znaleźć podstawowe, czterocylindrowe silniki benzynowe 1.3 i 1.5 o mocy 60-65, 70-82 KM, diesla 1.6 D 54 KM i niedostępne na rynku wersje specjalne Monte Carlo 1.6 98 KM i Acropolis 1.8 105 KM. Wszystkie dysponowały napędem na tylną, sztywną oś oraz cztero lub pięciobiegową przekładnią ręczną. Prawdziwą ciekawostką były bardzo skuteczne hamulce tarczowe.

Tarpan Tarpan fot. zdjęcie prasowe

Tarpan

Dużym zainteresowaniem cieszą się nie tylko osobowe pojazdy z PRL-u. Ceny wyraźnie rosną także w przypadku konstrukcji użytkowych. Jedną z nich jest produkowany w poznańskim FSR Tarpan. Rolniczy pickup wytwarzany był od 1973 do 1991 roku. Foremne nadwozie ułatwiało dokonywanie ewentualnych napraw karoseryjnych, ograniczało też koszt produkcji. FSR oferowało kilka długości nadwozia, jak również trzyosobowy wariant towarowy i sześcioosobowy z krótszą przestrzenią ładunkową.

Wysoki prześwit pozwalał na swobodne poruszanie się po uprawach rolnych w czasie typowych prac polowych. Natomiast prosta budowa umożliwiała praktycznie domowe serwisowanie pojazdu. W ofercie silnikowej Tarpana znalazły się między innymi 2.1 70 KM, 1.5 75 KM i wysokoprężny rodem z ciągnika rolniczego 2.5 R3 generujący 70 KM.

Żuk Żuk fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Żuk

Przez kilka dziesięcioleci nieodzownym elementem krajobrazu polskiej wsi i wszelkich targowisk był FSC Żuk - produkowany od 1959 do 1998 roku. Użytkowy pojazd oparto na podwoziu Warszawy, przeszczepiając z niej zawieszenie, układ jezdny, silniki i przeniesienie napędu. Klienci mieli do wyboru kilka wersji nadwoziowych: dwuosobową kabinę z długą ładownią przykrytą brezentem, pięcioosobową brygadówkę, czy dwuosobowego busa. W międzyczasie powstało szereg wariacji budowanych dla konkretnych klientów - przede wszystkim instytucji państwowych.

Elementem charakterystycznym dla wnętrza Żuka jest wystająca pomiędzy siedzeniami, zdejmowana obudowa silnika - ułatwiająca dostęp między innymi do gaźnika. Przez takie umiejscowienie jednostki napędowej we wnętrzu panował ciężki do zniesienia hałas. Początkowo, Żuk otrzymał dolnozaworowy silnik 2.1 o mocy 50 KM i trzybiegową przekładnię. W późniejszych latach zainstalowano zmodernizowany, górnozaworowy motor 2.1 generujący 70 KM, a także diesla Andoria 2.4 70 KM.

Warszawa Warszawa fot. materiały prasowe

Warszawa

Produkowana od 1951 do 1973 roku FSO Warszawa zyskała status cennego i pożądanego klasyka. Archaiczna konstrukcja narzucona przez bratnie ZSRR była w rzeczywistości Pobiedą M20 - początkowo tylko montowaną w warszawskich zakładach FSO. Niemal chałupnicze warunki produkcji przekładały się na jakość całego procesu, precyzję montażu elementów nadwozia i wielu innych aspektów.

Przez lata produkcji polscy inżynierowie podejmowali próby wizualnego unowocześnienia Warszawy. Poza popularną "Garbuską" M20, produkowano także urodziwego sedana 223/224, funkcjonalne kombi oraz roboczego pickupa, a także furgon.

Do napędu przewidziano początkowo dolnozaworowy silnik 2.1 o mocy 50 KM, później poddany modernizacji wydobył z siebie 70 KM.

Mikrus MR-300 Mikrus MR-300 fot. materiały prasowe

Mikrus MR-300

Prawdziwym białym krukiem polskiej motoryzacji okresu PRL jest Mikrus MR-300 produkowany przez WSK Mielec od 1957 do 1960 roku - na drogi trafiło jedynie 1728 egzemplarzy. Twórcy Mikrusa wyraźnie kopiowali wzorce zachodnich producentów - Goggomobil zarzucał polskim inżynierom plagiat konstrukcji, co istotnie mogło mieć miejsce porównując obydwie konstrukcje. Niewielkie nadwozie mieszczące cztery osoby, w tym dwójkę dzieci, wyposażono tylko w podstawowe wskaźniki. Dostęp do umieszczonego z przodu bagażnika był mocno utrudniony.

