Duże, rodzinne SUV-y z oszczędnym dieslem. Taka konfiguracja wciąż ma sens

Jeszcze przed dwoma laty kwota 70-80 tysięcy złotych wystarczyłaby na kupno przyzwoitego auta dla rodziny wprost z salonu. Dziś taki budżet pozwoli spełnić wymagania tylko na rynku wtórnym, również wśród pojemnych SUV-ów. Z powodzeniem znajdziemy egzemplarz japońskiego, koreańskiego lub europejskiego auta, napędzanego wciąż niezastąpionym silnikiem diesla. Taki napęd daje rozsądną relację między dynamiką a ekonomią jazdy

Do SUV-ów wsiadamy chętnie z uwagi na wyższą pozycję za kierownicą, okazały prześwit i łatwość w pokonywaniu nierówności, krawężników lub lekkich przeszkód terenowych. Auta rekreacyjne opanowały nie tylko autostrady, lecz również wielkomiejskie arterie. Stawiając na tego typu samochody, musimy pamiętać o droższych oponach, szybciej zużywających się hamulcach i elementach układu jezdnego ( wysoka masa własna). Niemniej, komfort jest tego wart. Ponadto, w autach sprzed kilku lat znajdziemy dopracowane motory wysokoprężne. Kosztami porównywalne z benzyniakami, ale wyraźnie bardziej oszczędne, zwłaszcza w trasie. Oto nasze propozycje.

Zobacz wideo Kierowca potrącił pieszego, nie ustępując mu pierwszeństwa na pasach

Kia Sorento III

Pierwsza generacja Kii Sorento miała przyzwoite zdolności terenowe dzięki ramowej konstrukcji. Była także tandetnie wykonana i niezbyt praktyczna. Znacznie bardziej cywilizowana stała się druga generacja (2009-2014). Jej ceny wahają się od 30 do 70 tysięcy zł. Z naszym budżetem możemy się jednak pokusić o egzemplarze trzeciego wcielenia z pierwszych dwóch lat produkcji (2014-2020). Nadwozie samonośne zaprojektowano od podstaw, z dużą dbałością o jakość wykonania i funkcjonalność kabiny – tym razem cztery dorosłe osoby otrzymują mnóstwo przestrzeni. W alternatywie pozostaje odmiana 7-osobowa. Materiały wykończeniowe są dobre, a w większości przypadków otrzymujemy bogate wyposażenie. Często na pokładzie znajdziemy dwustrefową klimatyzację, otwierane okno dachowe, skórzaną tapicerkę, nawigację, kamerę cofania, dołączany napęd 4x4 i automatyczne przekładnie.

Benzynowe silniki w Sorento to niewielki odsetek. 2-litrowy motor o mocy 245 KM zużywał nawet 15 litrów w mieście. Nic dziwnego, że większość ofert dotyczy ropniaków. Dostępne były dwa czterocylindrowe, udane diesle. Mniejszy to 2.0 CRDI 185 KM i w zupełności wystarczający. Nieco więcej elastyczności zapewnia 2.2 CRDI o mocy 200 KM i 441 Nm.

Hyundai Santa Fe III

Od 2012 do 2018 produkowana była trzecia odsłona Hyundaia Santa Fe – założony budżet wystarczy na egzemplarze z pierwszych 3-4 lat produkcji. Ciekawie narysowane nadwozie nie ma problemów z korozją. We wnętrzu śmiało zmieszczą się cztery dorosłe osoby z pokaźnym bagażem. Podobnie jak w Sorento, tak i tu w alternatywie pozostaje wariant z siedmioma miejscami. Jakość zastosowanych materiałów we wnętrzu nie dorównuje europejskiej konkurencji, jest jednak w pełni akceptowalna. Sytuację poprawia bogate wyposażenie zazwyczaj obejmujące skórzaną tapicerkę, nawigację, prosty tempomat, automatyczną klimatyzację czy nieskomplikowany napęd wszystkich kół ze sprzęgłem wiskotycznym. Pamiętajmy, że na rynku znajdziemy także uboższe wersje z napędem tylko na przednie koła.

Dostępne diesle to nowoczesne i całkiem oszczędne 2.0 i 2.2 CRDI o mocy odpowiednio 148-183 i 200 KM. Pracują kulturalnie i cierpią na poważne dolegliwości. Przy około 200-250 tysiącach kilometrów osprzęt może domagać się serwisu. Poza tym, wystarczy tylko regularnie zmieniać olej i filtry. Plus za akceptowalne zużycie paliwa – około 7-8 litrów w cyklu mieszanym.

