Opinie Moto.pl: Avenger to nie Jeep jakiego znamy. To mieszaniec, coś zupełnie nowego

Zaprojektowany w Europie, wystylizowany przez Włochów, zbudowany z francuskich części, produkowany przez Polaków w Tychach - oto nowy amerykański Jeep. Avenger będący najnowszym dziełem koncernu Stellantis jest samochodem pełnym zaskoczeń. To pierwsze tak małe osobowe auto marki i do tego z napędem w pełni elektrycznym. Jak jeździ Jeep nowych czasów?

Jeep Avenger to pojazd pozycjonowany w klasie B-SUV, mierzący zaledwie cztery metry długości. Na zdjęciach wcale nie wygląda na mikrusa, ale kiedy obejrzy się go z bliska i wsiądzie za kierownicę, wówczas okazuje się, że ten model ma mało wspólnego z dużymi Jeepami. Po pierwsze jest niewielki, a po drugie został wymyślony na nowo. Avenger to kulturalny mieszczuch lubiący rekreacyjne wypady za miasto, a nie prowincjonalny osiłek z krzepą konia pociągowego, potrafiący osiągać to co niemożliwe.

To auto pisze zupełnie nowy rozdział w historii amerykańskiej marki. Przyzwyczailiśmy się do nazwy Jeep, która jest synonimem niepowstrzymanej terenówki. Teraz czas przyzwyczaić się do faktu, że wraz z rozwojem cywilizacyjnym i technologicznym, przeciwwagą dla terenówki czystej krwi będzie mieszaniec z zestawem umiejętności samochodu miejskiego. Mogłyby się wydawać, że takie cechy miał już Renegade, ale teraz okazuje się, że to dopiero Avenger zasługuje na status pełnoprawnego mieszkańca metropolii.

Elektryczny Jeep Avenger w wersji SummitElektryczny Jeep Avenger w wersji Summit Fot. Rafał Mądry

Jeep z Polski

Skąd określenie Avengera "mieszańcem"? Spieszę wyjaśnić, że pojazd ten został opracowany przez Europejczyków (Włosi odpowiadają za stylistykę, a Francuzi m.in. za technologię napędu), a jest produkowany w Polsce w zakładzie koncernu Stellantis w Tychach. Amerykańskie pozostały geny globtrotera i znak firmowy legendarnej marki. Samochód ten został oparty o zmodernizowaną platformę e-CMP (to na niej powstają elektryczne Peugeoty, Citroeny i Ople, a teraz pierwszy w historii elektryczny Jeep). Seryjna produkcja w śląskiej fabryce ruszyła 31 stycznia 2023 r. Więcej o pojazdach produkowanych w polskich fabrykach można przeczytać na Gazeta.pl.

W Mścicielu – bo taka jest po przetłumaczeniu na język polski nazwa Avenger, na pierwszy plan wybijają się bardzo krótkie zwisy oraz stylistyka przykuwająca wzrok. Pas przedni z charakterystycznym żebrowanym nosem ma agresywny wyraz, a w tylnych lampach bez trudu można dostrzec znak X, który dekady temu widniał na kanistrach wojskowych Willysów. W mojej opinii na to auto po prostu przyjemnie się patrzy, a zabawa w szukanie uroczych detali jest przednia.

Proporcje pojazdu się zgadzają, w rozdętych nadkolach mogą znaleźć się duże koła (od 16", przez 17", po 18"), a na nadwoziu pełno jest stylistycznych smaczków, w których bez trudu dostrzeżemy geny Jeepa. Do tego dochodzą duże możliwości personalizacji w postaci wyrazistych lakierów, kontrastowego dachu i przede wszystkim wyjątkowych oklein trafiających w wiele miejsc auta. Gdyby ktoś jednak miał problemy z rozpoznaniem marki, rozmieszczone na karoserii logotypy nie pozostawią złudzeń na jakie auto się patrzy.

