Używany Opel Corsa D (2006-2014) - różne oblicza miejskiego malucha

Opel Corsa to jeden z najpopularniejszych na rynku wtórnym "maluch", którego przeznaczeniem są lokalne dojazdy do pracy, szkoły czy po sprawunki. Najliczniej reprezentowana w ogłoszeniach jest jego czwarta generacja, która - w zależności od wersji silnikowej (od 60 do 210 KM) - prezentuje różne oblicza, stanowiąc przede wszystkim dobrą i niedrogą propozycję auta do jazdy na co dzień. Jakie są opinie użytkowników i co się w nim psuje?

Czwarta generacja Corsy miała niełatwe zadanie, przejmując sukcesję po lubianym i szanowanym maluchu Opla oznaczonym literką C. Corsę D zaprezentowano w roku 2006, rozpoczynając jej 8-letnią karierę w segmencie B. Cztery lata po debiucie przeprowadzono facelifting, odświeżając nieco jej wygląd i wyposażenie, oraz przypieczętowując zmiany w palecie silników, do których doszło rok wcześniej.

Więcej opinii na temat używanych samochodów znajdziesz na Gazeta.pl

Nowa Corsa nieco urosła i stężała względem swej poprzedniczki (wykorzystuje tę samą płytę podłogową co Fiat Grande Punto), a niektórzy twierdzą, że również wypiękniała (lub zbrzydła – kwestia gustu). Na pewno wygląda nowocześniej, wpisując się w ogólny trend panujący w motoryzacji. Zmianom nie uległy jej wersje nadwoziowe – producent uznał, że rolę auta miejskiego najlepiej pełnią hatchbacki: 3- (dla singli) i 5-drzwiowy (dla rodzin). Bagażnik w obu ma identyczną pojemność 285 l, którą można zwiększyć, składając siedzenia, odpowiednio do 1050 lub 1100 l – jako minus należy potraktować brak równej powierzchni załadunkowej. Kokpit zdominowany przez okrągłe formy nawiewów i zegarów można uznać za estetyczny i dobrze wykonany, choć z upływem lat plastiki zaczynają dawać znać o sobie, trzeszcząc czasem głośniej, a czasem ciszej (skrzypią również drzwi).

Używany Opel Corsa D (2006-2014) - od Esencji do Kosmosu

Corsa D występowała w kilku wersjach wyposażeniowych, a liczne dodatki można było zażyczyć sobie opcjonalnie. W podstawowej wersji Essentia znajdziemy tylko ABS, dwie poduszki powietrzne, wspomaganie i centralny zamek. „Luksus" w postaci… elektrycznych szyb czy regulowanej kierownicy pojawia się dopiero w wersji Enjoy, a klimatyzacja manualna, radio z CD, 6 airbagów, podgrzewana kierownica i samoregulujące się światła – w Cosmo. Dla fanów bardziej dynamicznej jazdy przewidziano wersję Sport dysponującą lepszym zawieszeniem.

Zobacz wideo Poznajcie Opla Grandland X Hybrid

Paleta silników Corsy D przypomina rozwiązania z jej poprzedniczki. Wyjściowym motorem benzynowym jest trzycylindrowy 1.0 o mocy 60 KM, któremu po faceliftingu w 2010 r. przybyło dodatkowych 5 koni mechanicznych. To nadal zbyt mało, by skutecznie radzić sobie z autem ważącym ponad tonę. Silnik, by samochód jako tako jechał (przyspieszenie w... 18,2 sek. do „setki"!), wymaga „kręcenia", co nie tylko wyraźnie czuć (i słychać) w kabinie, ale również… w portfelu, gdyż jego deklarowana niska paliwożerność nijak się ma do rzeczywistości. Producent udało się nieco poprawić problem nietrwałego (a teoretycznie bezobsługowego!) łańcucha rozrządu trapiący też trzecią generację Corsy 1.0, ale nie w pełni go wyeliminować.

Używany Opel Corsa D (2006-2014) - polecane benzyniaki

Dużo roztropniejszą propozycją dla osób szukających ekonomicznej „benzyny" są wolnossące 4-cylindrowe silniki o pojemności 1.2 l (69, 80, 86 KM) i 1.4 l (90 i 101 KM), które dużo żwawiej przyspieszają, wciąż notując niskie spalanie w okolicach 5-6 l/100 km. Jednostki te dobrze akceptują gaz LPG, co odkrył sam producent, wprowadzając na rynek partie samochodów z fabryczną instalacją. Ich czułym punktem bywają cewki zapłonowe, jednak rynek oferuje dziś mnóstwo zamienników, a wymiana listwy nie jest trudna.

Bardzo chwaloną jednostką, która trafiła pod maskę Corsy D w roku 2012 (czyli już po faceliftingu), jest doładowany 1.4 Turbo o mocy 120 KM, który zapewnia dobrą dynamikę przy zachowaniu niskiego spalania. Dobrze współpracuje również z gazem, jednak na rynku wtórnym ma status białego kruka.

