Opinie Moto.pl: Mercedes EQS SUV 580 4Matic. Elektryczny kolos z gracją baletnicy

EQS SUV to największy i najbardziej ekstrawagancki SUV w elektrycznej gamie Mercedesa. Swój majestat manifestuje zwłaszcza w topowej wersji 580 4MATIC. Czy jednak bateryjny flagowiec stuttgarckiej marki jest tak dobry, jak twierdzi producent?

Mercedes EQS SUV jest olbrzymi. Mimo że auta producentów ze Starego Kontynentu stale rosną, tak od flagowego elektrycznego SUV niemieckiej marki wręcz bije przepych na amerykańską modłę. W sumie nie ma się w sumie czemu dziwić — model ten montowany jest w Tuscaloosie w Alabamie. Co zabawne, na pierwszy rzut oka jego sylwetka może sprawiać wrażenie nieco bardziej atletycznej. W końcu desing elektryków Mercedesa podporządkowany jest aerodynamiczności. Wystarczy spojrzeć w specyfikację techniczną. Inżynierom udało się uzyskać zaskakująco niski współczynnik oporu powietrza wynoszący zaledwie 0,26 Cx. Gdy jednak zaparkujemy go obok samochodów użytkowanych przez przeciętnych Kowalskich, zdamy sobie sprawę z jego masywności. Mierzący 512,5 cm długości, 195,9 cm szerokości i 171,8 cm wysokości EQS SUV staje się niekoronowanym królem większości parkingów (oczywiście tam, gdzie nie ma jego większego krewniaka GLS-a lub sprowadzonych ze Stanów drogowych lotniskowców).

Mercedes EQS SUV 580 4MaticMercedes EQS SUV 580 4Matic Fot. Maciej Flis-Flisiński/Moto.pl

Mercedes EQS SUV 580 4MaticMercedes EQS SUV 580 4Matic Fot. Maciej Flis-Flisiński/Moto.pl

Zobacz wideo

Co oczywiste, dzięki takim wymiarom wszystko staje się wygodniejsze. Do kabiny wręcz wskakujemy (wyżsi podróżujący nie muszą nawet korzystać z wysuniętych progów), nad głową mamy bardzo dużo miejsca, a pasażerowie zasiadający w drugim rzędzie daliby radę rozłożyć tam namiot. Nawet koszykarz nie mógłby narzekać na brak przestrzeni. Warto zaznaczyć, że auto wyposażone zostało w dodatkowy trzeci rząd siedzeń. Tutaj sprawy się komplikują. Dwa dodatkowe fotele należy traktować raczej jako opcję awaryjną — miejsca jest bardzo mało. Co więcej, by móc się w nich jakkolwiek usadowić, pasażerowie z drugiego rzędu muszą przesunąć fotele do przodu i poświęcić przy tym sporo przestrzeni na kolana.

Mercedes EQS SUV 580 4MaticMercedes EQS SUV 580 4Matic Maciej Flis-Flisiński/Moto.pl

Gdy już zajmiemy miejsce za kierownicą i rozsiądziemy się w dużym fotelu, w którym jedynie ustawienie zagłówka w płaszczyźnie poziomej odbywa się ręcznie (szkoda, w tej klasie pojazdu aż prosi się o kompletną elektryczną regulację), powita nas olbrzymi, ciągnący się przez całą szerokość deski rozdzielczej Hyperscreen, który w topowej 580 4Matic jest montowany w standardzie. Jak wiele osób już wie, nie jest to jeden wyświetlacz, a trzy ekrany ukryte pod jedną taflą szkła. Tak czy inaczej, na fanach różnego rodzaju gadżetów robi on kolosalne wrażenie.

Na szczęście dobre wrażenie sprawia nie tylko sam jego rozmiar, ale także funkcjonalność i jakość grafiki. Co do zasady wszystko odbywa się płynnie, system całkiem żwawo spełnia wszystkie nasze polecenia, jednak od czasu do czasu zdarza mu się nieco dłużej "pomyśleć". Gdy jednak nie mamy ochoty szperać w ustawieniach i przeklikiwać wszystkich opcji, swoje usługi poleca asystent głosowy, który na szczęście nieźle wywiązuje się z powierzonych mu zadań. Względem poprzednich wersji stał się jednak nieco bardziej poprawny politycznie. Na już sztampowe pytanie "Co sądzisz o BMW?", odpowiedział, że są to "starzy, dobrzy znajomi". Wolałem jego starszą, bardziej sarkastyczną wersję.

