Siedziałem w nowej Toyocie C-HR. Znalazłem trzy ważne cechy europejskiego bestsellera

Przy pomocy modelu C-HR Toyota przekonała się, że nawet dla jej klientów atrakcyjny wygląd może być ważniejszy, niż praktyczność. W drugiej generacji tego modelu próbuje połączyć ogień z wodą.

Toyota C-HR od początku była inna od reszty SUV-ów i crossoverów japońskiej marki. W nowej generacji to się nie zmieni, bo nie przestaje się stawiać na wygrywającego konia. Nowa Toyota C-HR dalej szokuje, ale w inny sposób, w dodatku pojawiła się w niej ważna nowość: napęd hybrydowy kategorii plug-in.

Więcej informacji na temat nowych modeli samochodów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Nowa Toyota C-HR jest awangardowa w inny sposób, niż poprzedniczka

Jakie są trzy najważniejsze rzeczy, które trzeba wiedzieć o nowej Toyocie C-HR? Ma jest znacznie bardziej praktyczna od poprzedniczki. Jej wnętrze ma wyjątkowo udany projekt. W ofercie napędów pojawił się "prawie elektryk". Dlatego ten model może przyciągnąć jeszcze więcej klientów, niż poprzedni.

Projektanci nowej Toyoty C-HR bardzo sprytnie podeszli do powierzonego zadania, próbując połączyć ogień z wodą. Model pierwszej generacji był mało praktyczny, zwłaszcza jeśli chodzi o wygodę pasażerów w drugim rzędzie. Mieli ograniczoną widoczność i mało miejsca na nogi oraz głowy, ale to nie przeszkodziło kompaktowemu crossoverowi stać się megahitem na Starym Kontynencie. Okazało się, że z pozoru rozsądni klienci Toyoty szukają szczypty szaleństwa dostępnej dla zwykłych ludzi.

Dlatego nowa Toyota C-HR nie mogła ich zawieść. Przecież prezes koncernu obiecał, że przestaje robić nudne samochody. Wprawdzie dotyczy to tylko części gamy, ale C-HR się w niej zawiera. Miałem okazję oglądać, dotykać nowego C-HR-a z zewnątrz i w środku. Zauważyłem coś ciekawego. Nowy model ma znaczniej bardziej konserwatywną linię od poprzedniego, a efekt wow udało się uzyskać nie sylwetką, tylko detalami w stylu nowego Priusa i elektrycznego bZ4X.

Nowa Toyota C-HRNowa Toyota C-HR fot. Toyota

Toyota C-HR ma jedno z najlepiej zaprojektowanych wnętrz wśród aut tej marki

Jestem tym trochę rozczarowany, ale sądząc po komentarzach specjalistów i amatorów, twórcom następcy C-HR i tak udało się uzyskać pożądany efekt. Wystarczyło użyć dwukolorowego lakieru, ciekawego diodowego oświetlenia i wyrazistej atrapy chłodnicy. Klienci, którzy chcą wyrazić za pomocą auta swój charakter, będą zadowoleni. Ucieszą się jeszcze bardziej, kiedy zobaczą, że z tyłu jest teraz znacznie wygodniej oraz mniej klaustrofobicznie. Również bagażnik ma zauważalnie większą pojemność.

Drugie zaskoczenie dotyczyło wnętrza. W większości Toyot panuje lekki chaos stylistyczny, ale w nowym C-HR jest inaczej. Ma bardzo uporządkowaną, wręcz minimalistyczną kabinę. Przyciski zostały podzielone na ergonomicznie zaprojektowane grupy, zamiast być przypadkowo rozstrzelone po wnętrzu. Materiały również wyglądają porządnie. Spora część plastików ma twardą matową fakturę, ale robi wrażenie wysokiej jakości. Centralny ekran jest duży (o przekątnej 12,3 cala), czytelny i umieszczony w odpowiednim miejscu, czyli na linii wzroku,

Bodaj największą niespodzianką jest gama napędów nowej Toyoty C-HR. Oprócz słynnych bezobsługowych hybryd piątej generacji z silnikami o poj. 1,8 l (140 KM) i 2 l (197 KM), pojawiły się dwie nowości. Pierwszą jest dostępny opcjonalnie w wersji 2.0 napęd na obie osie AWD-i realizowany przez dodatkowy silnik elektryczny przy tylnych kołach, tak samo jak w Toyocie RAV4. Nikt raczej nie będzie nową Toyotą C-HR przedzierał się przez bezdroża, ale dzięki tej nowości zyskała nieco bardziej wszędobylski charakter i kolejny argument, aby nazywać ją SUV-em.

Nowa Toyota C-HRNowa Toyota C-HR fot. ŁK

Napęd kategorii plug-in sprawia, że Toyota C-HR PHEV to "prawie elektryk"

Druga nowość cieszy mnie jeszcze bardziej. Toyota C-HR to kolejny model japońskiego producenta, który zyskał hybrydowy napęd kategorii plug-in o mocy 223 KM, taki sam jak w nowym Priusie. To bardzo dobry ruch, bo pozwoli klientom przestać wybierać między hybrydą a elektrykiem. Toyota C-HR w wersji PHEV umożliwi pokonanie do 66 km na prądzie, co wystarczy wielu kierowcom do codziennej bezemisyjnej jazdy. W razie potrzeby przejechania większej liczby kilometrów albo wybrania się w daleką podróż, w odwodzie czeka nowoczesny sprawdzony napęd hybrydowy, który powinien być tak samo efektywny, jak odmianie bez wtyczki.

Zwłaszcza w Polsce wielu kierowców nie jest gotowych do przesiadki na elektryka. To wynika z obiektywnych (mieszkanie w bloku, kiepska infrastruktura ładowania) lub subiektywnych przyczyn (brak przekonania do elektrycznego napędu), ale w obu przypadkach masowy model Toyota C-HR PHEV może być znakomitym pomostem pomiędzy klasycznymi i elektrycznymi samochodami. Mam nadzieję, że napęd PHEV wkrótce trafi do kolejnych modeli Toyoty.

To trzy największe zalety nowej Toyoty C-HR. Producent obiecuje, że jest ich o wiele więcej. Chodzi między innymi o znacznie lepsze prowadzenie, ekonomiczną eksploatację i niezmienną bezawaryjność. W tych przypadkach musimy wierzyć firmie na słowo, ale pasmo sukcesów Toyoty w ostatnich dekadach pokazuje, że warto to zrobić.

Nowa Toyota C-HR to model zaprojektowany w Europie i dla Europejczyków na najnowszej wersji platformy Toyoty TNGA, a kluczowe elementy jej napędu powstają w polskich fabrykach TMMP (Toyota Motor Manufacturing Poland). Trzeba się z tego cieszyć nie ze względów patriotycznych, ale ponieważ to oznacza, że zakłady w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach czeka świetlana przyszłość, bo nowa Toyota C-HR będzie bestsellerem. Czy ktoś miał co do tego, jakiekolwiek wątpliwości? W materiale wykorzystano zdjęcia producenta. Wyjazd na prezentację został sfinansowany przez markę Toyota. 

Nowa Toyota C-HRNowa Toyota C-HR fot. Maciej Pruszyński/Toyota

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.