Opinie Moto.pl: VW Golf GTI. Niby podobny, a jednak inny

To kultowy model w portfolio Volkswagena. Gdy pierwszy Golf pojawił się w katalogu niemieckiego koncernu w 1974 roku, nikt nie spodziewał się tak spektakularnego sukcesu. Od wielu lat w Europie, rok sprzedażowy zamyka się wolumenem przekraczającym 400 tysięcy egzemplarzy. Model z oznaczeniem GTI ma szansę wyśrubować świetny wynik. Mimo, że wygląda dość niepozornie.

Na przestrzeni blisko 50 lat, Golf znalazł niemal 50 milionów nabywców. Auto na stałe wpisało się w krajobraz światowych dróg. I to mimo faktu, że sylwetka nie zdradza większych emocji. Projektanci od początku podeszli do kompaktowego modelu w zachowawczy sposób. Nawet w odmianie GTI nie spotkamy muskularnych przetłoczeń i potężnego dyfuzora. Magia Volkswagena tkwi w jego stonowaniu, choć w najnowszym wcieleniu kontrowersje wzbudza przednia, spłaszczona część, w której po raz pierwszy w historii zadomowiły się matrycowe reflektory z aktywnym strumieniem światła. Ich działanie jest bardzo efektywne. Wychwytują pojazdy przed nami i tak kierują wiązkę, by nikogo nie oślepić.

W kwestii rozmiarów, Golf zachował proporcje i rozmiary poprzednika. Urósł nieznacznie, bowiem mierzy obecnie 429 cm długości, 179 szerokości i 148 wysokości. Co ciekawe, współczynnik oporu powietrza jest mniejszy o 0,3 i wynosi 0,27. Aluminiowe obręcze mają rozpiętość 17-19 cali.

Zobacz wideo Volkswagen Golf - czy niemiecki kompakt wciąż wyznacza trendy w segmencie?

Cyfrowe wnętrze

Najnowsza, ósma generacja bazuje na zmodernizowanej platformie modułowej MQB będącej filarem dla obecnych i przyszłych modeli koncernu. Dzięki temu, w dwóch rzędach przestrzeni jest pod dostatkiem dla czterech rosłych osób. Bagażnik nie wybija się ponad segmentową średnią, ale okazuje się ustawny i praktyczny – ma haczyki i siatki. Mieści 380-1230 litrów. Materiały są wysokiej jakości i pasują bardziej do klasy premium, niż przedstawiciela klasy kompaktowej. W GTI dostajemy nastrojowe, LED-owe podświetlenie niektórych paneli, tapicerkę w kratę i wykończenie w stylu fortepianowym, na którym błyskawicznie uwidaczniają się odciski palców. Warto mieć pod ręką szmatkę z mikrofibry.

Przestronny przedział pasażerski zdominowały też nowoczesne technologie. Pokład można wzbogacić klimatyzacją automatyczną regulowaną w trzech strefach, 10-calowym ekranem przed oczami kierowcy oraz 10-calowym wyświetlaczem w centralnej części. Co ciekawe, panel z włącznikiem świateł też ma obsługę dotykową. Monitor w centrum kokpitu można swobodnie personalizować. Przekonuje przejrzystym menu i atrakcyjną szatą graficzną. Łączy się też z internetem i pozwala korzystać z aplikacji przeniesionych ze smartfona. Nowość stanowi wyświetlacz przezierny, sterowanie głosowe systemem Discovery Media Pro, jak również używanie smartfona w charakterze klucza. Wystarczy ściągnąć odpowiednią aplikację i stworzyć zaufany profil użytkownika. Natłok rozmaitych funkcji sprawia, że pokładowa aklimatyzacja potrwa trochę dłużej, niż w bardziej analogowych samochodach.

Czy warto postawić na manualną skrzynię?