Dla miłośników Corsy szukających mocniejszych wrażeń producent przygotował turbodoładowaną jednostkę 1.6 T (jedyna wśród benzyniaków z paskiem w rozrządzie – jego wymiana zalecana jest po 150 tys. km lub 10 latach), która w spokojniejszym wariancie oferuje 150 KM, natomiast w sportowych odmianach dysponuje już niebagatelną mocą 192 KM (OPC) i 210 KM (OPC Nürburgring Edition). Aby samochód sprostał takiemu tabunowi koni mechanicznych (które w Polsce bywają… gazowane), poza funkcjonalnymi (i wizualnymi) dodatkami w rodzaju dyfuzora, bocznych fartuchów, aerodynamicznych zderzaków czy wyprofilowanych foteli Recaro, wyposażono go m.in. w mocniejsze hamulce i wytrzymalsze, utwardzone zawieszenie (w OPC NE: amortyzatory Bilstein, hamulce Brembo, mechaniczna szpera). Nie mogło być inaczej, wszak auto przyspieszające do „setki" w ok. 7 sek. wymaga bardziej profesjonalnych rozwiązań niż jego 60-konny brat z silnikiem 1.0 pod maską…

Używany Opel Corsa D (2006-2014) - lepszy diesel z Włoch czy Japonii?

Podobnie jak w Corsie C paletę silników wysokoprężnych tworzą konstrukcje Fiata: 1.3 CDTI (75 KM, 90 KM oraz – od 2009 r. – 95 KM) oraz Isuzu: 1.7 CDTI (125 KM i 130 KM) – wszystkie z common railem. Włoski diesel jest oszczędny, ale w swoim najsłabszym wariancie dość ospały. W nim również dochodzi do zjawiska rozciągnięcia łańcucha rozrządu (by temu przeciwdziałać, warto zdecydowanie częście wymieniać olej niż zaleca producent), czasem pada turbosprężarka, rozszczelnia się pompa wysokiego ciśnienia lub przytyka się EGR. Lepsze opinie gromadzi propozycja japońska (z paskiem w rozrządzie, wymagającym wymiany po 150 tys. km) – o wiele żwawsza i równie oszczędna, której nie trapią większe przypadłości. Ma jednak ważny atrybut, który nie wszyscy poważają – posiada filtr cząstek stałych (standardowo montowany też w 95-konnej jednostce Fiata, a także – na życzenie – w słabszych wersjach 1.3 CDTI). Jak wiadomo, DPF wymaga dbałości i częstego serwisowania, zwłaszcza gdy samochód porusza się głównie z niskimi prędkościami po mieście.

Zastanawiając się nad wyborem wersji silnikowej, warto wcześniej przeanalizować wszystkie „za i przeciw": czy warto postawić na droższego w zakupie i utrzymaniu, ale oszczędniejszego na co dzień diesla, czy lepiej wybrać tańszą i być może mniej kłopotliwą benzynę, żądającą od nas wyższych rachunków na stacji paliw. A może samochód z instalacją gazową? Oferta Corsy D na rynku wtórnym jest szeroka i każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Wybór, choć niezbyt szeroki, mamy również wśród skrzyni biegów – na rynku przeważają 5-biegowe skrzynie manualne, ale dostępne są również „szóstki" łączone z benzynowym 1.6 Turbo, tradycyjne automaty parowane z benzynowym 1.4 oraz najmniej godne zaufania półautomaty Easytronic, które niewolne są od przypadłości znanych z trzeciej generacji Corsy (zwłaszcza problemy ze sterownikiem).

O ile zawieszenie Corsy D (przód: kolumny McPhersona, tył: belka skrętna) nie sprawia większych problemów (poza typową obsługą w postaci np. wymiany zużywających się sworzni czy łączników stabilizatora oraz niezbyt trwałymi amortyzatorami z tyłu), o tyle większej uwagi wymaga serwis hamulców postrzeganych jako nietrwałe (mowa zwłaszcza o oryginalnych elementach). Nie są to jednak drogie części, a ich wymiana nie jest skomplikowana, choć czasem więcej czasu potrzeba na znalezienie przyczyny świecenia się kontrolki ABS-u.

Używany Opel Corsa D (2006-2014) - woda w skrzynce z bezpiecznikami

Kupując małego Opla, być może będziemy musieli zaprzyjaźnić się z elektrykiem samochodowym, który z pewnością wie, że poszukiwanie źródła jakichkolwiek problemów należy rozpocząć od… skrzynki z bezpiecznikami. Bywa, że w egzemplarzach z pierwszych lat produkcji wcieka do niej woda, powodując strajk urządzeń pokładowych. Komputer z dobrym oprogramowaniem przyda się także do diagnostyki mapy silnika, która czasem wymaga poprawek i aktualizacji. W naszej książce adresowej prawdopodobnie przyda się również telefon do blacharza, który będzie musiał zaradzić pojawiającym się ogniskom korozji na masce, nadkolach, drzwiach i progach (odporność poszczególnych elementów na rdzę różni się zależnie od okresu produkcji). Intrygującą właściwością Corsy są też zdarzające się… puste oczodoły lusterek, z których wypadają szkła.

Czwarta generacja Corsy posiada liczną reprezentację na portalach ogłoszeniowych, gdzie można znaleźć zarówno 60-konne „golasy" za kilka tysięcy złotych, jak i dopieszczone, 210-konne „Nürburgringi" za ponad 30 tysięcy złotych. Jest w czym wybierać, dlatego w czasie oględzin warto przyjrzeć się newralgicznym punktom auta, oceniając ich stan i uwzględniając konieczność ewentualnej naprawy bądź wymiany. Zadbana Corsa D może posłużyć jeszcze wiele lat, odwdzięczając się bezawaryjną, tanią jazdą.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.