Opinie Moto.pl: Volvo C40 Recharge P8. Wilczek w grubej owczej skórze

408 KM to imponująca moc. Niezależnie, czy jedziemy wygodną limuzyną, czy sportowym coupe. W świecie elektryków osiągnięcie takiego wyniku nie jest jednak specjalnym wyczynem, przez co producenci chętnie tworzą piekielnie mocne warianty swoich, w zamyśle rozsądnych i raczej wyciszających, aut. Właśnie takie jest Volvo C40 Recharge P8.

Pamiętacie jeszcze taką markę jak Saab? Zakładam, że większości z was jest dobrze znana. Zapewne słyszeliście o łatce, którą przyszyto jej pojazdom. W obiegowej opinii miały być to auta, którymi poruszali się przede wszystkim architekci o wysublimowanym guście. Cóż, szwedzki producent skończył, jak skończył, a przedstawiciele wspomnianej grupy zawodowej zostali z niczym. No, może nie do końca — mieli do wyboru jeszcze Volvo, przejęte w 2010 roku przez chińskie Geely. Prowadząc C40 Recharge doszedłem do wniosku, że ten crossover może być dla nich idealnym samochodem. Więcej podobnych motoryzacyjnych recenzji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Zobacz wideo

Volvo C40 Recharge. Crossover, który mnie nie brzydzi

Mimo iż powyższy śródtytuł nie brzmi zbyt pozytywnie, to jest to najprawdziwsza prawda. Wiele crossoverów i SUV-ów coupe wygląda pokracznie. Zwłaszcza drugi z wymienionych typów nadwozi mnie nad wyraz mierzi. Spójrzmy chociażby na Mercedesa GLE Coupe czy BMW X6. Prezentują się tak, jakby na ich tył spadł fortepian. W C40 Recharge takiego wrażenia szczególnie nie odniosłem. Auto mierzące 443,1 cm długość, 185 cm szerokość  i 158,2 cm wysokość (rozstaw osi to 270,1 cm) prezentuje się całkiem zgrabnie i dynamicznie. W porównaniu do konkurencji nie wydaje się być zaprojektowanym na siłę, tak jakby miało zalepić dziurę w gamie modelowej. Co prawda, tak jak nie lubię SUV-ów i ich pochodnych, tak C40 Recharge mnie nie odrzuca, a nawet wpisuje się w moje gusta.

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Z kolei we wnętrzu panuje spokój i harmonia. Nie ma tutaj dziwnie wystających ekranów, krzykliwych dodatków, przetłoczeń, wzorów. Prostota — to słowa idealnie podsumowuje, to co zastajemy w środku C40 Recharge. W topowej wersji z szarą wełnianą tapicerką (dopłata 10 700 zł) ciekawym detalem jest kryształowa dźwignia zmiany biegów stworzona przez Orrefors, szwedzkiego producenta luksusowych wyrobów ze szkła. Interesująco prezentują się również podświetlane listwy z motywem linii topograficznych parku narodowego Abisko. A wszystko to wykonane z niebywałą wręcz starannością. Nawet najmniejsze detale zostały dopracowane. Zwłaszcza miło zapamiętałem pokrętła przy kratkach nawiewu, które pracują z przyjemnym oporem.

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Centralny wyświetlacz został elegancko wtopiony w deskę rozdzielczą, przez co nie przytłacza i wygląda naturalnie. Co ciekawe, multimedia zostały oparte o system Android Automotive przygotowany przez Google. Nie będę się zbytnio rozpisywać na jego temat - jest po prostu wygodny, przejrzysty i intuicyjny. Można go również obsługiwać głosowo, przez co wszystko staje się wręcz banalnie proste. Poniżej ekranu umieszczono niewielki panel sterowania z klasycznymi przyciskami do włączania m.in. świateł awaryjnych, ogrzewania szyb, radia itd.

Wydawałoby się, że we wnętrzu nie znajdziemy wiele miejsca, jednak jest go wystarczająco. Można uznać, że jest przytulnie. Z przodu nie ma się do czego przyczepić, jednak z tyłu wyższe osoby będą mogły narzekać na brak przestrzeni nad głową. Przynajmniej ja siedziałem tam nieco przygarbiony. Co ciekawe, mimo iż pochylony dach wpłynął na przedział pasażerski, tak w porównaniu do siostrzanego XC40 pojemność bagażnika prawie się nie zmieniła — w C40 wynosi 413 l, a w XC40 jest to 419 l. Po złożeniu tylnej kanapy wzrasta ona do 1205 litrów. Do dyspozycji mamy jeszcze niewielki, 31-litrowy frunk.

