Renault Austral mnie zszokowało. Nie wiedziałem, że 4Control Advanced daje aż tyle

Kiedy przyszła moja kolej do jazdy naszym długodystansowym Renault Australem, nowy francuski SUV naprawdę mnie zaskoczył.

Zawsze po francuskiej stronie motoryzacji było mi bliżej do Peugeota i nigdy tego nie ukrywałem, ale ostatnie modele Renault sprawiają, że zaczynam być fanem obydwu wiodących marek znad Sekwany. Pierwszy kontakt z Australem jest co najmniej szokujący. Mamy w końcu do czynienia z kompaktowym SUV-em marki popularnej, a poziom wykonania i sam nowoczesny projekt wnętrza kojarzy się raczej z rasową marką premium. Jednak na wnętrzu w naszym długodystansowym teście skupi się Łukasz, a jego tekst znajdziecie w odnośniku poniżej. Ja skupię się na drugiej z rzeczy, których po Australu się nie spodziewałem.

Z początku nie potrafiłem Australem zaparkować. Zaskakiwał na każdym kroku

Z tytułu już na pewno wiecie, że chodzi mi o 4Control Advanced, a więc tylną oś skrętną. Renault już takie rozwiązanie oferowało, ale Austral wprowadza najnowszą generację. Francuzi od 15 lat udoskonalają to rozwiązanie i trzeba przyznać, że warte jest dopłaty. W Australu możemy regulować siłę wsparcia skrętu tylnej osi. W maksymalnym położeniu, promień skrętu to zaledwie 10,1 metra. Wynik na poziomie tylnonapędowych, kompaktowych elektryków lub zwinnych samochodów miejskich.

I to naprawdę czuć! Tylną oś skrętną znamy z dużych samochodów klasy premium, gdzie służy do poprawy zwinności największych modeli w gamie. Lekko wspomaga kierowcę, a jej działanie jest delikatne, trzeba tylko przywyknąć, że auto zachowuje się trochę inaczej. W kompaktowym Australu tylną oś skrętną czuć o wiele bardziej. Nie raz miałem wrażenie, że podczas parkowania lub skręcania SUV-a chwyciła jakaś niewidzialna dłoń i po prostu przekręciła.

Do tego stopnia, że na początku się na Australa irytowałem, ponieważ nie potrafiłem go prosto zaparkować. Zawsze stał krzywo, bo nie mogłem wyczuć, jak bardzo tylne koła mi pomogą. Tylko na początku. Do tylnej osi skrętnej bardzo łatwo się przyzwyczaić, a z SUV-a o długości 4,5 metra czyni zaskakująco poręczne auto. Nowe Renault świetnie odnajdowało się w ruchu miejskim. Wcale mnie nie dziwi, że na pomysł wsadzenia 4Control Advanced na pokład kompaktowego auta wpadli przyzwyczajeni do ciasnych miast i trudnych manewrów Francuzi. To działa i pomaga.

 

Przy wyższych prędkościach tylne koła działają inaczej

Umieszczony na tylnej osi siłownik może skręcić tylne koła Australa o kąt do pięciu stopni w kierunku przeciwnym do kół przednich (do 3,5 stopni w poprzedniej generacji układu kół skrętnych), a Renault podkreśla, że to bardzo duże osiągnięcie techniczne.

Przy większych prędkościach lub podczas pokonywania zakrętów z prędkością powyżej 50 km/h koła tylne skręcają o kąt do jednego stopnia w tym samym kierunku co koła przednie. Za sterowanie skrętem tylnych kół odpowiada zamontowany na tylnej osi siłownik, działający w oparciu o sygnały pochodzące z układu wspomagania kierownicy, silnika i układu stabilizacji toru jazdy ESP. To sprawia, że Austral potrafi zaskoczyć tym, jak sprawnie potrafi pokonać zakręt i jak dobrze trzyma się nawierzchni. Mało kto rodzinnym SUV-em będzie szalał w zakrętach, ale Austral potrafi pokazać pazur. Kiedy już do systemu 4Control Advanced przywykniemy, a dzieje się to szybko, to znacznie wzrasta komfort i frajda z jazdy. Bardzo polubiłem się ze skrętną tylną osią, czego w ogóle się nie spodziewałem przed testem. Przyznam, że w takim SUV-ie wydawała mi się fanaberią, a naprawdę się przydaje.

Renault Austral E-Tech hybrid 4ControlRenault Austral E-Tech hybrid 4Control fot. Filip Weremij

Działanie 4Control Advanced można personalizować i dostosować pod siebie

W Renault Australu warto pobawić się trybami jazdy i dobrać swój ulubiony, ponieważ zmieniają nie tylko reakcje na gaz. W zależności od wstępnie zaprogramowanego trybu jazdy – Eco, Comfort lub Sport – możliwe jest w ramach każdego z nich wybranie jednego z 13 dostępnych poziomów ustawień. - Wpływają na sposób działania układu jezdnego i pozwalają precyzyjnie dobrać intensywność doznań z jazdy poprzez zmianę siły wspomagania układu kierowniczego, szybkości reakcji układu jezdnego i silnika, kontrolę trakcji oraz kontrolę przyspieszenia - tłumaczy sam producent.

Również działanie tylnej osi można skonfigurować zgodnie ze swoimi upodobaniami. Na czas testu zapisałem sobie swoje ulubione ustawienie 4Control Advanced w trybie Perso. To tryb, w którym wszystko możemy ustawić, tak jak lubimy. U innych producentów najczęściej nazywa się Individual.

Renault Austral E-Tech hybrid 4ControlRenault Austral E-Tech hybrid 4Control fot. Filip Weremij

Tylna oś skrętna 4Control Advanced. Bajer, który bardzo łatwo polubić

System 4Control Advanced dostępny jest dla wersji wyposażenia iconic oraz iconic esprit Alpine. W obydwu przypadkach dopłata to siedem tysięcy złotych. Pozostaje więc zadać pytanie, czy warto. To oczywiście zależy już od was. Renault Austral bez 4Control Advanced oczywiście także daje sobie radę, nie jest to w końcu SUV gigant, w którym taki system byłby niezbędny do wygodnej jazdy.

Jednak polecam chociaż przejechać się egzemplarzem testowym i sprawdzeniu, jak sprawuje się na drodze. To ciekawe doświadczenie, a Austral z 4Control Advanced z pewnością nie raz was zaskoczy swoją zwinnością. Działanie tylnej osi rzeczywiście czuć. Zwłaszcza podczas miejskich manewrów. Niby bajer, a jaki fajny! 4Control Advanced zaskoczyło mnie dwukrotnie. Najpierw, że w ogóle jest w SUV-ie tych rozmiarów, a potem, jak bardzo się z tym rozwiązaniem polubiłem. Samochód do testu użyczyło Renault Polska Sp. z o.o. Firma nie miała wglądu w treść artykułu przed publikacją.

Zobacz wideo Nowe Renault 5. Poznaliśmy z bliska elektrycznego malucha z Francji
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.