Znak drogowy, którego nigdy nie widziałeś i nigdy go nie zobaczysz

W polskim systemie prawnym jest pewien znak, którego kierowca nigdy jeszcze nie widział i z pewnością nie zobaczy. I choć jest niewidzialny, po jego minięciu można narobić sobie prawdziwych problemów. Powstaje ryzyko 2,5-tysięcznego mandatu i utraty prawa jazdy.

O karach dla kierowców opowiadamy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Polski system przepisów drogowych nie zawsze jest mocno przejrzysty. Bo funkcjonują w nim np. znaki drogowe, których nie widać. I to wcale nie oznacza, że drogowcy bawią się z kierowcami w ciuciubabkę. To jedynie wynik działania przepisów, które obowiązują od lat.

Zobacz wideo 7 tys. złotych kary dla pirata drogowego z BMW

Niewidzialny znak to skrzyżowanie. Ono odwołuje znaki zakazu

O co chodzi z niewidzialnym znakiem? Przepisy mówią bardzo wyraźnie, że np. ograniczenie prędkości wyrażone znakiem B-33 odwołać może nie tylko tablica B-34. Identyczną moc ma skrzyżowanie, a więc właśnie niewidzialny znak drogowy. Ono kasuje tablicę B-33 i sprawia, że ograniczenie prędkości wraca np. do bazowych 50 km/h w mieście. Skrzyżowanie kasuje jednak działanie dużo większej ilości oznaczeń. Bo jest w stanie odwołać również:

  • zakaz wyprzedzania,
  • zakaz wyprzedzania przez samochody ciężarowe,
  • zakaz używania sygnałów dźwiękowych,
  • zakaz postoju,
  • zakaz postoju w dni parzyste,
  • zakaz postoju w dni nieparzyste,
  • zakaz zatrzymywania się.

Mandat za niewidzialnym znakiem może być dotkliwy!

Ze skrzyżowaniem jest zatem oczywisty problem. Bo wyobraźmy sobie taki scenariusz, że kierowca jedzie przez miasto, ale przy drodze stoi znak podnoszący ograniczenie prędkości do 70 km/h. Jedzie zatem powiedzmy 76 km/h. I prędkości nie redukuje po minięciu skrzyżowania (choć ograniczenie wróciło do 50 km/h, bo czeka na znak B-34 "Koniec ograniczenia prędkości". Sytuację dostrzegają policjanci, dokonują pomiaru prędkości i zatrzymują auto do kontroli drogowej. Informują zatem kierującego o tym, że właśnie przekroczył dozwoloną prędkość o 26 km/h i proponują mu mandat. Kara wynosi symboliczne 400 zł, ale oznacza 7 punktów karnych.

Przy wyższej skali przekroczenia kierowca może dostać nawet 2,5 tys. zł mandatu i 15 punktów karnych. A gdyby jechał w tej sytuacji np. 101 km/h lub więcej, straci także prawo jazdy na 3 miesiące za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym.

Kiedy skrzyżowanie nie odwołuje znaku zakazu?

Skrzyżowanie jest niewidzialnym znakiem. Kasuje działanie zakazów. Sprawa w tym punkcie jest oczywista? Nadal nie do końca. Bo polskie przepisy nie byłyby polskimi przepisami, gdyby i w tym punkcie nie skomplikowały sprawy. Są bowiem dwa wyjątki, w których skrzyżowanie nie zadziała. Mowa o tym, że:

  • nie każde połączenie dróg jest skrzyżowaniem. Skrzyżowanie według art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym to "część drogi będącą połączeniem dróg albo jezdni jednej drogi w jednym poziomie, z wyjątkiem połączenia drogi o nawierzchni twardej z drogą o nawierzchni gruntowej lub z drogą wewnętrzną". Inne miejsca są połączeniami dróg, które zakazów nie odwołują.
  • gdy ograniczenie prędkości jest wyrażone znakiem umieszczonym na białym, kwadratowym tle, za znakiem B-43 pojawia się w strefie ograniczonej prędkości. Tę tablicę odwołać może tylko oznaczenie B-44. Identyczna zasada dotyczy tablicy D-40 oznaczającej strefę zamieszkania.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.