Opinie Moto.pl: VW Amarok. Nowy oręż do walki w trudnych warunkach. Sprawdzamy Amaroka

To jedna z ważniejszych premier bieżącego roku u producenta z Wolfsburga. Mimo, że sprzedaż pickupów straciła na animuszu, to wciąż istotny segment. Tym bardziej, że niewiele zostało w tych autach z roboczego charakteru. Oferują dopieszczone kabiny, szereg dodatków z zakresu komfortu i bezpieczeństwa, a także mocne silniki. W tym przypadku, możemy mówić o dynamicznej maszynerii wysokoprężnej. Jak się spisuje na asfalcie i w grząskim podłożu?

Volkswagen ma dość bogate doświadczenie w budowie pickupów. Tradycja sięga kilku dekad. Marka zadebiutowała w segmencie Transporterem T1 Doka. Potem doczekaliśmy się kolejnej odsłony T2. Trzeba przyznać, że te modele są wyjątkowo cenione przez kolekcjonerów. Wychuchane egzemplarze mają wartość przekraczającą 100 tysięcy zł. Niemniej, niełatwo na polskim rynku o takie. Nowa era to zupełnie inne spojrzenie na specyfikację wozu. Pierwszy Amarok pojawił się w Europie w 2010. Rok wcześniej auto zadebiutowało w Ameryce. W 2012 uruchomiono produkcję w zakładach koncernu w Hanowerze i właśnie stamtąd niemiecki pickup trafia do Polski. Więcej testów nowych samochodów znajdziesz na stronie głównej gazeta.pl.

Zobacz wideo Słuchawki Huawei FreeBuds 5 to dzieło projektantów, którzy puścili wodze fantazji [TOPtech]

Udany mariaż z Fordem

Volkswagen od kilkunastu miesięcy intensyfikuje współpracę z Fordem. Obejmuje ona auta z grupy użytkowych, choć nowego Multivana bardziej kwalifikujemy do osobowych. Niemniej, nowe modele powstały również na Caddy, a Amarok czerpie technologię od Rangera. Istotne, że auta dość mocno się różnią. VW garściami nawiązuje do poprzednika. Jest masywny, wyposażony w wydajne reflektory LED i występuje w trzech specyfikacjach. Każda z nich różni się dodatkami, ale proporcje pozostają tożsame. To Aventura, PanAmericana oraz podstawowa Style.

Niezależnie od wariantu, Amarok mierzy 539 cm długości (o 14 cm więcej od poprzednika), 192 szerokości i 188,5 wysokości. Rozstaw osi wynosi 327, a prześwit imponujące 24 cm. Istotne, że pozostaje spora swoboda personalizacji. Dostępne są różne warianty orurowania, dodatkowej zabudowy przestrzeni ładunkowej, a także możliwość doposażenia auta w namiot. Poza tym, w Polsce kupimy VW jedynie z podwójną kabiną i już można ten wóz zamawiać. Wytwarzany jest na jednej linii z Rangerem w RPA.

Nowy VW Amarok 3.0 V6 TDI. Wrażenia z jazdy, zużycie paliwa. Jeden, ale bardzo dobry napęd.

O ile w poprzedniku mogliśmy postawić na dwulitrowego diesla o mocy w okolicy 200 KM, o tyle obecnie w katalogu widnieje jedynie 3.0 V6 TDI. Słusznie, bowiem do napędzania wozu o masie blisko 2,5 tony, to jedyna słuszna koncepcja. Co ciekawe, nowy motor pochodzi od inżynierów Forda. 3-litrowy ropniak generuje 240 KM i 600 Nm w zakresie 1750-3500 obr./min. Sprzężono go z automatyczną, 10-stopniową przekładnią. Wysokoprężne serce brzmi przyjemnie i cechuje się dobrymi wartościami przyspieszeń. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 8,8 sekundy, a wskazówka szybkościomierza wędruje do zadowalających 180 km/h.

Motor ochoczo współpracuje z prawą nogą kierowcy zarówno podczas startu, jak i wyprzedzania na drogach krajowych. Mocy nie brakuje właściwie w żadnym zakresie prędkości obrotowej. Auto wydaje się naprawdę szybkie, choć według suchych danych, jest wolniejsze od 258-konnego poprzednika o 1,2 sekundy. Istotne, że motor dobrze wyciszono i odseparowano od przedziału pasażerskiego. W pierwszej generacji czuliśmy, że topowy wariant bazuje na roboczym rodowodzie. Teraz wrażenia są porównywalne z dobrymi i drogimi SUV-ami.