Z tyłu Mikrusa zainstalowano motocyklowy, dwucylindrowy, dwusuwowy silnik 296 ccm o mocy 14,5 KM, przekazujący napęd na tylną oś poprzez czterostopniową przekładnię.

Niestety, do naszych czasów przetrwały jedynie nieliczne egzemplarze. Ich wartość rośnie geometrycznie.

Syrena Syrena fot. materiały prasowe

Syrena

Od 1957 do 1983 roku z taśm produkcyjnych w Bielsku Białej zjeżdżała FSO Syrena - pojazd całkowicie skonstruowany przez polskich inżynierów, korzystający z dwusuwowego silnika z motopompy. Dwudrzwiowe, obłe nadwozie przez lata przechodziło kilka modernizacji. Zmieniano kształt pasa przedniego, sposób otwierania drzwi, czy długość pokrywy bagażnika. We wnętrzu zmieszczą się cztery osoby, ale na wyposażenie dodatkowe nie mamy co liczyć - nie uświadczymy nawet ogrzewania tylnej szyby. Obok dwudrzwiowego sedana dostępny był pickup i furgon doskonale sprawdzający się w sadownictwie.

W Syrenie 100, 101 i 102 pracował dwucylindrowy, dwusuwowy silnik 0.7 o mocy 27-30 KM. Modele 103, 104 i 105 dysponowały już mocniejszą jednostką R3 0.8 40 KM.

Fiat 126p Fiat 126p fot. zdjęcie prasowe

Fiat 126p

Najprostszym i najtańszym obecnie sposobem na rozpoczęcie przygody z klasykami z PRL-u jest Fiat 126p. Popularny Maluch produkowany był od 1973 do 2000 roku w Bielsku Białej. Przez pierwszy okres produkcji 126p był składany z podzespołów dostarczanych z Włoch. Dopiero z biegiem czasu została w pełni uruchomiona linia montażowa wraz z siecią poddostawców w Polsce. Małolitrażowy pojazd otrzymał typową dla ówczesnych modeli Fiata stylizację. Pod przednią pokrywą umieszczono koło zapasowe, akumulator i niewielki bagażnik. Wnętrze mieści cztery osoby.

Maluch otrzymał dwucylindrowy, czterosuwowy silnik napędzający tylne koła. Z pojemności 600-650 ccm wydobyto 23-25 KM, zaś w wersji BIS 700 ccm 25,2 KM. Ogromna popularność Fiata pozwala na relatywnie niskie koszty serwisowania i odbudowy, wciąż na oryginalnych podzespołach.

Więcej o:
Komentarze (40)
Polskie samochody z okresu PRL zyskują na wartości. To dobra inwestycja
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: keram01

    Oceniono 32 razy 26

    Podziwiam głęboką wiedzę "Pana Redaktora". To już jest poziom wiedzy zbliżający się do poziomu amatorskiego

  • Gość: KK

    Oceniono 20 razy 18

    Syrena nie była produkowana od początku w Bielsku tylko w FSO .

  • Gość: Zdegustowany

    Oceniono 19 razy 15

    Proszę nie obrażać inteligencji Czytelników. Poziom opisu aut przemilczę... W jaki sposób zarobić na autach wartych maksymalnie kilkanaście tysięcy. A gdzie koszty przechowywania? Poza tym gdzie to sprzedać poza Polską? Niestety widać, że na maturze od dawna już tylko koloruje się drwala...