Peugeot 3008 II

Ten kompaktowy SUV wyniósł Peugeota na nowy, nieznany dotąd poziom popularności w tej klasie. To przełom i jednocześnie krok w nowoczesność. W 2016 pojawiło się drugie wcielenie, zrywające z wizerunkiem nudnego poprzednika czerpiącego więcej wzorców z minivana. Teraz mamy do czynienia z klasycznym autem rekreacyjnym z reflektorami LED i prześwitem przekraczającym 21 centymetrów. W porównaniu do koreańskich lub niemieckich rywali, wystrój kabiny jest wręcz futurystyczny. Materiały w znacznej mierze są miękkie i przyjemne w dotyku, a mała kierownica dobrze leży w dłoniach. Do dyspozycji dostajemy również niezłe multimedia z dotykowym ekranem, choć do ich obsługi trzeba się przyzwyczaić. Przeciętnie oceniamy kamerę cofania. W nocy trudno coś w niej dostrzec.

Peugeot wciąż jest oferowany, choć w wersji po liftingu. W naszym budżecie zmieszczą się egzemplarze z pierwszych dwóch lat produkcji. W katalogu występowały wówczas benzynowe 1.2 i 1.6 z doładowaniem oraz diesle. I właśnie na ropniaki w tym modelu warto postawić. Już bazowy 1.6 o mocy 120 KM jest wystarczający. Do tego zużywa w trasie niewiele ponad 4 litry. W alternatywie pozostaje 2.0 HDI 136, 150 lub 180 KM. W wersji z automatem będzie przyjemnym towarzyszem codziennej eksploatacji.

Fiat Freemont

To propozycja dla dużych rodzin i jedyny taki Fiat ostatnich lat. Ma siedem miejsc i bazuje technicznie na Dodge’u Journey (2008-2011). Założenia konstrukcyjne sugerują, że mamy do czynienia z vanem. W rzeczywistości to niedzielny off-roader z prześwitem na poziomie niespełna 20 cm. 491-centymetrowy Fiat pojawił się w 2011 i przetrwał na rynku zaledwie do 2015. Ciekawie zaprojektowany wóz wydaje się idealnym rozwiązaniem dla praktycznych i aktywnych użytkowników. Kabina pasażerska z łatwością mieści cztery dorosłe osoby i pokaźny bagaż. Awaryjnie dostępny jest trzeci rząd siedzeń z dwoma miejscami siedzącymi. Lista dodatków obejmuje elektrycznie sterowane szyby i lusterka, dwustrefową klimatyzację, systemy wsparcia kierowcy, przeciętne nagłośnienie, skórzaną tapicerkę i napęd na cztery koła.

Zwolennicy benzynowego źródła mocy mogą postawić na trwałe jednostki 2.4 i 3.6 V6 o mocy 170 i 280 KM, ale to zaledwie 5 procent polskiej oferty. Resztę ogłoszeń stanowią ropniaki. Te we Freemoncie to włoskie 2.0 JTD o mocy 140 lub 170 KM. W mocniejszym pojawiła się automatyczna skrzynia, a także napęd na cztery koła. Warto pamiętać, że autorskie diesle Fiata wytrzymują 400-500 tysięcy km przebiegu. W naszym budżecie mieszczą się wychuchane egzemplarze z końcówki produkcji.

Audi Q7 I

Teraz czas na odrobinę prestiżu. Pamiętajmy jednak, że to wyraźnie droższe w obsłudze auto względem popularnych marek. W kontrze zapewnia znacznie wyższy komfort i dobre własności jezdne. Przy okazji, wprowadzenie olbrzymiego jak na europejskie standardy Audi auta, było sporym wydarzeniem. Obok luksusu i typowej dla Niemców jakości wykonania, Q7 doskonale spełnia się w roli auta rodzinnego. Pierwsza generacja produkowana była od 2005 do 2015, wykorzystując płytę podłogową z Porsche Cayenne I i VW Touarega I – również wytwarzano je w Bratysławie. Nadwozie nie ma żadnych problemów z korozją. W kabinie też próżno szukać słabych punktów – użyte materiały są solidne i trwałe. Przestrzeni nie zabraknie dla czterech dorosłych osób, a w bagażniku opcjonalnie montowano chowane w podłodze dwa dodatkowe krzesełka. Lista dodatków jest niebywale obszerna. To między innymi czterostrefowa klimatyzacja, multimedia, skórzana tapicerka, automatyczna przekładnia i obowiązkowy napęd na cztery koła quattro.

W kwestii silników diesla, Q7 oferuje sprawdzone motory o dużej pojemności. Na ich serwis warto zarezerwować kilka tysięcy zł na starcie. Odznaczają się świetną dynamiką i wysoką kulturą pracy. To 3.0 V6 TDI o mocy 204-245 KM i 4.2 V8 TDI generujące 326-340 KM.