Cieszy też, że Niemcy postawili na całkiem wysoki komfort. Dzięki temu, auto skutecznie radzi sobie z tłumieniem nierówności, a układ kierowniczy całkiem dzielnie wspiera podczas nieco szybszego wejścia w zakręt. Nie zapominajmy, że to jednak majestatyczna jazda na asfalcie będzie stanowić o sile Amaroka. Do pracy 10-stopniowego automatu nie mamy większych zastrzeżeń. Nie funkcjonuje co prawda z prędkością karabinu maszynowego, ale sprawnie żongluje poszczególnymi przełożeniami.

W kwestii właściwości terenowych, drugie wcielenie ma znacznie lepsze parametry względem pierwowzoru. Jest asystent zjazdu utrzymujący prędkość na poziomie 5 km/h. Kąt natarcia wynosi 30 stopni, zejścia 23, a rampowy 21. W każdej z tych kategorii, nowe wcielenie przedstawia się znacznie lepiej, co ucieszy użytkowników spędzających sporo czasu w wymagających terenie.

VW AmarokVW Amarok fot. Piotr Mokwiński

Amarok potrafi też brodzić w wodzie o głębokości 80 cm. Do tego dochodzą nowe tryby jazdy znane z Rangera. Użytkownik może wybrać tryb 4H, gdzie rozkład momentu obrotowego wynosi 50:50. Moduł 4L oznacza załączenie reduktora. Przy takich parametrach wystarczy założyć opony terenowe, by wykazać wysoką dzielność w trudnych warunkach. Na co dzień możemy korzystać z napędu na tylną oś lub wpiąć moduł 4A. Ten ostatni umożliwia jazdę 4x4 z wysokimi szybkościami na asfalcie.

Pozostaje jeszcze kwestia zużycia paliwa. W warunkach terenowych Amarok potrzebował od 15 do 20 litrów na setkę. W spokojnej trasie drogami powiatowymi komputer wskazywał na wartości nieznacznie wychylające się ponad 10 l. To jednak krótki pomiar. Więcej powiemy, gdy auto trafi na dłużej do redakcji.

Nowy VW Amarok 3.0 V6 TDI - wnętrze

W kabinie Amaroka znajdziemy wiele elementów zapożyczonych z Forda. Całość jest uporządkowana i spójna, jak sylwetka auta. Fotele wyposażono we wszechstronną regulację. Elektryka pozwala szybko dopasować odpowiednią pozycję za kierownicą. Oparcia są dość sztywne i bardzo przyzwoicie trzymają ciało w zakrętach. Z tyłu natomiast jest wyraźnie więcej miejsca względem poprzednika, a oparcie ustawiono przed większym kątem zwiększającym wygodę.

Projekt kokpitu zdominował wielki, pionowo zorientowany tablet. Ma 30,5 cala przekątnej i z łatwością sprawujemy go z telefonami opartymi na Android Auto i Apple CarPlay. Z uwagi na rozbudowane menu, aklimatyzacja na pokładzie zajmie dłuższą chwilę. Uzupełnia go niezłe audio Harman Kardon i zestaw kamer o zasięgu 360 stopni. Na pokładzie znajdziemy też indukcyjną ładowarkę, materiałową lub skórzaną tapicerkę, nastrojowe oświetlenie LED czy adaptacyjny tempomat i pełny pakiet Front Assist.

Mimo, że kabinę wyłożono twardymi tworzywami, całość buduje dobre wrażenie. Podczas prób off-roadowych trudno było wychwycić jakiekolwiek niepokojące odgłosy. Do tego miejsce pracy kierowcy przypomina to, z czym spotkamy się w średniej klasy SUV-ie. Ergonomicznie i przyjemnie dla oka.

VW AmarokVW Amarok fot. VW

Nowy VW Amarok 3.0 V6 TDI. Cena, możliwości przewozowe. Czy warto na niego postawić?

Bez dwóch zdań, współpraca z Fordem wyszła Volkswagenowi na dobre. Drugie wcielenie Amaroka jest w każdym stopniu lepsze, a do tego odróżnia się stylizacją od bliźniaka. Auto urosło w każdym wymiarze, stało się dojrzalsze i bardziej przytulne w kabinie. Dobrze się nim jeździ nie tylko w terenie, lecz również na asfalcie. Zwiększyły się też jego możliwości przewozowe. Na pace zmieścimy dwie europalety i ładunek o masie 1200 kilogramów. Kolejny argument to maksymalna masa przyczepy – 3500 kg.

A ile trzeba zapłacić za Amaroka? Ceny startują z pułapu 229 000 złotych netto (281 670 zł brutto). Najdroższa Aventura kosztuje 269 tysięcy. Istotne, że w standardzie dostaniemy mocnego diesla z 10-biegowym automatem i bogate wyposażenie. Pierwsze sztuki już przyjechały do polskich salonów. To jedna z najciekawszych propozycji w segmencie. Materiał zrealizowany podczas wyjazdu sfinansowanego przez Volkswagen Group Polska. W tekście wykorzystaliśmy zdjęcie wnętrza producenta.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.