Jeep Avenger - wytłoczona nazwa na plastiku ochronnym drzwiJeep Avenger - wytłoczona nazwa na plastiku ochronnym drzwi Fot. Rafał Mądry

Terenówka bez napędu na cztery koła

Nieduże wymiary w połączeniu z doskonałymi wartościami kątów natarcia, zejścia i rampowego (odpowiednio 20°, 32° i 20°) oraz prześwitu (200 mm w najniższym punkcie) wnoszą do segmentu niewielkich SUV-ów imponujący poziom możliwości jezdnych. Wyżej zawieszone nad ziemią auto rewelacyjnie radzi sobie z miejskimi krawężnikami, a wyboistą ścieżkę dojazdową na działkę pozwoli pokonać bez obaw o uszkodzenia. Piszę to nie bez powodu, bo jeżdżąc tym samochodem podczas testów dziennikarskich w okolicach Malagi, pokonałem kilkukilometrowy odcinek szutrowy, pełen dziur, dużych kamieni i przewyższeń, którym bez trudu sprostał Avenger. Promień zawracania wynoszący 10,5 metra ułatwia manewrowanie, a zestrojenie zawieszenia optymalnie łączące sztywność z komfortem sprawia, że jazda Avengerem jest całkiem przyjemna. Dokuczać potrafią co najwyżej przejazdy przez poprzeczne nierówności, z tłumieniem których podwozie sobie nie radzi.

Masywne plastiki na nadwoziu wyglądają bojowo i mają spełnić zadanie ochrony karoserii w sytuacji, kiedy dojdzie do kontaktu z przeszkodami. Na parkingach pod supermarketami spełnią swoje zadanie wyśmienicie. W lekkim terenie również mogą okazać się nieocenione. Avenger to aktualnie Jeep z napędem tylko na przednią oś, co trochę kiepsko komponuje się z legendą amerykańskiej marki. Sytuacja ta jednak ulegnie zmianie - podczas konferencji prasowej przedstawiciele Jeepa zapewnili, że w 2024 roku zostanie wprowadzona do oferty odmiana z napędem na cztery koła.

Użytkownikom zjeżdżającym na nieutwardzone ścieżki pozostaje ufać montowanym w standardzie systemom zarządzania trakcją (Selec Terrain) i kontroli zjazdu (Hill Descent Control). Modułowa platforma oznaczona symbolem e-CMP2 została dostosowana do bardziej wymagającej jazdy. M.in. całe podwozie zostało osłonięte płytami ochronnymi, które zabezpieczają to co najważniejsze - silnik i akumulator trakcyjny.

Jeep Avenger z systemom zarządzania trakcją (Selec Terrain) i kontroli zjazdu (Hill Descent Control).Jeep Avenger z systemom zarządzania trakcją (Selec Terrain) i kontroli zjazdu (Hill Descent Control). Fot. Rafał Mądry

Moc 156 koni i 1,5 t masy własnej

Jeep Avenger to przede wszystkim samochód elektryczny i taki właśnie wóz testowałem w Hiszpanii. W ofercie widnieje również wersja spalinowa z silnikiem 1.2 l o mocy 100 KM, ale z taką jeszcze nie miałem styczności. Pod maską odmiany zasilanej prądem został zamontowany silnik o mocy 115 kW (156 KM) i 260 Nm, który został połączony z 1-biegową skrzynią biegów ePowertrain (przełożenie redukcyjne 8,69) i akumulatorem o pojemności 54 kWh brutto (51 kWh netto) działającym pod napięciem 400 V. Pakiet akumulatorów składa się z 17 modułów i 102 ogniw litowo-jonowych. Moc silnika w zupełności wystarcza do żwawej jazdy. Auto ważące nieco ponad 1500 kg chętnie reaguje na nacisk pedału przyspieszenia, a szczególną dynamikę zapewnia tryb "Sport". Sprint do 50 km/h trwa 3,1 s, a "setka" na liczniku osiągana jest w 9 sekund. Prędkość maksymalna została ograniczona elektronicznie do 150 km/h. W trybach przewidzianych do niespiesznej jazdy moc jest zdławiona - w "Normal" wynosi 109 KM i 220 Nm, a w "Eco" 82 KM i 180 Nm.