Renault Koleos II

Zamiast leciwego SUV-a segmentu premium z powodzeniem możemy pokusić się o kupno popularnego, znacznie młodszego modelu. Propozycją wartą uwagi jest Renault Koleos drugiej generacji. Produkowano go w Korei i w rzeczywistości jest Samsungiem QM6 z logo francuskiej marki. Nadwozie jednak nie zdradza koreańskiego pochodzenia, także pod względem jakości. Wnętrze jest obszerne i wykonane na poziomie innych modeli francuskiej marki, z których pochodzi szereg elementów bezpieczeństwa i dość intuicyjnie działające multimedia. Koleos II pojawił się w 2016, a nasz budżet pozwoli na egzemplarz z pierwszego roku produkcji. Co ważne, Renault urzeka bogatym wyposażeniem. Z łatwością znajdziemy sztukę z napędem 4x4, dotykowym ekranem multimediów i nawigacją, skórzaną tapicerką, panoramicznym dachem czy automatyczną przekładnią.

Początkowo oferta silników diesla sprowadzała się do jednostek 1.6 dCi 130 KM, 1.7 dCi 150 KM i 2.0 dCi 177 KM. Cechuje się niezłą dynamiką, wysoką trwałością i ascetycznym zapotrzebowaniem na olej napędowy. Wystarczy im regularny serwis.

Jeep Grand Cherokee IV

To jeden z tych nielicznych samochodów, którym bez obaw zjedziemy z utwardzonej ścieżki. Czwarta generacja towarzyszy nam od 2009. Dopiero w 2021 zdecydowano się zakończyć produkcję i przedstawić światu następcę. Niemniej, 482-centymetrowy SUV okaże się wyjątkowo przyjemnym kompanem zarówno podczas miejskich, jak i autostradowych podróży. Mając w kieszeni 70-80 tysięcy zł, z powodzeniem możemy zapolować na egzemplarze z lat 2012-2013. Typowo amerykańska prezencja i jakość wykonania nawet dziś przyciąga nie tylko wiernych miłośników marki. Przyzwoicie zabezpieczone przed korozją nadwozie skrywa całkiem przestronne wnętrze z obszernymi fotelami. Jakość materiałów nie przypomina tej z Audi czy BMW, ale jest przyzwoita. Zaskakuje natomiast solidne wykonanie, dzięki czemu wszelkie udogodnienia elektronicznie działają po latach intensywnego użytkowania.

Pod maskę czwartego wcielenia trafiały jednostki 6 lub 8-cylindrowe. Najmocniejszy benzyniak rozwijał imponujące 707 KM i blisko 900 Nm. Sprint do setki w niespełna 4 sekundy w aucie o masie przekraczającej 2 tony robi wrażenie. Dla miłośników relaksacyjnej eksploatacji przewidziano 3.0 CRD. O ile w poprzedniku wykorzystywano motor z Mercedesa, o tyle w tej generacji to konstrukcji VM Motori. Generuje 190, 240 lub 250 KM. Włoski silnik miewa problemy z układem wtryskowym, ale uchodzi za solidny w ogólnym rozrachunku.

Volkswagen Tiguan I

Na rynku wtórnym dużą popularnością i uznaniem cieszy się również Volkswagen Tiguan pierwszej generacji. Drugie wcielenie wyjątkowo dobrze trzyma cenę i dostępne jest od 90-95 tysięcy zł. Niemniej, kompaktowy SUV niemieckiej marki starzeje się z godnością i nie wykazuje zauważalnych problemów z korozją - produkowany był od 2007 do 2016 dla europejskich rynków. Jak przystało na produkt koncernu VAG, wnętrze jest przemyślane i wykonane z wytrzymałych materiałów. Z przodu warunki podróży są optymalne dla każdego, a na kanapie przestrzeni jest niewiele mniej. Tiguan zapewnia pasażerom niezłe multimedia z dobrym nagłośnieniem, szyberdach, dołączany napęd wszystkich kół, dwusprzęgłową przekładnię DSG, skórzaną tapicerkę i wiele systemów wsparcia.

80 tysięcy złotych to kwota wystarczająca na egzemplarz z końca produkcji, co w przypadku silników diesla dostępnych w tym modelu jest szczególnie ważne. Czterocylindrowy diesel 2.0 TDI o mocy 140-177 KM wykorzystuje wtrysk common-rail i cechuje się dobrą kulturą pracy. Do tego potrafi być wyjątkowo oszczędny i zarazem dynamiczny. Opcjonalny system 4x4 ze sprzęgłem typu Haldex również nie sprawia trudności eksploatacyjnych.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.