Póki co, w cenniku nie znajdziemy wersji ze skrzynią manualną. GTI występuje jedynie z DSG, choć ręczny mechanizm powinien wkrótce uzupełnić ofertę. Warto na niego poczekać, bowiem właśnie taką odmianą pokonaliśmy blisko 200 kilometrów. Mechanizm funkcjonuje precyzyjnie i nawiązuje do rozwiązań znanych chociażby z Mazdy MX-5. Ma dość krótki skok drążka, a kolejne przełożenia wchodzą z wyczuwalnym oporem. Temu zjawisku wtóruje dobrze zestrojony układ kierowniczy z progresywnym wspomaganiem. Wysoko należy też ocenić pracę zawieszenia. Jest adaptacyjne, co pozwala na ustawienie charakterystyki do własnych preferencji. Można je lekko utwardzić lub postawić na moduł komfortowy. Zmienia się też reakcja na dociskanie gazu i dźwięk wydechu wspierany przez pokładowe głośniki.

Co ważne, konstruktorzy popracowali nad usztywnieniem konstrukcji. W stosunku do wcześniejszego wcielenia, zakres resorowania przedniej osi wzrósł o 5, a tylnej o 15 proc. Inżynierowie postanowili też dołożyć elektroniczną szperę znaną z Golfa VII TCR i nowy układ zarządzający dynamiką jazdy. Względem siódmej generacji, ósemka daje jeszcze więcej pewności, zwłaszcza w szybko pokonywanych zakrętach. Na nierównych drogach potrafi lekko podskoczyć wprowadzając odrobinę nerwowości, ale sytuacje wyjaśnia pewny chwyt kierownicy. Na równym asfalcie Volkswagen zachowuje się niczym przyklejony do nawierzchni. Nie robią na nim wrażenia delikatne błędy kierowcy w łukach. W razie konieczności, z pomocą przychodzi wydajna elektronika.

VW Golf 8 GTIVW Golf 8 GTI fot. Piotr Mokwiński

Istotnym składnikiem są też parametry jednostki napędowej. By zrobić miejsce dla przednionapędowej wersji Performance i TCR, a także R z napędem na obie osie, konstruktorzy uzyskali z 2.0 TSI 245 KM i 370 Nm. Patrząc na Megane RS i Civica Type R, wartości Golfa nie będą marketingowym orężem. Niemniej, na niedobory mocy nie możemy narzekać. Maksymalny moment obrotowy dostępny jest już od 1600 obr./min, ale najwięcej frajdy daje utrzymywanie wskazówki obrotomierza powyżej 3,5 tysiąca obrotów. Wtedy reakcja na gaz jest najlepsza, a wyprzedzanie kolumny ciężarówek wchodzi w nawyk. Mocne dociskanie gazu wiąże się z przyjemnym wbijaniem w fotel i żwawym ruchem wskazówki prędkościomierza. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 6,3 sekundy. Powyżej 100 km/h, VW wciąż ochoczo przyspiesza, by dostać lekkiej zadyszki w rejonie 170-180 km/h. Mimo tego faktu, prędkość maksymalna wynosi aż 250 km/h.

Należy też wspomnieć o zużyciu paliwa, które jest bardzo zależne od stylu jazdy. Agresywne traktowanie pedału gazu skutkuje konsumpcją na poziomie 12-13 litrów. Wystarczy jednak ustawić moduł komfortowy i nieco zwolnić, by na ekranie komputera pokładowego pojawiły się wyniki rzędu 7 litrów w trasie.

VW Golf 8 GTIVW Golf 8 GTI fot. VW

Przyjazny na co dzień

Golf w udany sposób kultywuje tradycje poprzedników. Od swego pierwowzoru jest niemal dwukrotnie cięższy, ale nie stracił swego pierwotnego ducha. Wciąż potrafi być funkcjonalnym i komfortowym autem podczas codziennej eksploatacji, a w razie potrzeby, przeobrazić się w auto z pazurkami. Przekonuje nie tylko wygodą na autostradzie, lecz również na serpentynach. Jest pewny, odpowiednio precyzyjny i jednocześnie efektywnie radzi sobie z ubytkami w asfalcie. Trzeba tylko przełknąć cenę. Podstawową, całkiem dobrze wyposażoną wersję z DSG wyceniono na 143 390 zł (6 tys. zł rabatu). Dołożenie audio Harman Kardon, adaptacyjnego zawieszenia, bardziej zaawansowanych multimediów i szklanego dachu panoramicznego, wywinduje kwotę na fakturze do 170-180 tysięcy zł.

VW Golf 8 GTIVW Golf 8 GTI fot. Piotr Mokwiński