Pokładowa ładowarka ma moc 11 kW AC, a gniazdo do podłączenia wozu do urządzeń zewnętrznych to Combo 2 (CCS2). Układ ładowania obsługuje moc do 100 kW. To oznacza, że ładując akumulator prądem stałym można w ciągu 24 minut uzupełnić energię od 20 do 80 proc. Ładując prądem zmiennym o mocy 11 kW na publicznej stacji, uzupełnianie energii od 0 proc. do 100 proc. potrwa 5,5 godziny.  Producent deklaruje zasięg na napędzie elektrycznym do 400 km w cyklu mieszanym (WLTP) i ponad 550 km w trybie jazdy miejskiej.

Średnie zużycie energii podawane przez producenta wynosi 15,8 kWh/100 km. Podczas jazdy testowej wiodącej częściowo autostradą, a częściowo po krętych górskich drogach Andaluzji, po zresetowaniu komputera pokładowego oraz używaniu różnych trybów jazdy (z przewagą trybu Sport), na odcinku 53 kilometrów, średnie zużycie wyniosło 17,01 kWh/100 km. Zaznaczę przy tym tylko, że jazda została odbyta przy temperaturze powietrza wynoszącej 33 stopnie Celsjusza z klimatyzacją podkręconą na wysokie obroty.

Elektryczny Jeep Avenger - średnie zużycie energiiElektryczny Jeep Avenger - średnie zużycie energii Fot. Rafał Mądry

Funkcjonalne wnętrze 

Jak na auto o tak niewielkich rozmiarach, wnętrze zaskakuje dostępnym obszarem i jest zdecydowanie funkcjonalną przestrzenią. Z tyłu usiądzie osoba o wzroście 180 cm, która ustawi pod siebie przedni fotel. Pozycja na siedzeniach jest wysoka. Rozstaw osi wynoszący 2562 mm i przemyślane rozmieszczenie baterii w płycie podłogowej (część z przodu, część pod tylną kanapą i w bagażniku), nie wpływa niekorzystnie na to co dzieje się w środku. Cierpi tylko trochę bagażnik. Foremny kufer o szerokości jednego metra w wersji elektrycznej zmieści 355 litrów, a w spalinowej 380 l. Klapa bagażnika może być sterowana elektrycznie, co w tym segmencie jest rzadkością. Przemyślane półki, schowki i skrytki do przechowywania podręcznych rozmaitości łącznie oferują pojemność 34 l. Schowek w tunelu centralnym został wyposażony w ruchome przegrody, aby zmieścić w nim różnych rozmiarów przedmioty, a nawet można je usunąć, aby wpakować do niego torebkę lub plecak. 

Rysunek kokpitu może się podobać, albo i nie, ale nie można mu odmówić nowoczesności. Projektanci wraz z inżynierami znaleźli kompromis stosując połączenie współczesnych rozwiązań z klasycznymi. Najważniejsze przyciski cały czas są na wierzchu, a obsługę bardziej skomplikowanych funkcji pojazdu skoncentrowano w ekranie dotykowym o przekątnej 10,25". Zamiast analogowych wskaźników jest natomiast wyświetlacz dostępny w dwóch wariantach wielkości - 7" lub 10,25".

Elektryczny Jeep Avenger ma bagażnik o pojemności 355 litrówElektryczny Jeep Avenger ma bagażnik o pojemności 355 litrów Fot. Jeep

System multimedialny został zaprojektowany tak, aby zapewnić obsługę przypominającą obsługę smartfona, z bezprzewodową kompatybilnością z aplikacjami Android Auto i Apple CarPlay, funkcją "mix&match" umożliwiającą stworzenie własnego interfejsu (do pięciu stron, do dwunastu widżetów na stronę), wbudowaną nawigacją TomTom z ulepszonym rozpoznawaniem naturalnego głosu i aktualizacją over-the-air. Dzięki aplikacji Jeep Mobile użytkownicy mogą bezpośrednio ze smartfona zlokalizować położenie swojego samochodu, zablokować i odblokować drzwi, sprawdzić poziom naładowania akumulatora, zaprogramować jego ładowanie i ustawić klimatyzację. 

Kompletny zestaw systemów ADAS, które w wersji elektrycznej zapewniają autonomiczną jazdę poziomu drugiego, obejmuje: system monitorowania martwego pola, autonomiczny system awaryjnego hamowania zdolny do wykrywania pieszych i rowerzystów, system automatycznego parkowania i tylną kamerę z kątem widzenia 180 stopni i widokiem z góry (obraz po bokach doczytuje się wraz z ruchem pojazdu).

Wnętrze samochodu Jeep AvengerWnętrze samochodu Jeep Avenger Fot. Jeep

Jeep Avenger - cena w Polsce

Ile kosztuje Jeep Avenger? Elektryfikacja wyraźnie wpływa na wysoką cenę tego samochodu, a dobre wyposażenie jeszcze dokłada swoje do ostatecznego rachunku. Żeby kupić Jeepa Avengera, trzeba sięgnąć głęboko do kieszeni. Podstawowa wersja elektryczna kosztuje 174 000 zł, a topowa Summit (przedstawiona na zdjęciach) to wydatek 205 700 zł. Dla porównania, w cenie takiego "elektryka" można kupić dwie sztuki spalinowe - podstawowa wersja z silnikiem benzynowym 1.2 PureTech 100 KM kosztuje 99 900 zł. Nie trudno się domyślić, że Avengery z taką właśnie jednostką napędową będą najczęściej widywane na polskich dragach. Poza naszym krajem, taki odmieniec będzie oferowany jeszcze tylko we Włoszech oraz w Hiszpanii.

Avenger niezależnie od zastosowanego napędu, jest oferowany w tych samych czterech wersjach wyposażenia (Avenger, Longitude, Altitude, Summit) z opcjonalnymi 5 pakietami pozwalającymi na dalszą personalizację konfiguracji. Do wyboru jest 7 kolorów nadwozia (dwubarwne nadwozie z czarnym dachem w wyższych wersjach) oraz 4 wzory obręczy aluminiowych. Już podstawowa odmiana zawiera m.in.: w pełni LED-owe reflektory, klimatyzację automatyczną, 10,25-calowy ekran dotykowy oraz w pełni cyfrowy zestaw wskaźników 7", tempomat i asystent pasa ruchu (Lane Keeping Assist) czy całą gamę usług online.

Jeep Avenger z ekranem dotykowym o 10,25 calaJeep Avenger z ekranem dotykowym o 10,25 cala Fot. Jeep

W Europie tylko elektryczne Jeepy

Avenger to Jeep nowych czasów. Jest samochodem o wymiarach i właściwościach dostosowanych do potrzeb rynku europejskiego, na którym napęd na cztery koła nie jest priorytetem. Model ten ma przyciągnąć przede wszystkim zupełnie nowych klientów i zwiększyć zasięg rynkowy. Po pierwszych miesiącach sprzedaży widać, że właśnie tak się dzieje. Z danych producenta wynika, że 80 proc. kupujących to auto stanowią osoby, które wcześniej nie odwiedzały salonów marki Jeep. W pięć miesięcy (sprzedaż wystartowała 1 grudnia 2022 r.) sprzedano ponad 20 tys. sztuk.

Sam samochód to w zasadzie znana francuska technologia, odpowiednio dopracowana i opakowana na nowo. Efekt końcowy jaki jest, każdy widzi. Sama jazda natomiast wypada zaskakująco przyjemnie, odbywa się w ciszy i przy zerowej emisji spalin. Trzeba zacząć się oswajać z takimi autami, bo europejska motoryzacja zmierza do pełnej elektryfikacji. Jeep informuje, że do 2025 roku na rynek trafią cztery w pełni elektryczne modele. Do końca roku 2030 wszystkie samochody marki Jeep dostępne w sprzedaży na rynku europejskim będą już w 100-procentach elektryczne. Materiał został zrealizowany podczas wyjazdu sfinansowanego przez markę Jeep.

Zobacz wideo 35 nowych hybrydowych radiowozów zasiliło flotę warszawskiej policji
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.