Mercedes EQS SUV 580 4MaticMercedes EQS SUV 580 4Matic Fot. Maciej Flis-Flisiński/Moto.pl

By luksusu stało się zadość, wnętrze testowanego egzemplarza obito białą i brązową skórą, a wszystko uzupełniono dekorami z klonowego drewna. Co więcej, nie tylko przednie fotele (bardzo komfortowe, chociaż nieco twardawe), ale także kanapa w drugim rzędzie została wyposażona w elektryczną regulację (pakiet komfortowych foteli za dodatkowe 5,5 tys. złotych). Niestety, trzeba oswoić się z haptycznymi przyciskami na panelu sterowania, których obsługa potrafi być nieco irytująca. Czasami nie wiadomo, czy wykryły one dotyk, czy też fotel znajduje się w maksymalnym położeniu. Ten sam problem dotyczy dotykowych paneli na kierownicy. Trzeba bardzo precyzyjnie je muskać, inaczej zamiast np. utworu na naszej playliście, zmienimy rodzaj informacji wyświetlanych na kafelku pomiędzy zegarami.

Na pochwałę zasługują bajecznie mięciutkie poduszeczki na zagłówkach, a także ambientowe podświetlenie, które oferuje dosłownie multum barw. Dzięki niemu nocne przejażdżki stają się jeszcze przyjemniejsze. Zwłaszcza wtedy, gdy z głośników dostarczonych przez markę Burmester wydobywają się brzmienia naszych ulubionych utworów. Jakość dźwięku jest po prostu świetna.

Co do samej jazdy, auto jest zaskakująco zwinne i mimo dużej masy (wersja 580 4Matic waży nieco ponad 2,7 tony) prowadzi się pewnie. Szalenie ważnym elementem w całej tej układance jest tylna skrętna oś, która "składa się" o 10 stopni. Dzięki temu naszą kruszynką z łatwością zaparkujemy na ciasnym parkingu czy też zgrabniej pokonamy górską serpentynę. Bardzo przyjemna jest również sprężystość napędu. Dwa silniki (po jednym na oś) o łącznej mocy 544 KM i momentem obrotowym na poziomie kosmicznych 858 Nm, pozwalają na sprint do setki w zaledwie 4,6 sek.! Dzięki świetnie wygłuszonej kabinie wszystko to odbywa się w całkowitej ciszy. W niektórych momentach można się nawet złapać na tym, że jedziemy szybciej, niż by się to nam wydawało. Jednak typowy mercedesowski charakter zawieszenia, układu kierowniczego itd. odwodzi od pośpiechu, zachęcając do bardziej dystyngowanej, spokojnej jazdy.

Mercedes EQS SUV 580 4MaticMercedes EQS SUV 580 4Matic Fot. Maciej Flis-Flisiński/Moto.pl

Taki styl połykania kilometrów przełoży się także na zużycie energii oraz maksymalny zasięg. Zdaniem producenta na załadowanym do pełna akumulatorze o gigantycznej pojemności 108,4 kWh, powinniśmy przejechać 593 km (wg. WLTP). Oczywiście rzeczywistość jest nieco inna. Zdaniem inżynierów średnie zużycie energii wynosi 22,4 kWh/100 km. Osiągnięcie takiego rezultatu też jest wyzwaniem. Moja spokojna jazda i to głównie w trasie zaowocowała wynikiem ok. 23,5 kWh/100 km. Niestety nieostrożni kierowcy cierpiący na syndrom ciężkiej nogi mogą zobaczyć na ekranie poziom zużycia energii przekraczający 30 kWh/100 km. A to poskutkuje dość wysoką kwotą na rachunku, gdy naładujemy nasz pojazd na jednej z publicznych ładowarek.

Samo auto również nie należy do szczególnie tanich. Zapewne nie zaskoczy was, że flagowy elektryk Mercedesa to zabawka dla klientów z grubymi portfelami. Cena podstawowej wersji EQS 450+ startuje od kwoty 591 500 zł. Wariant 580 4MATIC to już wydatek 737 tys. złotych, a kwotę tą bardzo łatwo zwiększyć. Wystarczy wspomnieć, że sztuka, którą miałem okazję testować, została wyceniona na ponad 820 tys. złotych. Samochód został udostępniony w ramach testu przez Mercedes-Benz Polska. Firma nie miała wpływu ani wglądu do powyższej treści.  Więcej podobnych testów znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.