  • vomiting_frog

    Oceniono 11 razy 9

    A ile tych mikrusów jest żeby się do tego pałować? To jest jedyny pojazd potencjalnie inwestycyjny. Ale dla tego że ich po prostu niema.
    Co do malucha moda na malucha i dostępność części wyprodukowała tyle maluchów "w drugim rzucie" że powstała malucho-bańka wartościowe będą okazy w oryginalnym stanie z niskim przebiegiem w szczególności nie powszednie wersje (przejściówki z poczatku lat 90 lepione z czego popadło i wyjeżdżające nie w standardzie wyposażenia dla rocznika wersji, eksportowe i różne inne dziwne) , Bańka maluchowa pęknie za paręnaście lat wraz z pokoleniem dla którego są "kultowe" ze względów sentymentalnych. W eleganty nawet nie ma się sensu pchać bo były robione z blachy która leżała na dworze i skorodowane były już przed malowaniem. Jak ktoś ma pecha to nawet w garażu rdzewieje.
    125 tak w szczególności włoskie wypusty 1.3.
    Polonez cóż jak ktoś lubi tylko też raczej co najwyżej Caro a najlepiej jakiś dziwak przejściówka czy coupe (truck miał szersze przednie drzwi właśnie jak w modelu coupe) natomiast to rdzewieje.
    Tarpan zuk czy nysa to się może komuś podobać natomiast to są pojazdy które dziś ciężko użytkować nawet okazjonalnie w ruchu miejskim zresztą jak 126. Natomiast do jazdy w pole dalej tak ale wtedy to się trzyma na trytce i sznurówce. Proste jak kowadło części tanie silnik można włożyć z czego padnie. Najlepiej francuski montowany w polonezie XUD9, lampy mozna dopasować nawet z ciągnika czy rozrzutnika.
    Warszawa całkiem tak choć osobiście nie jestem fanem garbusek.
    Syrena cóż trzeba kochać.
    Natomiast problemów jest wiele po pierwsze obowiązkowe OC i brak zniżki w PZmot po drugie żółte to też nie rozwiązanie bo chociażby: prawo pierwokupu skarbu państwa za zniszczenie takiego auta nawet nieumyślne w wypadku niezawinionym można wyrok dostać i nakaz odremontowania skasowanego złomka, z żółte to "uwspólnienie dobra wraz z narodem" i inni ludzie zaczynają mieć coś do tego np konserwator zabytków.
    OC rok w rok kradnie wartość takiego pojazdu trzymać to też gdzieś trzeba bo pod chmurką to większość z tych aut po 10 klatach nie nadaje się do niczego innego jak kompletny (nie mylić z generalnym silnik nie ma przebiegu) remont i wymiana wszystkiego gumowego.
    Takie auto to jako hobby jak najbardziej wtedy każde z nich i jeszcze trabant do tego nie inwestycja bo za hobby kasy się nie liczy. Nie oszukujmy się w takim autem przed każdym przeglądem trzeba do hamulców zaglądnąć a w jeżdżonym okazjonalnie i palonym od dzwonu jeszcze tłumik co parę lat aku to gdzieś się tam zawsze "narucha".
    Osobiście polecam dwusuwowe motocykle bo jeszcze można wyrwać tanio WSK bo junaki już poszły w górę.Ale to też jako hobby nie inwestycja bo nawet za 50 lat pospolita WSK nie będzie warta dzisiejszych 10 tys. Bo z powodu inflacji to i 100 może kosztować ale wartości nie nabierze.

  • Gość: Kinio

    Oceniono 5 razy 5

    Niestety sporo błędów widać w tekście. Syrena 103 miała 2 cylindry, a nie 3. Warszawa 223 i 203 miały górnozaworowy silnik 70 KM. Maluch mial 23 KM z 600 CCM lub 24 KM z 652 ccm.I jeszcze kilka innych pomyłek.

  • rozaliaroyale

    Oceniono 8 razy 4

    to ciekawe auta i sentymentalne ( tak do pojeżdżenia przez chwilę ) , ale na miłość Boską , nie oceniajmy tego pod względem komfortu , ergonomii czy bezpieczeństwa - nawet stara jedynka VW przebija te wszystkie samochody razem wzięte, pod każdym względem

  • pct3

    Oceniono 3 razy 3

    jakie przysłowie mówi o złomie, panie redaktorze?

  • Gość: tarpan

    Oceniono 1 raz 1

    Polskie tak ale nie Wloskie .Fiat 125,,126, 127, 132,Polonez to bylo wszystko opracowanie Wloskie .Polskie to tylko Syrena I pozniej zmodyfikowana M20-czyli Warszawa223 I pochodne.. Z podzespolowWarsawy produkowano samochdy -Zuk ,Nysa ,Tarpan Lublin ,Hunker.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX