Mercedes GLK - test | Pierwsza jazda

Najmniejszy SUV Mercedesa skończył właśnie trzy lata. Nowe, gustowne wdzianko, odświeżone silniki i garść zaawansowanych technologii to prezent jaki zafundowali mu rodzice

Na samym początku warto zaznaczyć, że tak naprawdę GLK faceliftingu jeszcze nie potrzebował. Od premiery auto cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem, a jeśli zajrzeć w słupki sprzedaży okaże się, że ubiegły rok był pod tym względem rekordowy. Skoro jednak Mercedes postanowił odświeżyć większość modeli, GLK nie mogło zostać w tyle. Tym bardziej, że konkurencja w segmencie jest mocna.

Wszystko na nowo

Zmian jest całkiem sporo. I dobrze, bo kanciaste nadwozie biło po oczach ostrymi liniami. Nowa odsłona GLK to przede wszystkim więcej krągłości. Solidnie przeprojektowany został pas przedni, w którym pojawiły się nowe reflektory, bardziej wyrazisty grill, a w bocznych wlotach powietrza nowe paski LED-owych świateł do jazdy dziennej. Zmienił się również tylny zderzak, chromowane końcówki wydechu, pojawiły się także diodowe lampy.

Nie mniej nowości czeka w kabinie. W przeprojektowanej desce rozdzielczej zagościły okrągłe kratki nawiewu, nawiązujące do starej dobrej "beczki" (podobny zabieg Mercedes zastosował w kilku innych modelach, żeby wymienić tylko sportowego SLS-a AMG czy nową A-klasę). Inne są również przednie fotele, a tu i ówdzie pojawiły się nowe materiały. Gałka automatycznej skrzyni biegów została przeniesiona na kolumnę kierowniczą, a w wybrane elementy przedniej części kabiny otrzymały nastrojowe, diodowe podświetlenie. Wszystko to sprawia, że wnętrze GLK jest mniej "terenowe" a bardziej przytulne.

Do usług

Wciąż mało? Pozwólcie zatem, że wymienię kilka elektronicznych systemów poprawiających bezpieczeństwo i komfort jazdy, wcześniej niedostępnych nawet na liście wyposażenia dodatkowego. GLK po facelifitngu można teraz uzbroić w asystenta pasa ruchu, układ automatycznie parkujący auto oraz system wykrywający zmęczenie kierowcy. Asystent automatycznego utrzymywania odległości DISTRONIC PLUS pozwoli uniknąć najechania na poprzedzający pojazd, przed stoczeniem się ze wzniesienia zapobiegnie układ ADAPTIVE BRAKE z asystentem ruszania pod górę, a system DSR (Downhill Speed Regulation) wspomoże kierowcę na stromych zjazdach. W końcu to nadal auto do jazdy nie tylko po równym asfalcie. Do tego kamera 360 stopni zapewniająca widoczność dookoła pojazdu, system automatycznie wyłączający światła drogowe, gdy naprzeciwko pojawi się inny pojazd, skanery martwego pola czy system rozpoznawania znaków drogowych. Uff... ale to i tak jeszcze nie wszystko.

W dieslu siła

Klienci mogą wybierać spośród pięciu silników, z czego aż cztery to turbodiesle. Wysokoprężna, czterocylindrowa jednostka o pojemności 2,1 litra występuje w trzech wariantach. Najbardziej łagodny oferuje 143 konie mechaniczne, najbardziej pikantny - 204 KM i okrągłe 500 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Jest to najmocniejszy czterocylindrowy diesel w segmencie. Kierowcy szukający mocniejszych wrażeń mogą wybrać jedną z dwóch V6-ek. Benzynowa o pojemności 3,5 l rozwija moc 306, a nieco mniejsza wysokoprężna (3.0 l) 265 koni mechanicznych.

W terenie

Choć to wciąż terenówka w miejskim tego słowa znaczeniu, próby jakie nam zafundowano podczas prezentacji robiły wrażenie nie tylko na samochodach. Ani błotniste koleiny, ani głębokie rowy z wodą i strome podjazdy na śliskiej nawierzchni nie były w stanie zatrzymać powoli pełzającego GLK. W sporej części to zasługa pakietu Off-road Engineering, w który były wyposażone nasze auta. Na terenowy eliksir składa się zwiększony o 30 mm prześwit, płyty chroniące elementy podwozia (stalowa płyta pod silnikiem i skrzynią biegów, resztę chronią elementy z wyjątkowo wytrzymałych tworzyw) oraz opony o głębszym niż drogowe bieżniku. Do tego terenowy program sterujący pracą układu ESP i skrzyni biegów oraz wspomniane już układy pomagające pokonywać wzniesienia.

Na drodze

Choć GLK dobrze spisują się na szutrach, choćby jako samochody Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nikt nie zaprzeczy, że naturalnym środowiskiem tego auta jest asfalt. A tu zaskoczenia nie ma. To Mercedes, więc podczas jazdy jest przede wszystkim komfortowo. Zawieszenie z wielką cierpliwością i bez zająknięcia wybiera napotkane nierówności, a dzięki poprawionemu układowi wspomagania kierownicy, łatwiej odczytać informacje płynące z przednich kół.

Auto można zamówić z sześciostopniową skrzynią ręczną (wyłącznie wersje z napędem na tylną oś), ale wszystkie auta, którymi mieliśmy okazję jeździć były wyposażone w siedmiostopniowy automat 7G-Tronic Plus. I właśnie automatyczna skrzynia biegów jest największą słabością Mercedesa GLK. Prędkość działania mechanizmu przywodzi na myśl leniwe japońskie automaty z lat 80. W dobie dwusprzęgłowych przekładni konkurencji, żonglujących biegami z prędkością karabinu maszynowego, to naprawdę nie przystoi.

Tym bardziej, że na liście dostępnych silników znajduje się kilka całkiem żwawych jednostek, których potencjał mam wrażenie się marnuje. Ale nawet słabsze diesle radzą sobie z ważącym blisko 1900 kilogramów autem bez większej zadyszki. GLK 220 CDI BlueEFFICIENCY do setki rozpędza się w 8,5 sekundy. Czterocylindrowy diesel w najmocniejszej odmianie skraca ten czas o pół sekundy.

SUMMA SUMMARUM

Segment mniejszych SUV-ów staje się polem coraz bardziej zażartej walki. Starzy rywale szpikują swoje auta nowymi technologiami, a do gry co i rusz wkraczają kolejni gracze. Mercedes nie czekał, aż jego świetnie sprzedający się model straci mocną pozycję i zaledwie po trzech latach gruntownie odświeżył GLK. Bardziej zadziorny wygląd, mądrze skomponowana gama silników, stylistyczny retusz wnętrza oraz garść dotąd niedostępnych elektronicznych pomocników ma pomóc małemu SUV-owi utrzymać swój kawałek tortu

GAZ

Gustownie odświeżone nadwozie, dobre właściwości jezdne także w terenie (z opcjonalnym pakietem Off-road Engineering)

HAMULEC

Powolny automat

Mercedes GLK | Kompendium

ZOBACZ TAKŻE:

Mercedes GLK, który jedzie 322 km/h

0-100 km/h w 3,6 s - ZOBACZ WIĘCEJ

Mercedes GLK - ogłoszenia

Więcej o:
Copyright © Agora SA