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Volvo C40 Recharge P8. Spokojnie, tylko spokojnie

Przechodząc do kwestii wrażeń płynących z jazdy, muszę przypomnieć, że Volvo C40 Recharge przeszło niedawno delikatny lifting. Największą zmianą w przypadku najmocniejszego wariantu P8 z dwoma silnikami, było umieszczenie na tylnej osi motoru o mocy 183 kW, a na przedniej nowego silnik o mocy 117 kW. Łączna moc nie uległa zmianie i nadal pozostaje na poziomie 408 KM, jednak zwiększył się zasięg - z 451 km do 507 km. W poprzedniej, opisywanej w tym artykule wersji, oba silniki mają tę samą moc. Poza tym wszystko zostało po staremu.

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Po zajęciu miejsca w fotelu kierowcy i zapięciu pasów wybieramy bieg na dźwigience skrzyni i ruszamy. Czy zapomniałem o uruchomieniu silnika? Otóż nie - już w chwili otwarcia drzwi auto jest gotowe do jazdy. Próżno szukać tutaj przycisku start. Wsiadamy i jedziemy. Proste? Proste. Jak przystało na elektryka, wszystko odbywa się w ciszy, gładko i sprężyście, ale... nieco nudno. Charakter C40 Recharge jest bardzo spokojny, wręcz kojący, odstresowujący. Mimo iż do dyspozycji mamy olbrzymie stado koni mechanicznych, nic nie zachęca nas go galopu. Przyśpieszenie do setki w 4,7 sek. to zaskakujący wynik, jednak niezbyt często nachodziła mnie ochota, by zweryfikować tę producencką deklarację. Oczywiście gdy wymaga tego sytuacja, C40 może wyszczerzyć swoje kły. Co ciekawe, nie ma tutaj dodatkowych trybów jazdy. C40 jest, jakie jest i nic tego nie może zmienić. Mnie taka koncepcja bardzo pasuje.

Możliwe, że takie spokojne zestrojenie auta ma pomóc w oszczędnej jeździe, a przy okazji nie wykastrować potencjału napędu. Zwłaszcza że zasięg w "przedliftowej" wersji jest nieco ograniczony. Podawany przez producenta wynik 451 km nie wydaje się szczególnie imponującym wynikiem, zwłaszcza że w rzeczywistości jest on znacznie niższy. Wszystko ze względu na spory apetyt C40 na energię. Jadąc przeważnie spokojnie, uzyskałem średnie zużycie energii na poziomie ok. 23 kWh/100 km (pojemność akumulatora wynosi 78 kWh). Jednak nie oszukujmy się — szwedzki crossover jest przeznaczony do przemieszczania się w mieście, gdzie kwestia zasięgu to rzecz drugorzędna. Na szczęście w elastycznej jeździe i oszczędzaniu energii pomaga opcja sterowania wyłącznie za pomocą prawego pedału. Po włączeniu w ustawianiach funkcji "One pedal" pedał gazu staje się "hybrydowy" - po jego naciśnięciu przyśpieszamy, a odpuszczając, hamujemy. Pedał hamulca jest oczywiście nadal włączony, jednak przydaje się jedynie w sytuacjach awaryjnych.

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Także właściwości jezdne C40 sugerują, że jest to auto raczej miejskie. Duża waga, która przekracza 2,2 tony, jest zdecydowanie wyczuwalna, zwłaszcza przy hamowaniu i jeździe po serpentynach. Układ kierowniczy też nie jest jakiś szczególnie responsywny, jednak w codziennym użytkowaniu nie można narzekać. Zawieszenie to także "elektryczny standard" - jest nieco sztywno, jednak nadal komfortowo. Na szczęście fotele są bardzo przyjemne, może nieco twardawe, oferują dobre podparcie dla nóg i trzymanie boczne. Narzekać mogą jednak osoby podróżujące z tyłu - oprócz niewielkiej przestrzeni nad głową, kolejnym minusem jest dość krótkie siedzisko kanapy.

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Volvo C40 Recharge P8Volvo C40 Recharge P8 Fot. Maciej Flis-Flisiński

Volvo C40 Recharge P8. Podsumowanie

Prostota, łączący klasykę z nowoczesnością design, spokojne usposobienie, a przy okazji jakość wykonania - to najważniejsze cechy C40 Recharge P8. Mimo dużej mocy i świetnego przyspieszania nie jest to samochód stworzony z myślą o dynamicznej jeździe. Jest trochę jak mnich z klasztoru Shaolin, który świetnie zna kung-fu, jednak głównie skupia się na medytowaniu. W szwedzko-chińskim crossoverze zdecydowanie wygrywają skandynawskie geny. I w sumie bardzo dobrze.

Pod względem cenowym nie jest jednak tak przyjemnie. W testowanej wersji, z wyposażeniem Ultimate (system nagłośnienia od Harman Kardon, kamera 360 stopni, elektrycznie sterowane fotele itd.) Volvo C40 Recharge P8 kosztował do niedawna 284 600 zł. Aktualna wersja, już po liftingu (większy zasięg, reszta w gruncie rzeczy pozostała po staremu) zdecydowanie podrożała - 302 900 zł. Samochód użyczyło do testu Volvo Cars Poland. Firma nie miała wpływu i wglądu w treść przygotowanej publikacji. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA