Opinie Moto.pl: Audi R8 Coupe V10 RWD to analogowy supersamochód

Najtańsza wersja Audi R8. Taka zbitka słów jest prawdziwa, ale nie spodziewajmy się okazyjnej ceny. Za to "budżetowa" wersja supersamochodu z pierścieniami na atrapie chłodnicy jest jednocześnie najlepszą ze wszystkich.

W 2018 roku Audi wyprodukowało krótką, ekskluzywną serię modelu R8 RWS z napędem na jedną oś. Powstało tylko 999 takich samochodów. Ich właściciele muszą być zdegustowani, bo po modernizacji modelu R8, odmiana z napędem na tylne koła trafiła do stałej oferty.

Pomysłodawcom tej wersji przyświecała zupełnie inna idea niż inżynierom, którzy skonstruowali Porsche 911 GT3 RS, hardkorową torową zabawkę. Lekką, ekstremalną, z torowym zawieszeniem i absurdalną ceną.

Audi R8 Coupe V10 RWD jest mniej wyrafinowane. To po prostu podstawowa wersja udanego supersamochodu. Cenę udało się obniżyć dzięki rezygnacji z pewnych elementów, a nie podwyższyły jej modyfikacje służące do wyczynowej jazdy.

Audi R8 dobrze czuje się na publicznych drogach

Dzięki temu jest zaskakująco dobrym samochodem do jazdy normalnych ulicach. To ciągle supersamochód, który nie jest najlepszym środkiem transportu na co dzień, ale znacznie łatwiej z nim żyć, niż z wieloma innymi autami.

Oczywiście jeśli weźmiemy poprawkę na centralnie umieszczony potężny silnik V10, który jest sercem całej konstrukcji i sprawia, że to bardzo specyficzny samochód. Brakuje w nim praktycznego bagażnika. Ten z przodu ma pojemność zaledwie 112 litrów i nie jest większy niż w pozostałych odmianach tego modelu, pomimo braku półosi z przodu. No i możemy zabrać ze sobą tylko jednego pasażera.

Wad jest więcej: długie drzwi się trudno otwiera, a po zaparkowaniu na standardowym miejscu ciężko wydostać się na zewnątrz. Zwłaszcza jeśli wychodzimy z teczką, czy plecakiem albo potem wracamy z zakupami, które nie zmieściły się w bagażniku.

Takie wady jednak łatwo wybaczyć, gdy słyszymy dźwięk uruchamianego silnika. Budzi się do życia z takim rykiem, że trzeba codziennie przepraszać sąsiadów. Ten silnik to klejnot. Audi dzieli go wraz z resztą konstrukcji ze znacznie bardziej egzotycznym modelem Lamborghini Huracan.

Audi R8 Coupe V10 RWDAudi R8 Coupe V10 RWD fot. Łukasz Kifer

Silnik Audi R8 powinien być eksponatem w muzeum techniki

Ma aż dziesięć cylindrów, 5,2 litra pojemności skokowej i nawet w najsłabszej 540-konnej wersji jego praca robi ogromne wrażenie. Jest elastyczny, bardzo chętnie wchodzi na wysokie obroty, zdaje się odwlekać moment zmiany biegu w nieskończoność, a auto jedzie coraz szybciej.

W dodatku nagradza nas cudownym brzmieniem, które staje się coraz lepsze wraz ze wspinającą się wskazówką obrotomierza. To jeden z najpiękniejszych dźwięków wśród współczesnych silników.

Jednak największe wrażenie robi szybkość reakcji dziesięciocylindrowej jednostki napędowej na wciśnięcie pedału gazu. Nie ma żadnej zwłoki, odpowiedź jest natychmiastowa. Takiej spontaniczności praktycznie nie da się uzyskać w silnikach turbodoładowanych.

Kolejna olbrzymia zaleta Audi R8 RWD to znakomite wyważenie oraz idealne prowadzenie na zakrętach. Samochód początkowo onieśmiela swoimi parametrami, ale szybko okazuje się, że jego własności jezdne są idealne. Podsterowność niemal nie występuje, a nadsterowność możemy bardzo łatwo wywołać i kontrolować pedałem gazu.

Audi R8 zamiata tylną osią szybko, ale nigdy nie zaskakuje

Po wciśnięciu prawego pedału, tylne opony mimo szerokości 295 mm szybko tracą przyczepność, zarówno w sportowym trybie pracy układu ESP, jak i po jego zupełnym wyłączeniu.

Samochód spełnia życzenia niemal natychmiastowo i auto zaczyna się szybko obracać, ale robi to w bardzo liniowy, łatwy do kontrolowania sposób. To nie gwałtowna reakcja, w przypadku R8 RWD nie mamy uczucia walki z samochodem, jest pełna harmonia człowieka z maszyną.

Takie wrażenie towarzyszy kierowcy przez cały czas jazdy modelem R8 Coupe V10 RWD. Audi R8 troszkę onieśmiela, ale jednocześnie łatwo je obdarzyć zaufaniem. Nadwozie jest niezwykle sztywne, a rozkład mas doskonały. Czujemy się jak w kapsule skonstruowanej wokół silnika i służącej tylko do szybkiej jazdy. Tak jest w istocie - najcięższy element konstrukcji to jednostka napędowa - jest tuż za naszymi plecami i nie daje o sobie zapomnieć nawet na chwilę.

Audi R8 Coupe V10 RWDAudi R8 Coupe V10 RWD fot. Łukasz Kifer

Audi R8 nie jest nową konstrukcją. Najbardziej zestarzało się wnętrze

Model R8 aktualnej generacji o wewnętrznej nazwie 4S jest w sprzedaży już od pięciu lat, a jego wiek najłatwiej zauważyć w kabinie. Pozycja za kierownicą jest bliska ideału. Być może wolałbym ustawić fotel bardziej pionowo, ale ma siedzisko zintegrowane z oparciem w wyczynowym stylu i nie daje takiej możliwości.

To co przeszkadza najbardziej, to nieduża liczba schowków, włącznie ze wspomnianym bagażnikiem, a także przestarzały system multimedialny. Audi R8 to bardzo szeroki samochód (194 cm bez lusterek), ale we wnętrzu można odnieść przeciwne wrażenie.

Nie za bardzo jest gdzie schować większe przedmioty, wszystkie schowki są małe. To samo dotyczy osłon przeciwsłonecznych i siatkowych kieszeni w drzwiach. Audi ma też niewiele ekranów ciekłokrystalicznych - jedyny znalazłem za kierownicą. Musi zastąpić dwa wyświetlacze, które zazwyczaj są w nowszych samochodach - centralny oraz cyfrowy kokpit.

System jest zbyt wygodny w obsłudze, naturalnie nie da się tego robić dotykowo, więc wszystkie funkcje samochodu musimy włączać przy pomocy przycisków i pokręteł na kierownicy i pomiędzy fotelami. Do niektórych ustawień jest naprawdę trudno dotrzeć.

Dane techniczne nie mówią całej prawdy o Audi R8 Coupe V10 RWD

Audi R8 Coupe V10 RWD ma tak dużo uroku, że można mu wybaczyć prawie wszystko. Nawet to, że nie uwodzi osiągami. Zwłaszcza przyspieszenie jak na współczesny supersamochód jest przeciętne, bo wynosi 3,7 sekundy od 0 do 100 km/h i jest możliwe wyłącznie na suchej nawierzchni.

Audi R8 Coupe V10 RWDAudi R8 Coupe V10 RWD fot. Łukasz Kifer

Za to przy wyższych prędkościach samochód rozpędza się bardzo chętnie. Im szybciej jedziemy, tym bardziej rozkłada skrzydła. Z pewnością tak jest aż do maksymalnej możliwej do osiągnięcia prędkości - 318 km/h.

Taki efekt daje połączenie stosunkowo niskiej masy (poniżej 1,6 tony), układu przeniesienia napędu o małych oporach i prawidłowego zestopniowania dwusprzęgłowej skrzyni biegów o siedmiu przełożeniach, której zdarza się trochę szarpnąć przy zmianie biegu, ale działa naprawdę szybko.

Natomiast należy spodziewać się niskiego zużycia paliwa. Osiągnięcie wyniku w okolicach 15 l/100 km trzeba uznać za wyczyn, a łatwo przekroczyć tę liczbę dwukrotnie. Spore zużycie benzyny Audi R8 Coupe V10 RWD nagradza atrakcyjną ceną.

Audi R8 Coupe V10 RWD to okazja cenowa, w pewnym sensie

Najtańsza wersja R8 kosztuje 699 tys. bez wyposażenia dodatkowego. Oczywiście da się ją podnieść różnymi opcjami, ale koszt większości z nich nie przyprawia o zawał serca. Najbardziej absurdalnie brzmi osłona pokrywy silnika z włókna węglowego za ponad 20 tys. zł.

Oczywiście 700 tys. zł to dalej mnóstwo pieniędzy, ale nie jeśli porównać cenę z konkurencją. Za porównywalną kwotę nie można kupić żadnego innego supersamochodu z prawdziwego zdarzenia.

Poza tym Audi R8 Coupe V10 RWD jest wyjątkowym autem nawet w tej egzotycznej kategorii. To "analogowy" samochód na tle pełnej coraz bardziej kosmicznych rozwiązań konkurencji. Nie w sensie dosłownym, ale gdy chodzi o porównanie wrażeń z jazdy.

Na myśl przychodzi analogia do zegarków na rękę. Te kwarcowe są o niebo dokładniejsze, ale co z tego. Tak samo jest z Audi R8 wersji RWD. Próżno w nim szukać turbosprężarek, elektrycznego wspomagania silnika, które zapewnią piorunujące przyspieszenie. Nie ma nawet napędu na obie osie, tak charakterystycznego dla samochodów z Ingolstadt.

Do kompletu brakuje tylko ręcznej skrzyni biegów, ale w ogóle za nią nie tęsknię. W czasie jazdy Audi R8 Coupe V10 RWD i bez niej jest wystarczająco dużo roboty za kierownicą. W zamian za to gwarantuje niepowtarzalne emocje, poczucie wyjątkowej integracji z kierowcą i przypomina jaka jest najlepsza recepta na prawdziwy sportowy samochód.

Audi R8 Coupe V10 RWDAudi R8 Coupe V10 RWD fot. Łukasz Kifer